Reklama

Niewiele brakowało ...

20/10/2004 14:12
Niestety, Wisła nie potrafi grać z Amiką we Wronkach. Choć zwykle mecze są ciekawe, emocjonujące, obfitujące w sytuacje podbramkowe, to wygrywają gospodarze. Mecz obu drużyn wzbudzał niezdrowe emocje. Wszyscy domyślali się, jaki wpływ na wynik mogły mieć zależności osobowe. Wszak trener Mirosław Jabłoński pracował w Amice, pracował też w Wiśle wspólnie z Maciejem Skorżą, który teraz jest szkoleniowcem zespołu z Wronek. Kibice doskonale wiedzą, że Dariusz Gęsior i Mamia Jikija, zanim założyli koszulki Wisły, byli zawodnikami zespołu Amiki.
Podczas meczu jednak nikt już nie pamiętał o tych spekulacjach, bo obie drużyny dawały z siebie wszystko, tworząc ciekawe widowisko. Atakowali zawodnicy po jednej i drugiej stronie boiska, a bramkarze dwoili się i troili, by nie wpuścić piłki do siatki.
Najpierw zaatakowali gospodarze, a strzelali Paweł Kryszałowicz i Remigiusz Sobociński. Chwilę potem na listę strzelców mógł się wpisać Paweł Sobczak, a potem Ireneusz Jeleń. Z tej ostatniej sytuacji powinna paść bramka, gdyby nie to, że Jeleń sam próbował ją strzelić. Gdyby podał do stojącego samotnie na dogodnej pozycji Dariusz Gęsiora, byłoby 0: 1.
Ale było 1:0, po golu Jacka Dembińskiego. Gdy napastnik z Wronek strzelał gola, Marcin Janus i Piotr Duda przyglądali się temu bezradnie, a wcześniej zostali ograni przez tego wiekowego (35 lat), ale jeszcze bardzo skutecznego piłkarza. Ma on na swoim koncie w tym sezonie już 6 zdobytych goli.
Winę za stratę drugiej bramki też ponosi płocka obrona. Tym razem Paweł Kryszałowicz, który też nie jest młodziakiem, ma dokładnie 30 lat, „przeszedł” Dariusza Romuzę i Patryka Rachwała, a potem wpakował piłkę do siatki.
Goście bardzo starali się zmniejszyć rozmiary porażki. Próbowali jedną i drugą stroną atakować, zaś Sławomir Peszko będzie pewnie pamiętał ten mecz do końca życia. W 62 min. był sam na sam z Arkadiuszem Malarzem. Zamiast jednak mu strzelać, podał jeszcze piłkę do wychodzącego Jelenia, który do niej nie doszedł, bo wybił ją któryś z piłkarzy Amiki. Ten sam piłkarz miał jeszcze jedną sytuację, ale trafił w bramkarza. Przed szansą na zdobycie kontaktowej bramki stanęli jeszcze: Klaudiusz Ząbecki i Gęsior.
Po regulaminowym czasie gry, sędzia doliczył 3 minuty. Właśnie wtedy udało się pokonać Malarza Arkadiuszowi Klimkowi. Niestety, na więcej Wiśle nie wystarczyło czasu, a po meczu cała płocka ekipa odczuwała niedosyt. Ten mecz mógł zakończyć się inaczej, niestety zawiodła skuteczność.
W najbliższą sobotę liga pauzuje. Piłkarze Wisły i Odry Wodzisław zagrają spotkanie w Płocku awansem. Kibiców zapraszamy na stadion na godz. 17.00.
Amica: Malarz – Skrzypek, Stasiak, Bieniuk, Dudka (80 Wojtkowiak), Kikut, Kucharek (66 M. Burkhardt), Bartczak, Sobociński (51 Gregorek), Dembiński, Kryszałowicz.
Wisła: Wierzchowski – Rachwał, Duda, Romuzga, Janus, Gevorgyan (73 Klimek), Gęsior, Dżikija, Peszko, Jeleń (80 Studen), Sobczak (61 Ząbecki).
żółte kartki: Bartczak, Kikut, Malarz, Bieniuk, oraz Wierzchowski

Pozostałe wyniki:
Odra Wodzisław – Wisła Kraków 1: 2, Cracovia – Polonia Warszawa 2: 1, Pogoń Szczecin – Górnik Łęczna 2: 1, Zagłębie Lubin – GKS Katowice 7: 0, Górnik Zabrze – Lech Poznań 1: 2, Legia Warszawa – Groclin Grodzisk 0: 1.
Jol.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości