Reklama

Piątek i Sobota to nie tylko dni tygodnia

Piątek i Sobota to dwie sąsiadujące ze sobą miejscowości leżące w północnej części województwa łódzkiego. Znane były już w epoce królów elekcyjnych. Zasłynęły głównie z odbywających się w nich jarmarków i targów końskich, na które przybywali handlarze z krańców Rzeczypospolitej, a nawet kupcy zagraniczni. Henryk Sienkiewicz wspomniał o nich dwukrotnie na kartach „Potopu”. Pojawiają się między innymi w dialogu prowadzonym między starym Kiemliczem a Andrzejem Kmicicem, który – pod pseudonimem Babinicz – zamierzał przedostać się z Litwy do króla na Śląsk, udając handlarza końmi podążającego na targ do tych miast.

 

Sobota

Leżąca na lewym brzegu rzeki Bzury Sobota, w Rzeczypospolitej szlacheckiej posiadała prawa miejskie nadane przez króla Władysława Jagiełłę, które utraciła ukazem cara po powstaniu styczniowym. O jej dawnych świetnych tradycjach handlowych już mało kto pamięta, chociaż namacalnym reliktem złotej epoki jest rozległy, prostokątny, położony w centrum rynek, na którym odbywały się jarmarki, regularny układ ulic oraz stojący przy zachodniej pierzei rynku gotycko-renesansowy kościół p.w. świętych Apostołów Piotra i Pawła z początku szesnastego wieku. W poprzednim układzie administracyjnym miejscowość należała do województwa skierniewickiego. U zarania osady targi odbywały się tutaj w środy, a dopiero później przeniesiono je na soboty.

Reklama

Jednakże to nie handlowa przeszłość miasta jest powodem, dla którego warto je odwiedzić, pomimo że Sobota jest dzisiaj senną wioską o charakterze rolniczym. Wydawać by się więc mogło, że nie ma tutaj nic ciekawego do obejrzenia. Jej właścicielami w latach 1744 – 1890, a było to wówczas miasto szlacheckie, była rodzina Zawiszów, wywodząca się według legendy od słynnego Zawiszy Czarnego znanego z bitwy pod Grunwaldem, któremu przypisuje się uratowanie królewskiego sztandaru.

W modrzewiowym dworku szlacheckim położonym u południowo-wschodnich granic miasta urodził się Artur Zawisza Czarny, najsłynniejszy przedstawiciel tego rodu. Był postacią nietuzinkową, o czym świadczy fakt, że plac przy dawnych Rogatkach Jerozolimskich, obecnym zbiegu Alei Jerozolimskich i ul. Grójeckiej na Ochocie w Warszawie, nazwano jego imieniem. Ponadto na jednej ze ścian hotelu „Sobieski”, stojącego przy tym placu, uhonorowano go tablicą pamiątkową. Najsłynniejszego mieszkańca Soboty uczczono również sporych rozmiarów pomnikiem postawionym jeszcze przed drugą wojną światową na skwerze przy Alei Sienkiewicza w centrum Łowicza. Na granitowym głazie przywiezionym z jego rodzinnej Soboty umieszczono tablicę ze słowami, które zdeterminowany w walce o niepodległość ojczyzny powstaniec wypowiedział w chwili egzekucji: „Gdybym miał sto żyć, wszystkie je oddałbym ojczyźnie”.

Reklama

Pasjonaci historii, osoby zainteresowane polską przeszłością, dziejami walk o niepodległość w okresie zaborów winni zaglądnąć do Soboty w poszukiwaniu śladów Artura Zawiszy, choć spędził on w niej tylko wczesne dzieciństwo. Niestety, gniazdo rodowe Zawiszów, czyli dwór modrzewiowy, wybudowany w miejscu piętnastowiecznego zamku lub też wieży obronnej Sobockich – pierwszych właścicieli miasta, już nie istnieje. Na jego gruzach brat Artura, August Zawisza, który odkupił skonfiskowany po powstaniu listopadowym majątek sobocki z rąk carskich urzędników, wybudował w połowie dziewiętnastego wieku nowy budynek z czerwonej cegły, stylizowany na budowlę obronną, który zachował się do dnia dzisiejszego. 

Jest to jednopiętrowy obiekt w stylu neogotyckim, zwieńczony blankami, z pełniącą funkcję ozdobną wieżą. Podobnie jak przed wiekami, tak i dzisiaj budynek otacza fosa, obecnie bardzo zamulona i zarośnięta trzcinami. Dworek leży pośrodku starego, sześciohektarowego parku krajobrazowego, którego południowa granica przebiega wzdłuż brzegu Bzury. Rzeka jest w tym miejscu dzika i nieuregulowana. O dawnych próbach melioracyjnych świadczy jednakże stara tama na rzece. Jest to jaz spiętrzający wodę niedaleko miejsca, w którym do Bzury wpada rzeczka Mroga. 

Reklama

Warto odwiedzić to bardzo romantyczne obecnie miejsce, emanujące tajemniczością. Pośród zdziczałej roślinności stoi opuszczony dwór, budynek nieczynnej od dawna gorzelni oraz zrujnowany spichlerz Zawiszów. Przed frontem gorzelni na dziedzińcu pozostały resztki starej maszyny parowej, którą napędzano kiedyś znajdujące się wewnątrz maszyny. Obecny stan tych obiektów jest skutkiem upaństwowienia majątku po drugiej wojnie światowej. Przez kilkadziesiąt lat gospodarowało tutaj początkowo Państwowe Gospodarstwo Rolne, a następnie Państwowa Stadnina Koni w Walewicach. Pomieszczenia dworu podzielono na mieszkania socjalne dla pracowników, a wyeksploatowany budynek bez przeprowadzenia niezbędnych remontów opuszczono. W ostatnim czasie park wraz z dworem i pozostałymi obiektami zakupiły osoby prywatne, które zamierzają adaptować budynki na hotel, restaurację i miejsce rozrywki. Niestety, wnętrza niemal dwustuletniego dworu są obecnie niedostępne do zwiedzania.

Artur Zawisza jest też upamiętniony w Sobocie. Jego imię nosi miejscowy rynek oraz dworski park. Przy bramie wejściowej wisi tablica informująca o historii tego miejsca. Marmurowa płyta upamiętniająca Zawiszę wisi także na murze ogrodzenia kościoła parafialnego, w którym przechowywany jest akt jego chrztu. Wewnątrz świątyni jest nagrobek rodziców Artura: Cypriana i kasztelanki Marii z Karnkowskich.

Reklama

Warto zwiedzić ten obiekt, bowiem zaprojektowany został jako budowla obronna przez co jego wygląd jest surowy i ascetyczny. Wewnątrz znajduje się wyjątkowy zabytek. Jest nim dwupiętrowy nagrobek Tomasza Sobockiego, kasztelana łęczyckiego oraz Jakuba Sobockiego, dworzanina króla Zygmunta I. Soboccy przejęli swoje nazwisko od nazwy miasta i władali nim od czasów wczesnych Piastów przez niemal pięćset lat. Jest to najstarszy znany wybudowany w tym włoskim stylu nagrobek, jaki wystawiono na ziemiach polskich. Na zachód od centrum, na cmentarzu parafialnym znajduje się zabytkowy drewniany kościół pw. Przemienienia Pańskiego – niestety, nieczynny.

 

Reklama

Artur Zawisza

Artur Zawisza Czarny w działalność niepodległościową angażował się już w latach szkolnych, o czym świadczy opinia wystawiona na jego temat przez władze szkolne w Kaliszu: „Był zarazą nie tylko klasy VI, ale i całej szkoły”.

[paywall]

Trudno o lepszą laurkę dla patrioty, którym był już od wczesnej młodości. Wybuch powstania zastał go w Warszawie, gdy współpracował z redakcją „Kuriera Polskiego”. Szlak bojowy przeszedł wraz z 1 Pułkiem Jazdy Płockiej biorąc udział w kilku bitwach, za co otrzymał awans oficerski i order Virtuti Militari. Jednak to nie wtedy jego nazwisko stało się znane w całej Polsce.

Reklama

Był jednym z najaktywniejszych działaczy wśród popowstaniowej emigracji we Francji. Współpracował ze środowiskami i ruchami, które nie pogodziły się z przegraną. Zasłynął z uczestnictwa w niemal zapomnianym obecnie epizodzie polskich dziejów, określanym przez historyków mianem partyzantki Józefa Zaliwskiego.

Część polskiej emigracji wierzyła, że włączenie do powstania uwłaszczonych chłopów pozwoli na natychmiastowe obalenie caratu. W tym celu na teren zaboru rosyjskiego wysłano kilkudziesięciu emisariuszy, którzy mieli agitować mieszkańców wsi oraz organizować oddziały powstańcze. Jednym z nich był Artur Zawisza Czarny, gorąco wierzący w słuszność sprawy, w którą się zaangażował. Przybył do zaboru rosyjskiego przez Prusy w marcu 1833 roku. Mianowany został dowódcą powiatów: sochaczewskiego i warszawskiego. Przedsięwzięcie jednak zakończyło się całkowitym niepowodzeniem, a emisariusze zostali bardzo szybko aresztowani, zabici w walce, bądź wycofali się poza granice Rosji.

Reklama

Zawisza zebrał kilkunastoosobowy oddział partyzancki, który nie uzyskał jednak poparcia ludności cywilnej zamieszkującej te tereny. Był jednym z najdłużej utrzymujących się w polu dowódców, jednak ostatecznie w połowie czerwca został schwytany przez Rosjan koło Krośniewic. Po wyroku rosyjskiego sądu wojskowego stracono go na szubienicy w Warszawie, w miejscu w którym obecnie znajduje się plac jego imienia, w dwa dni po jego dwudziestych czwartych urodzinach.

Na cześć zamordowanego przez Rosjan bohatera jego brat, August, który też uczestniczył w powstaniu listopadowym i długi czas przebywał na emigracji, nazwał jeden ze swoich folwarków Arturowem. Nazwa ta – zmieniona z czasem na Arturówek – zachowała się do dziś, nosi ją rekreacyjne, letniskowe i wypoczynkowe osiedle w północnej części Łodzi.

Reklama

 

Piątek

Warto zajrzeć również do Piątku, który leży osiemnaście kilometrów na zachód od Soboty. Obydwie miejscowości położone są mniej więcej w połowie przebiegającej obok nich drogi z Łowicza do Łęczycy. Leżą w pobliżu szlaku turystycznego prowadzącego do pałacu w Walewicach, który jest dodatkową turystyczną atrakcją tego zakątka Polski.

Piątek jest jedną z najstarszych miejscowości w kraju, która w dokumentach kościelnych wymieniana jest już na początku dwunastego wieku, chociaż współczesny wygląd i architektura tego miasta na to nie wskazują. Poza kościołem pw. Świętej Trójcy z drugiej połowy piętnastego wieku, który po kilku remontach zatracił dawno swój gotycki styl, nie zachowały się tutaj żadne stare zabytki. Piątek podobnie jak Sobota znajduje się w administracyjnych granicach obecnego województwa łódzkiego, ale przy starym podziale administracyjnym należał do województwa płockiego. W pobliżu miasta przebiega autostrada A1 łącząca Katowice z Gdańskiem.

Reklama

Pewien ważny fakt wyróżnia Piątek spośród wszystkich innych polskich miast i czyni go na swój sposób wyjątkowym. Miasto szczyci się tym, że to w nim znajduje się geometryczny środek Polski. Chociaż w wyniku dokładnych pomiarów wyznaczono ten punkt sześć kilometrów na północny-zachód od Piątku i znajduje się on we wsi Balków, to jednak pomnik postawiono w Piątku, bowiem jest on centrum gminy. Przy pomiarach wykonywanych pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku nie uwzględniono, niestety, powierzchni polskich wód terytorialnych. Po ich uwzględnieniu punkt ten wypadł w leżącej dwadzieścia kilometrów na północ wiosce w powiecie kutnowskim.

 

Reklama

Tekst i fot. Ewa i Bogumił Liszewscy

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/02/2026 13:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości