Dwoje pijanych rowerzystów tamowało i tak utrudniony ruch na ulicy Mickiewicza. Na Traugutta ciężarówka uszkodziła słup i elewację budynku. Jakby tego było mało, to wędkarz łowiący ryby w Wiśle wyciągnął z wody niedoszłego samobójcę.
Wtorek, 4 maja, nie był w Płocku spokojny. Tuż przed południem dyżurny policji został poinformowany o parze rowerzystów na ulicy Mickiewicza. Wysłani na miejsce policjanci zobaczyli 35-letniego mężczyznę i jego 24-letnią towarzyszkę. Oboje mieli problemy z zachowaniem równowagi na rowerach.
- Mężczyzna poddał się badaniu alkomatem, miał 1,28 promila alkoholu w organizmie. Kobieta odmówiła, twierdząc, że jest chora na astmę i nie ma siły, by dmuchać w urządzenie. Policjanci zabrali ją na badanie krwi - relacjonuje Krzysztof Piasek z płockiej policji.
Przed godziną 15.00 policja dostała kolejne zgłoszenie. Tym razem na ulicy Traugutta ciężarówka uszkodziła słup telekomunikacyjny i elewację budynku. Kierowca pojazdu był trzeźwy.
O 17.30 funkcjonariusze dostali kolejne zgłoszenie. Wędkarz łowiący ryby w Wiśle wyciągnął z wody siedemnastolatka, który skoczył ze starego mostu. Chłopak nie doznał żadnych obrażeń. Wędkarz dostarczył go swoją łódką na brzeg, gdzie zaopiekowała się niedoszłym samobójcą ekipa pogotowia ratunkowego.
- Wędkarzowi należą się słowa uznania, za to, że zachował zimną krew i doskonale wiedział, co robić w takiej sytuacji. Zapewne, gdy wypływał na połów, nie spodziewał się, że zamiast ryb wyłowi z wody człowieka - podsumowuje Krzysztof Piasek.
(jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze