Coś takiego zdarza się nieczęsto. Do redakcji „Tygodnika Płockiego” przyszła kobieta wzruszona faktem, że szybko udzielono jej pomocy – szukała mieszkania dla siebie i swojej dorosłej, niepełnosprawnej córki. Urzędnicy potraktowali ją ze zrozumieniem, bardzo personalnie i po prostu serdecznie. Po wielu miesiącach trudnych przeżyć w ostatnim miejscu zamieszkania wreszcie może przenieść się na mieszkania, w którym nie będzie jej grozić picie i bicie. – Córka jest niepełnosprawna umysłowo, ma rentę, pozostaje wyłącznie pod moją opieką – opowiada Ewa Piechota. – Od wielu miesięcy szukałyśmy swojego miejsca na ziemi. Ostatnio mieszkałyśmy u moich rodziców, ale tam córka, która z powodu swej choroby czasami zachowuje się nerwowo, była bezustannie narażona na przykrości, bicie i wyzwiska moich nadużywających alkoholu braci. To było nie do zniesienia. Nie mogłam patrzeć, w jaki sposób traktowane jest moje dziecko. Doszło do tego, że sypiałyśmy w suszarni bloku, w którym było nasze ostatnie mieszkanie.
Ze swoją troską Ewa Piechota udała się do MOPS-u. Sugerowano jej zamieszkanie w noclegowni dla kobiet, ale taka forma życia jej nie odpowiadała. Zresztą zdawała sobie sprawę, że jej pobyt tam z córką nie będzie także łatwy dla innych współmieszkanek. Potrzebowała samodzielnego, osobnego mieszkania. Sama nie jest zdrowa, ma nadciśnienie, jest po kilku bardzo poważnych operacjach, czeka ją jeszcze jedna.
Urzędy nie są bezimienne. Kobieta zdecydowała się złożyć podanie o przydzielenie mieszkania do Wydziału Gospodarki Mieszkaniowej: – Osobiście rozmawiałam z dyrektorem Stanisławem Stańczakiem. Ten człowiek bardzo dużo dla mnie zrobił. Poczułam, że wreszcie ktoś do mnie i moich problemów podchodzi z sercem – mówi kobieta, nie mogąc ukryć łez wzruszenia.
Może się już wprowadzać do mieszkania przy ul. Sienkiewicza 38. Mieszkanie mieści się na parterze, córka Elżbieta wreszcie będzie miała własny pokój, między innymi dzięki wsparciu Marzeny Kalaszczyńskiej, rzecznika osób niepełnosprawnych w Urzędzie Miasta Płocka. Rzecznik przyznaje, że walczy o to, aby osoby niepełnosprawne nie czekały na mieszkanie w ogólnej kolejce: – Nigdy mi nie odmówiono – przekonuje Marzena Kalaszczyńska. – W mieście realizowany jest program „Osoba niepełnosprawna w społeczności lokalnej”. W ramach tego programu m.in. zmodernizowano 80 przejść dla pieszych, na co miasto wyłożyło 80 tys. zł.
Sprawę Ewy Piechoty i jej córki pamięta dobrze. Dziennie podobnych spraw jest wiele, ale:
–... urzędnicy mają wiele życzliwości – dodaje podczas rozmowy.
Dlatego na potrzeby osób niepełnosprawnych buduje się platformy i podjazdy, montuje barierki, na przykład podczas realizacji inwestycji mieszkaniowych MTBS. Wtedy trochę łatwiej żyć.
(eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze