Reklama

Winni nie ci?

28/10/2004 10:26
W 1994 roku płonęła płocka rafineria. 15 zastępów straży pożarnej dopiero po trzech godzinach ugasiło pożar. Na szczęście obyło się bez ofiar w ludziach. Straty były jednak ogromne. Nastąpiło zachwianie produkcji w skali gospodarki państwa w przemyśle rafineryjnym. W stan oskarżenia postawiono 7 osób załogi Petrochemii Płock jako winnych katastrofy.
Istniało potencjalne zagrożenie życia tysięcy ludzi oraz zniszczenia całych zakładów Olefiny II. Skutki ekologiczne mogły być również bardzo dotkliwe. Komisja PIP stwierdziła potem, że przyczyną katastrofy był wybuch gazu opałowego w komorze paleniskowej jednego z urządzeń. W konsekwencji wybuchu zawaliła się cała konstrukcja urządzenia, a przewracający się komin o wysokości 55 metrów, rozerwał rurociągi gazu palnego, powodując jego zapalenie się i rozprzestrzenianie ognia. PIP podkreśla w raporcie błędy pracowników obsługi, wadliwie funkcjonujący system sterowania automatyką i zabezpieczeniami w układzie zasilania zakładu w energię elektryczną, eksploatację przegrzewacza bez decyzji Inspektoratu Dozoru Technicznego.
Główny Inspektorat Pracy w pisemnym raporcie złożonym Rządowi i Parlamentowi, a sporządzonym przez komisję Departamentu Interwencji badającą przyczyny awarii i katastrofy stwierdził, że tylko „szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że nie doszło do rozprzestrzenienia się pożaru na magazyny i zbiorniki, tworząc zagrożenie życia dla ok. 100 tys. ludzi w wyniku kolejnych wybuchów”.
Ryszard Czaplikowski jest energetykiem cieplnym - kotlarzem. Specjalizował się w remontach poawaryjnych kotłów oraz analizie naukowej przyczyn i skutków awarii przez ponad 40 lat. Na swoim koncie ma ustalenie faktycznych przyczyn tragedii i awarii, jaka miała miejsce w Cukrowni Głogów w 1991 roku. Zginęło wtedy 7 osób i 10 zostało okaleczonych. Znalazł inne przyczyny tragedii od ustaleń komisji. Na swoim koncie ma m.in. również ustalenie powodu awarii kotła w Kopalni Węgla „Wawel” w 1993 roku i przyczynę rozerwania rurociągu w ZCH „Oświęcim”.
– Stosuję zasady dochodzenia prawdy technicznej. Moja metoda nie polega na prowadzeniu rozmów o charakterze dyskusyjnym odnośnie awarii urządzenia, które znam, czy wypadku przy pracy – lecz wypełniam diagram, który doprowadza do racjonalnego ustalenia lub określa niepewność – przekonuje Czaplikowski.
W tym celu wykonuje obliczenia wytrzymałościowe, cieplne, statyczne, przepływów i przemian energii, łącząc to wszystko z wiedzą i praktyką o wybuchowości. Przekonuje, że zna konstrukcje kotłowe zmontowane w ostatnim stuleciu w Europie. Od lat twierdzi, że wybuchu gazu w ówczesnej Petrochemii Płocka SA w urządzeniu BA – 113 nie było, dopatrując się zupełnie innej przyczyny katastrofy z 1994 roku. – Stąd zastosowane zabezpieczenia po stronie gazowej nie eliminują następnych wypadków – przekonuje.
Swoją teorię poddał dogłębnej analizie sprawdzającej niezależnym specjalistom inżynierom z całej Polski. Potwierdzili wskazane przez Ryszarda Czaplikowskiego przyczyny jako w pełni uzasadnione technicznie.
– Prawdziwość mojego opracowania potwierdził przykład z badań modelowych, prowadzonych przez fachowców badających przyczyny katastrofy Boeinga nad Lockerbie w Szkocji w 1988, jak również skutek wybuchu gazu w kotle w Hucie „Florian” w 1998 – dodaje badacz, twierdząc równocześnie, że w Europie z wyjątkiem Czech oraz w innych częściach świata są eksploatowane w ciągach technologicznych takie same jak w Petrochemii Płock SA urządzenia zagrożone poważnymi awariami chemicznymi i katastrofami. – Tak więc potencjalne zagrożenie jest zidentyfikowane, a przykładem jego zaistnienia jest wypadek z 1994 roku.
Ryszard Czaplikowski chciałby poprawić stan bezpieczeństwa oraz rozpowszechniać wiedzę o sposobie zabezpieczania się przed awariami w firmach i zakładach, w których technologie stwarzają zagrożenie, pomóc ludziom postawionym w stan oskarżenia. Przez wiele lat próbował udostępnić swoje opracowania dyrekcji płockiej rafinerii, czy też rządowi, lecz nikt nie bierze ich pod uwagę. - Swego czasu dokumentacja zaginęła w Gabinecie Głównego Doradcy premiera ówcześnie Włodzimierza Cimoszewicza. Potem zmienił się rząd i temat upadł – mówi mężczyzna.
Priorytetowe wciąż były i są wyniki ustalone przez komisje badające przyczyny wypadku, czyli wybuch gazu opałowego w komorze przegrzewacza pary Typu Ba- 113.
Podsekretarz stanu Roman Czerwiński przekonuje, w piśmie do Czaplikowskiego z dn. 12 sierpnia 1996 roku, że awaria i przyczyny jej powstania w Płocku były analizowane przez zespół specjalistów powołany przez Głównego Inspektora Pracy w Warszawie, rzeczoznawców Politechniki Warszawskiej, biegłych sądowych powołanych na wniosek Prokuratury Wojewódzkiej w Płocku, Ekspertów Instytutu Techniki Cieplnej powołanych przez Petrochemię Płock SA, komisję awaryjną złożoną ze specjalistów Petrochemii Płock SA. Pod uwagę brane były wydruki komputera, który zarejestrował przebieg awarii, (ponieważ instalacja była sterowana przez komputerowy system rozproszony). Wykonano szereg ekspertyz i badań przez uprawnione jednostki. Wszyscy byli jednomyślni co do przyczyn awarii. Poddawano analizie inne elementy bezpiecznej pracy w Petrochemii SA, by zapobiec w przyszłości takim wypadkom. Wykonano zalecenia profilaktyczne. Dokumentacja przegrzewacza została przeprojektowana i jest zgodna z przepisami Urzędu Dozoru Technicznego. Automatyka spalania została zaprojektowana na bazie zaleceń Instytutu Techniki Cieplnej w oparciu o standardy zachodnie. Przegrzewacz został odbudowany i odebrany przez UDT. Stąd uznaje się podjęte czynności przez ówczesną Petrochemię Płock SA za wystarczające i wykonane przez zespół rzetelnych profesjonalistów.
Ryszard Czaplikowski wciąż upiera się przy swojej teorii, na którą również ma dowody i z których przeforsowaniem ma od lat problemy. Najgorsze w tej sprawie jest to, że do tej pory nie ma odgórnego ani potwierdzenia, ani zaprzeczenia jego tezy.
Elwira Bielska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości