W poniedziałek, 5 lipca, tuż po godzinie 20.00, płoccy policjanci zostali poinformowani o osobie, która miała wyskoczyć z okna jednego z bloków przy ulicy Rembielińskiego. Pół godziny później medycy zadzwonili z informacją o mężczyźnie, który rozciął sobie brzuch. – Pierwsza informacja dotarła o godzinie 20.01. Pracownicy pogotowia ratunkowego poinformowali dyżurnego policji, że z jednego z bloków przy Rembielińskiego ktoś wyskoczył z okna. Gdy na miejsce dotarła ekipa pogotowia, okazało się, że skoczek uciekł – mówi mł. asp. Krzysztof Piasek z płockiej policji. Policjanci przeszukali znaczną część osiedla. Mimo to nie znaleźli tajemniczego skoczka.
Niespełna pół godziny później pracownicy pogotowia ratunkowego znów dzwonili na policję. Tym razem chodziło o 36-latka, który sam rozciął sobie nożem brzuch. Został przewieziony do szpitala. Pomimo rany był w dobrym humorze: – Policjantom oświadczył, że nie potrzebuje z ich strony żadnej pomocy, ponieważ sam się okaleczył – dodaje Krzysztof Piasek.
Mężczyzna jest doskonale znany funkcjonariuszom. Wszystko przez wcześniejsze samookaleczenia. Tym razem w szpitalu wzbogacił się o dwa szwy i został wypuszczony do domu. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze