Reklama

Płock. Felieton - Jerzy Ogonowski. "Dzieci - mieć czy nie mieć?"

Felieton Jerzy Ogonowski. Tygodnik Płocki

Ten tytuł rodem z „Hamleta” zaczerpnąłem z weekendowego dodatku dla Pań dziennika, który w trudnych momentach zazwyczaj podsyła mi szalupę ratunkową. Oto fragment, który przykuł moją uwagę. „Pozornie proste stwierdzenie, że nie można jednocześnie mieć i nie mieć dzieci… nie jest prawdziwe. Można być matką, która straciła dziecko i wciąż identyfikować się jako  matka. Można też dbać o inne relacje w swoim zyciu, włączając w to czudze dzieci. To tworzenie wspólnoty będzie niezbędne, jeśli mamy odpowiedzieć na wyzwania klimatyczne i wszystkie pozostałe, z jakimi jako ludzkość będziemy musieli się zmierzyć”.

Co „poeta” chciał przez to powiedzieć? Jakie to wspólnoty z udziałem cudzych dzieci mają być odpowiedzią na kryzys klimatyczny? Wspólne dzieci? Jakiś „kołchoz rodzicielski”? Niepokój się wzmaga, jeśli uwzględnimy fakt, że jest to nieuchronna (!) odpowiedź na „wyzwania klimatyczne i wszystkie pozostałe”. Jeśli tak, to równie nieuchronna jest coraz mniejsza liczba urodzeń. Skoro można zaspokoić potrzebę posiadania dziecka poprzez wykorzystanie „cudzych dzieci”, to po co kłopoty z własnymi? I te wyzwania… Jak im sprostać? Nasuwa się jedna odpowiedź… Wszystkie problemy zostaną rozwiązane, gdy w wyniku systematycznie malejącej liczby urodzeń zniknie wreszcie z naszej udręczonej planety największy szkodnik. Człowiek! 

Reklama

Jak dotąd żadna istota żyjąca na Ziemi nie może być porównywana z ludzkim gatunkiem pod względem wpływu na to, jak wygląda nasza planeta. Zbudowanie gniazda czy wyżłobienie dziupli w pniu drzewa ma się nijak do zbudowania drapacza chmur, wielkiej fabryki czy autostrady, nie wspominjąc o tym, co się w tej fabryce produkuje i co się porusza po tej autostradzie. Krowa ze swoim metanem wypuszczanym do atmosfery ma się nijak do tego, co do niej tłoczą kominy fabryczne czy rury wydechowe pojazdów! 

Czy taki powrót do stanu sprzed pojawieniem się na powierzchni Ziemi istoty, która stanęła na niej na dwóch nogach i nie była pokryta piórami (Platońska definicja człowieka) jest możliwy? Jeszcze przed 6 sierpnia 1945 roku ludzkość mogła w to wątpić, ale te wątpliwości rozwiał „grzyb” nad Hiroszimą. A dzisiejsze burzliwe czasy wyjątkowo sprzyjają myśleniu, że nie trzeba jakiejś trudnej do wyobrażenia katastrofy naturalnej, by ten scenariusz się zrealizował. Ludzie zgromadzili takie zapasy broni masowej zagłady, że pewnie wystarczyłyby do wysłania w Kosmos całego Układu Słonecznego. A co dopiero do zniszczenia własnego gatunku… 

Reklama

Ale porafimy sobie wyobrazić inny, nie tak gwałtowny bieg zdarzeń, którego początkiem może się stać powtarzane coraz bardziej uporczywie pytanie, mieć czy nie mieć dzieci?

 

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości