Reklama

Greckie mity i fakty

13/10/2021 18:59

Grecja to idealna turystyczna propozycja dla tych, którym w swoich zagranicznych podróżach udaje się połączyć z jednej strony chęć poznania czegoś ponadczasowego, „dotknięcie” kolebki kultury europejskiej, podejście do historii świata niekoniecznie opierające się tylko na faktach, z pięknymi – z drugiej strony - widokami, niezłą kuchnią i lazurowym (choć nie wszędzie) kolorem morza. Czy jest to możliwe? Owszem, niektóre biura turystyczne specjalizują się w takim ułożeniu programu, który zakłada 7-dniowe mniej lub bardziej intensywne zwiedzanie miejsc związanych z historią naszej cywilizacji, i kolejny tydzień oddania się uroczemu lenistwu na jednej z greckich wysp.

Jacy są Grecy? Przede wszystkim bardzo uczynni, pomocni, gościnni. I... ciekawi wszystkiego, co nas dotyczy. Czasami ponad wszelką miarę... Rodzinę stawiający ponad wszystkie obowiązki, cieszący się każdą chwilą spędzoną z bliskimi i mający dosyć luźne podejście do terminowości obowiązków wynikających z potrzeby świadczenia pracy.

Pracowici Polacy, dziwni Brytyjczycy...

Bardzo lubią Polaków, otwarcie o tym mówią. Zapracowaliśmy sobie gruntownie na taką markę. Jak? Z przyczyn politycznych w latach osiemdziesiątych prawie 100 tysięcy emigrantów z Polski trafiło do Grecji. Część z nich wyjechała potem do innych krajów, część osiedliła się w Atenach i mniejszych miejscowościach. Szybko dali się poznać między innymi jako doskonali specjaliści od spraw budowlanych i wykończeniowych. Dla Greków do dzisiaj nie ma lepszych. Wielu pyta, planując wykończenie domu, czy aby na pewno będą to robili polscy fachowcy... Nic dziwnego zatem, że kelner w tawernie pyta, skąd pochodzimy, a następnie nie pytany dodaje, że Polacy są ulubieńcami Greków. Miło...
Grecy nie są licznym narodem (około 11 milionów), pewnie nie najbogatszym, ale cechuje ich, granicząca czasami ze snobizmem, duma wynikająca ze świadomości tysiącleci własnej historii, nieporównywalnej z innymi narodami Europy. Łatwo się o tym przekonacie zatrudniając jako przewodnika wycieczki nie Polaka ze znajomością Grecji, jej kultury i zwyczajów, a polskojęzycznego Greka. Takich w Grecji nie brakuje. Najczęściej są to potomkowie tych Greków, którzy po wojnie domowej uciekli przez Albanię do Polski, Związku Radzieckiego i Czechosłowacji. Zdecydowana ich większość w latach 70. wróciła do Grecji, ich dzieci mówią doskonale w obu językach. 
Oprowadzający po Atenach przewodnik rodem z Polski opowie oczywiście o cudach Partenonu, czyli świątyni Ateny – dziewicy, pokaże głaz, na którym święty Paweł apostoł nauczał Ateńczyków, ale nie zawaha się także zaprezentować ruin biblioteki Hadriana. Ten cesarz rzymski był wielkim pasjonatem sztuki greckiej, dlatego w roku 132 polecił wybudowanie obiektu z bogatymi zbiorami papirusów. Podobno biblioteka miała złote gzymsy i alabastrowe posągi. Z kolei grecki przewodnik będzie się rozpływał nad urodą i znaczeniem archeologicznych reliktów po wielkiej Helladzie, natomiast pozostałości po panowaniu rzymskim skwituje lekceważąco stwierdzeniem o mało znaczących resztkach muru, albo w ogóle... W Narodowym Muzeum Archeologicznym w Atenach będzie się rozpływał z zachwytu nad kunsztem twórców rzeźby Zeusa (lub Posejdona z Artemizjonu – naukowcy spierają się, kogo przedstawia postać) i jednocześnie znęcał nad nieudolnością twórców statui Asklepiosa (kopii rzymskiej ze 160 roku naszej ery).
Lubią się życzliwie naigrywać z przywar i stereotypów charakteryzujących inne narody. Polakom opowiadają na przykład o wycieczkach z Anglii, których uczestnicy ciągle domagają się od przewodników zawiezienia ich do miejsc pochówku Zeusa, Posejdona, Ateny i innych mitycznych postaci.
Mają trudną i skomplikowaną historię. Po latach świetności praktycznie bez przerwy pozostawali w czyjejś niewoli. Najpierw Rzymianie, potem częściowo Wenecjanie i  na 400 lat Turcy, wreszcie II wojna światowa dopełniła dzieła zniszczenia. Jakby tego było mało, co jakiś czas kraj nawiedzają trzęsienia ziemi. Od roku 550 p.n.e. było ich około 400. Najtragiczniejsze miało miejsce w roku 1953 na Wyspach Jońskich (epicentrum w Kefalonii). Zginęło wówczas blisko 500 osób.
To nie wszystko. W latach powojennych przez kraj przetoczyła się krwawa wojna domowa, co doprowadziło do trwałego podziału społeczeństwa greckiego, który właściwie trwa do dziś. Kto wie, jakby się ostatecznie potoczyła, gdyby Tito nie pokłócił się ze Stalinem, w efekcie czego komunistyczne oddziały greckie nie mogły już liczyć na dostawy broni z Jugosławii. Co ciekawe, nawet teraz jest to temat tabu w Grecji. Nie ma oficjalnych opracowań na ten temat albo są one wyjątkowo pobieżne.

Reklama

Dlaczego te cmentarze takie małe?

Rzadko w reportażach turystycznych poruszany jest ten temat, ale naszym zdaniem warto napisać co nieco o tradycji funeralnej w Grecji. Moją uwagę podczas tegorocznego wrześniowego pobytu przykuły znikomej wielkości cmentarze. Już na pierwszy rzut oka widać było, że nie jest możliwe, by mogły zapewnić właściwą ilość miejsc pochówku...


Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego .

tekst i fot. Tomasz Szatkowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości