Reklama

Płock. Felieton - Wiesław Kopeć. "Poproszę «osobę studencką» do tablicy"

Felieton Wiesław Kopeć. Tygodnik Płocki

W opisanym przez George’a Orwella w powieści „Rok 1984” totalitarnym państwie przyszłości kluczową rolę w kontroli społeczeństwa, obok wszechobecnej inwigilacji z wykorzystaniem nowoczesnych technologii, odgrywa język. Powołany przez partię rządzącą nowy język zwany „nowomową” służy zakłamywaniu rzeczywistości przez różne manipulacje semantyczne, odrywanie dźwięków od znaczeń słów przez zastępowanie pełnych związków wyrazowych skrótowcami, tworzenie neologizmów zniekształcających znaczenia wyrazów. Tak skonstruowana nowomowa ma służyć nie tylko ograniczeniu procesów myślenia, ale docelowo całkowitej ich likwidacji. Powstała w ten sposób swoista „kwakmowa”, pozbawiona znaczeń kakofonia dźwięków, uniemożliwia porozumienie, likwiduje wszelkie przejaw logicznej krytyki instytucji państwa, w tym najcięższe przestępstwa w postaci tzw. „myślozbrodni”, tropione przez wszechpotężną Policję Myśli, pozostającą na usługach sprawującego bezduszny terror polityczny Ministerstwa Miłości. Nowomowa w odróżnieniu od staromowy, czyli dawnego języka angielskiego, w którym pisał Szekspir i w którym można było wyrażać precyzyjnie myśli i uczucia, nie pozwala ani na jedno, ani na drugie. Służy także zabijaniu prawdy, ułatwiając zastąpienie jej ideologią. Jeśli ktoś myśli, że orwellowska nowomowa to tylko fikcja literacka, grubo się myli.

Każdy system polityczny, czy to faszyzm, czy nazizm, czy komunizm, czy nawet nasza ukochana liberalna demokracja, tworzy własną „nowomowę”, czyli zideologizowany język służący realizacji interesów określonych grup wpływu, politycznych, biznesowo-korporacyjnych, artystycznych, towarzyskich, sekciarskich, czy pseudonaukowych (występujących pod szyldem „nauki”). Znikają z naszego języka w przestrzeni publicznej tradycyjne słowa nazywające rodziców – „ojciec”, „matka” – a zastępowane są sztucznie brzmiącymi określeniami „rodzic pierwszy” i „rodzic drugi”, znikają słowa „mąż” i „żona”, są już tylko „partnerzy”, a zdarzają się „osoby małżeńskie” albo „małżonek pierwszy” i „małżonek drugi”. Na uczelniach upowszechnia się zwyczaj nazywania „studentów” (słowo zawsze obejmowało zakresem znaczeniowym także „studentki”) „osobami studiującymi”, a nawet „osobami studenckimi”, a wszystko w trosce, aby „nie wykluczać”. Kogo? Przede wszystkim osoby, które nie identyfikują się z żadną z dwu wyłącznie przypisanych gatunkowi ludzkiemu płci od czasów wydarzeń w ogrodzie Eden. No cóż, wychodzi na to, że z perspektywy naszych czasów nawet Pan Bóg się mylił, stwarzając wyłącznie „mężczyznę” i „kobietę”. Nie wiedział, że stworzył „osoby ludzkie”, które mogą sobie dobierać płeć według upodobań.

Reklama

Poprawianie Pana Boga przytrafia się nawet teologom chrześcijańskim, uczniom Pana Jezusa. Kardynał Ryś użył ostatnio bardzo inkluzywnego określenia „orientacja”, stwierdzając, że „kiedy ktoś go prosi o błogosławieństwo, nie pyta go o orientację”. Tą wypowiedzią kardynał zrównał się ze sklepową, która też nie pyta klienta, jakiej jest „orientacji”, kiedy mu odważa pół kilo kaszanki. Bo wcale nie chodzi o to, aby pytać o takie bzdury, tylko bronić języka wszędzie tam, gdzie jest psuty, używany w niewłaściwy sposób, gdy jest niszczony, pozbawiany wyrazistych znaczeń, by służył dezorientacji i zakłamywaniu rzeczywistości. A temu właśnie służy samo słowo „orientacja” (w znaczeniu seksualnym), które jest po prostu potworkiem pojęciowym o naturze „nowomowy”. Jest to pojęcie czysto publicystyczne, a nie naukowe, tak jak pojęcia w rodzaju „homonormatywny” czy „niebinarny”. To są pojęcia, które dezawuują całą dotychczasową wiedzę naukową o naturze płciowości człowieka, osaczają nas z każdej strony, odcinają od prawdy, uniemożliwiają prowadzenie badań naukowych nad problemami, które ukrywają pod maską niedoprecyzowanych semantycznie struktur. Wstyd, że człowiek o tej pozycji co Kardynał włącza się tak bezmyślnie w ten haniebny proces psucia języka. Niech sobie Ksiądz błogosławi, kogo chce, ale ma Ksiądz obowiązek bronić zarówno Bożej Prawdy na ten temat, jak i prawdy naukowej, która z Bożą nie jest sprzeczna (gdy mowa o prawdziwej nauce, niepoddanej ideologicznej obróbce), a nie zasłaniać prawdę jakimiś wytrychami pozbawionymi znaczenia rodem z orwellowskiej antyutopii (pisownia według nowych reguł ortograficznych).

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości