Drzewa to nasze zielone płuca, podarowane przez naturę. To one oczyszczają powietrze, dostarczają tlenu, dają cień strudzonym, a poza tym są piękne, wpisane w krajobraz, zwłaszcza te stare, które „pamiętają” historyczne wydarzenia mające miejsce na tym terenie.
Między działkami pana Zbigniewa i pana Mariusza mieszkających w gminie Mała Wieś, jest płot, wzdłuż którego rosną, a właściwie rosły piękne, stare rozłożyste drzewa. Głównie dęby, niektóre liczące sobie 80, a nawet 100 lat oraz akacje.
– Dwa z nich to dęby historyczne, pod te drzewa w czasie wojny przychodzili partyzanci w latach 1940- 43. Moich rodziców gestapo aresztowało w 1944 roku, od tamtej pory partyzanci nie pojawiali się w wiosce. Nie wiadomo, co kryje ziemia pod drzewami, może są jakieś mogiły, bo najstarsi ludzie wspominali, że dwóch partyzantów zostało tu pochowanych. Gdzie dokładnie? Nie wiadomo – wspomina pan Zbigniew.
Drzewa sobie rosły, były coraz wyższe, a z czasem gałęzie przedostawały się za plot. Zaczęło to przeszkadzać panu Mariuszowi, który pewnego dnia po prostu wjechał sprzętem na pole pana Zbigniewa i poobcinał gałęzie do wysokości ponad 4 metrów. Teraz stare dęby i akacje wyglądają jakby były nagie, są mocno okaleczone.
– Ja rozumiem, że mogły mu przeszkadzać, ale mógł obciąć gałęzie tylko ze swojej strony. Ale nie, on ogołocił całe drzewa. Patrzeć na to nie mogę. I nie chodzi tu tylko o względy estetyczne, ale teraz jest tu niebezpiecznie. Te gołe konary mogą się połamać i spaść na kogoś. Wystarczy niewielka wichura, a tych ostatnio nie brakuje i katastrofa gotowa – opisuje skutki działania wiatru bardzo zdenerwowany pan Zbigniew.
Na pytanie o konflikt, wójt gminy Mała Wieś Zygmunt Wojnarowski szybko uciął rozmowę. – To jest sprawa sąsiedzka, nie jestem stroną w tym konflikcie. Można obciąć gałęzie, gdy właściciel drzew nie reaguje. Jeśli ktoś czuje się tu poszkodowany, to powinien zgłosić to na policję.
To wszystko prawda. Artykuł 150 kodeksu cywilnego wyraźnie mówi, że właściciel gruntu może obciąć korzenie, gałęzie oraz zebrać owoce, które zwieszają się z sąsiedniego gruntu na jego posesję. Jednak wcześniej powinien uprzedzić sąsiada i wyznaczyć termin do usunięcia korzeni, gałęzi i owoców.
Jol.
Fot. archiwum

Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie ma to jak dobry sąsiad
Nie ma to jak dobry sąsiad