Kazimierz Wielki w 1339 roku zrzekł się na rzecz królestwa Czech praw zwierzchnich nad wszystkimi władanymi jeszcze wówczas przez Piastów księstwami śląskimi. Leżący osiemdziesiąt kilometrów na północny zachód od Krakowa Będzin stał się niemalże z dnia na dzień osadą nadgraniczną. Istniejącą wówczas w tym miejscu wieś król podniósł do rangi miasta, lokując je w 1358 roku na prawie magdeburskim (niemieckim). Na wzgórzu nad Czarną Przemszą nakazał wybudować murowany zamek. Będzin był wówczas jednym z najdalej wysuniętych na zachód miast województwa małopolskiego.
Od tego czasu sylwetka górującego nad okolicą zamku stała się wizytówką tego miasta. Zamek widoczny jest ze znacznej odległości, a z jego wieży dostrzec można obiekty odległe nawet o kilkanaście kilometrów. Dzisiaj ta średniowieczna kazimierzowska warownia jest centrum kulturalnym Będzina, bowiem znajduje się w nim siedziba Muzeum Zagłębia Dąbrowskiego.
Chociaż położony jest na Wyżynie Śląskiej, to zalicza się go często do warowni należących do jurajskiego szlaku Orlich Gniazd. Jest uznawany za najdalej wysuniętą na zachód redutę obronną tej linii umocnień.
W okresie rozbicia dzielnicowego Polski, w miejscu, gdzie znajduje się zamek, wznosił się drewniano-ziemny gród należący do plemienia Wiślan. W drugiej połowie trzynastego wieku na Wzgórzu Zamkowym stała murowana wieża obserwacyjno-obronna. Swój dzisiejszy wygląd obiekt zawdzięcza inwestycjom poczynionym przez króla Kazimierza Wielkiego, który zainicjował wzniesienie potężnej warowni strzegącej granicy z Czechami i szlaku handlowego prowadzącego z Krakowa do Wrocławia i Niemiec.
Budowla składała się z części mieszkalnej otoczonej podwójnym pierścieniem murów i suchą fosą oraz zamku dolnego przeznaczonego do celów gospodarczych. Pierwszym urzędującym tutaj znanym z imienia starostą był Wiernek, władający warownią w czasach, gdy leżące u stóp zamku miasto o powierzchni około siedmiu hektarów dopiero się rozwijało. To wówczas wytyczono rynek i sieć ulic, a także pobudowano mury miejskie z basztami strażniczymi.
Znane jest też nazwisko pierwszego wójta, którym był Hinko Ethiopus. Nowych osadników zwalniano na okres sześciu lat z wszelkich opłat i podatków, by zachęcić ich do osiedlenia się w tym miejscu. Dalsze losy odległego o kilkanaście kilometrów od Katowic Będzina potoczyły się zupełnie inaczej od dziejów pobliskich śląskich miast, były bowiem ściśle związane z dziejami Królestwa Polskiego.
Losy miasta
Złota era dla rozwoju miasta przypadła na czasy panowania w Polsce dynastii Jagiellonów. Miasto otrzymywało wówczas liczne przywileje, między innymi prawo składowania soli, czy też organizacji kilku jarmarków w roku.
Europa usłyszała po raz pierwszy o Będzinie w 1589 roku, kiedy to stał się miejscem rokowań między przedstawicielami polskiego króla Zygmunta III Wazy i cesarza Rudolfa II Habsburga w sprawie zwolnienia z polskiej niewoli arcyksięcia Maksymiliana III, który był austriackim konkurentem Zygmunta do polskiego tronu. Maksymilian dochodził swoich roszczeń zbrojnie i został pokonany i uwięziony w Zamościu przez hetmana wielkiego koronnego Jana Zamojskiego. Schwytano go w trakcie bitwy pod Byczyną, która odbyła się w styczniu 1588 roku.
Ostatecznie Maksymilian Habsburg odzyskał wolność – za cenę zrzeczenia się wszelkich pretensji do polskiej korony oraz rezygnacji ze współpracy z Rosją przeciw Rzeczypospolitej. W rokowaniach tych brał udział Hipolit Aldobrandini, przyszły papież Klemens VIII. Na pamiątkę zawartego w marcu 1589 roku układu, w zamkowym murze umieszczono tablicę, na której wyryto rok bitwy pod Byczyną.
Ustna tradycja głosi, że w 1683 roku na zamku gościł (w drodze pod Wiedeń) król Jan III Sobieski. Prawdopodobnie przyjmował tutaj poselstwo austriackie, które przybyło z prośbą o szybszy marsz polskich wojsk pod Wiedeń. Chociaż fakt ten nie znajduje potwierdzenia w żadnych źródłach pisanych, to jednak upamiętnia go kamienna kolumna wzniesiona na skwerze w pobliżu zamku.
Po rozbiorach Rzeczypospolitej Będzin znalazł się początkowo w zaborze pruskim, a po okresie wojen napoleońskich został włączony do zaboru rosyjskiego. (...)
Tekst i fot. Ewa i Bogumił Liszewscy

Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze