Do końca tygodnia personel oddziału dziecięcego Szpitala Miejskiego w Płocku ma czas na przygotowanie propozycji gwarantujących jego dalsze funkcjonowanie. Dyrektor szpitala zapowiada, że jeśli nie uda się zwiększyć dochodów deficytowego oddziału, to zostanie on zamknięty. W rozmowach z załogą zaproponowano cięcia kosztów i zwiększenie dochodów. 19-osobowy personel nie ukrywa, że obydwa rozwiązania w obecnej sytuacji nie mają racji bytu. Obecnie na oddziale, który ma dwadzieścia dziewięć łóżek, pracuje trzech lekarzy i szesnaście pielęgniarek. – Nie można mówić o przerostach kadrowych. I tak przy 90 – 95 % dzieci są rodzice. W innym przypadku pielęgniarki nie byłyby w stanie sobie poradzić z pracą. Szczerze mówiąc, nie chcę myśleć o sytuacji, że na dyżurze lekarz musiałby zostać z jedną czy dwoma pielęgniarkami. Według zapowiedzi dyrektora, w przypadku zamknięcia oddziału personel średni i niższy byłby przesunięty do pracy na innych oddziałach. Co do lekarzy, to nie było jasnych deklaracji – mówił doktor Jarosław Steckiewicz, pełniący obowiązki ordynatora.
Co do możliwości zwiększenia dochodów, to wszystko jest uzależnione od decyzji Narodowego Funduszu Zdrowia i przygotowanie oferty z usługami ponadstandardowymi. Ale na skorzystanie z tej oferty stać będzie tylko zamożnych pacjentów. Decyzja ma zapaść pod koniec bieżącego tygodnia. Jeśli potwierdziłby się najgorszy scenariusz, to opiekę dla najmłodszych pacjentów z Płocka i okolic świadczyłby tylko szpital wojewódzki dysponujący trzydziestoma łóżkami.
rad
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze