Niestety, Wisła nie potrafi grać z Amiką we Wronkach. Choć zwykle mecze są ciekawe, emocjonujące, obfitujące w sytuacje podbramkowe, to wygrywają gospodarze. Mecz obu drużyn wzbudzał niezdrowe emocje. Wszyscy domyślali się, jaki wpływ na wynik mogły mieć zależności osobowe. Wszak trener Mirosław Jabłoński pracował w Amice, pracował też w Wiśle wspólnie z Maciejem Skorżą, który teraz jest szkoleniowcem zespołu z Wronek. Kibice doskonale wiedzą, że Dariusz Gęsior i Mamia Jikija, zanim założyli koszulki Wisły, byli zawodnikami zespołu Amiki.
Podczas meczu jednak nikt już nie pamiętał o tych spekulacjach, bo obie drużyny dawały z siebie wszystko, tworząc ciekawe widowisko. Atakowali zawodnicy po jednej i drugiej stronie boiska, a bramkarze dwoili się i troili, by nie wpuścić piłki do siatki.
Najpierw zaatakowali gospodarze, a strzelali Paweł Kryszałowicz i Remigiusz Sobociński. Chwilę potem na listę strzelców mógł się wpisać Paweł Sobczak, a potem Ireneusz Jeleń. Z tej ostatniej sytuacji powinna paść bramka, gdyby nie to, że Jeleń sam próbował ją strzelić. Gdyby podał do stojącego samotnie na dogodnej pozycji Dariusz Gęsiora, byłoby 0: 1.
Ale było 1:0, po golu Jacka Dembińskiego. Gdy napastnik z Wronek strzelał gola, Marcin Janus i Piotr Duda przyglądali się temu bezradnie, a wcześniej zostali ograni przez tego wiekowego (35 lat), ale jeszcze bardzo skutecznego piłkarza. Ma on na swoim koncie w tym sezonie już 6 zdobytych goli.
Winę za stratę drugiej bramki też ponosi płocka obrona. Tym razem Paweł Kryszałowicz, który też nie jest młodziakiem, ma dokładnie 30 lat, „przeszedł” Dariusza Romuzę i Patryka Rachwała, a potem wpakował piłkę do siatki.
Goście bardzo starali się zmniejszyć rozmiary porażki. Próbowali jedną i drugą stroną atakować, zaś Sławomir Peszko będzie pewnie pamiętał ten mecz do końca życia. W 62 min. był sam na sam z Arkadiuszem Malarzem. Zamiast jednak mu strzelać, podał jeszcze piłkę do wychodzącego Jelenia, który do niej nie doszedł, bo wybił ją któryś z piłkarzy Amiki. Ten sam piłkarz miał jeszcze jedną sytuację, ale trafił w bramkarza. Przed szansą na zdobycie kontaktowej bramki stanęli jeszcze: Klaudiusz Ząbecki i Gęsior.
Po regulaminowym czasie gry, sędzia doliczył 3 minuty. Właśnie wtedy udało się pokonać Malarza Arkadiuszowi Klimkowi. Niestety, na więcej Wiśle nie wystarczyło czasu, a po meczu cała płocka ekipa odczuwała niedosyt. Ten mecz mógł zakończyć się inaczej, niestety zawiodła skuteczność.
W najbliższą sobotę liga pauzuje. Piłkarze Wisły i Odry Wodzisław zagrają spotkanie w Płocku awansem. Kibiców zapraszamy na stadion na godz. 17.00.
Amica: Malarz – Skrzypek, Stasiak, Bieniuk, Dudka (80 Wojtkowiak), Kikut, Kucharek (66 M. Burkhardt), Bartczak, Sobociński (51 Gregorek), Dembiński, Kryszałowicz.
Wisła: Wierzchowski – Rachwał, Duda, Romuzga, Janus, Gevorgyan (73 Klimek), Gęsior, Dżikija, Peszko, Jeleń (80 Studen), Sobczak (61 Ząbecki).
żółte kartki: Bartczak, Kikut, Malarz, Bieniuk, oraz Wierzchowski
Komentarze