Reklama

Czy ktoś chciałby oglądać drugi „Potop”? O kulisach powstawania serialu „1670”

Grał już Bogusławem Lindą, Agatą Kuleszą czy Bartłomiejem Topą. Dobromir Dymecki jest aktorem filmowym i teatralnym. Dużą rozpoznawalność przyniosła mu rola Bogdana w serialu „1670” w reżyserii Macieja Buchwalda i Kordiana Kądzieli, który wśród widzów stał się hitem. W niedzielę aktor gościł w płockim Muzeum Memów podczas Dni Historii Płocka.

Pierwszy sezon serialu został udostępniony w grudniu 2023 r. Niebawem będzie trzeci. W przypadku postaci Bogdana w zwiastunie mamy znak zapytania...

– Powiedz, co z Bogdanem? – prosił aktora prowadzący spotkanie dziennikarz Andrzej Sołtysik.

Dobromir Dymecki nie mógł spełnić jego prośby, chociaż zapewniał, że jest na co czekać. Przypominał, że jak dotąd ta postać zmieniała się, ewoluowała w najbardziej spektakularny sposób.

– Z początku był biednym szlachcicem. Potem stał się bogaty i umyty, i szukał żony. W trzecim sezonie, tyle mogą zdradzić, jego tożsamość będzie inna. Historia na razie trzymana jest w tajemnicy. Myślę, że państwo poznacie odpowiedź dopiero 5 sierpnia, będziecie bardzo zaskoczeni – mówił Dobromir Dymecki.

Reklama

To oni mieli „zamieszkać” w Adamczysze

Aktor wspominał etap castingu, telefon od Macieja Buchwalda. Reżyser chciał go obsadzić w roli Bogdana.

– Powiedział, że będzie kręcił serial historyczny, ale opowiadający o współczesności. Z racji, że chodziło o Netflixa, pomimo tego, że według Maćka byłem jedynym kandydatem do roli Bogdana, musiałem poddać się procedurze castingu. Nakręconą scenę wysłano do Netflixa, a ten ją zatwierdził. I tak dostałem rolę. Tak było również z Bartłomiejem Topą i Katarzyną Herman. To były pewne wybory obsadowe dla Maćka Buchwalda.

Reklama

Bo kto chciałby oglądać drugi „Potop”?

Aktor przyznał, że na początku nie był przekonany, że powstanie serialowy hit. Scenariusz wydawał mu się zabawny, ale ryzykowny. Nawet sami twórcy mieli pod górkę.

– Chłopaki chodzili z tym projektem dosyć długo, odbijali się od drzwi. Opowiadali, że poszli do pewnej dużej stacji, w której usłyszeli o przeczytanym scenariuszu. Ta pani pokazała go nawet córce, ale ta stwierdziła, że drugiego „Potopu” nie chce oglądać. Bo po co teraz opowiadać o szlachcie… I nikt tego nie chciał zrobić. Dopiero Netfliks dał temu serialowi zielone światło. Wtedy szukali projektów oryginalnych, na granicy różnych gatunków – wspominał.

Reklama

Dymecki już wielokrotnie słyszał, że jakaś produkcja będzie hitem, później okazywało się odwrotnie. Lub przeciwnie, popularność zdobywała produkcja skromna, zrobiona za małe pieniądze. Ponadto rola Bogdana nie była pierwszoplanowa.

– Ale w trzecim sezonie dostanie swój kawałek tortu, Bogdan może sobie poszaleć. Takiego pełnego przekonania, że robimy coś wyjątkowego i fajnego, nabrałem dopiero po przyjeździe na plan, kiedy zobaczyłem scenografię i kostiumy, zrobiono mi charakteryzację. Bywa, że w polskich produkcjach chałupę buduje się z trzech zastawek. A tu pokazali mi w Kolbuszowej tę naszą Adamczychę… Wybudowano tam całą wieś, kamerą można było jechać i jechać, i ta scenografia nadal się nie kończyła. Wtedy pomyślałem „o kurcze, to jest coś poważnego”. Nawet mnie to na początku trochę zestresowało. Później zostało już tylko oczekiwanie na werdykt publiczności.

Reklama

Wszystko przez tą zbroję z husarskimi skrzydłami...

Bogdan w pierwszej swojej scenie pierwszego sezonu serialu, w momencie przyjazdu do Adamczychy, miał mieć na sobie zbroję i skrzydła, a żupan w pozostałych scenach.

– I ta pierwsza scena w tym kostiumie z husarskimi skrzydłami zrobiła duże wrażenie. Wtedy pomyślałem sobie, aby ta postać nosiła skrzydła przez cały pierwszy sezon. W drugim sezonie moja relacja z tą zbroją było już na zasadzie „love and hate”. Ten kostium jest genialny. Ale po kilku godzinach noszenia zbroi ważącej ok. 30 kg, biegania w niej, zwłaszcza w temperaturze 30 stopni, a ma się jeszcze na sobie żupan, koszulę i kontusz, w niektórych momentach myślałem sobie „dość, chcę ją zdjąć i iść do domu”. Ale wiem też, kiedy widzę ją w obrazku, że to jest warte efektu końcowego.

Reklama

Na kawę do Bartłomieja Topy...

Andrzej Sołtysik przypominał, że Bartłomiej Topa też z początku nie wiedział, w jaki sposób zagrać postać Jana Pawła.

– To jest pewna konwencja i jako zespół w tej konwencji wszyscy musimy zagrać. A Bartek, jako odtwórca głównej roli, bardzo mocno tego pilnował. Był bardzo wspierający i nadawał pewien ton, któremu się poddawaliśmy. Nauka uspójnienia gry potrwała trochę czasu. Także tego łamaniem czwartej ściany, kiedy nagle zaczynaliśmy mówić wprost do kamery, do widzów.

Aktor opowiadał o dobrej atmosferze na planie i dużym zaangażowaniu serialowej ekipy.

Reklama

– Stworzyła się grupa ludzi, którzy naprawdę lubią ze sobą przebywać na planie i poza nim. Na planie „1670” zazwyczaj schodzimy się i siedzimy w jednym camperze. Bartek uwielbia robić kawę. Jest cały rytuał z chodzeniem do Bartka na kawę i jedzenia czekoladek.

Odtwórca roli Bogdana zdaje sobie sprawę, że widzowie mają coraz większe oczekiwania, a nawet konkretne wyobrażanie odnośnie ulubionych bohaterów.

– Niektórzy widzowie nie przyjęli za dobrze tego drugiego sezonu, mając zupełnie inne oczekiwania. Mamy swoje ambicje, chcemy ten serial też się zmieniał. Teraz nie jest lżej. Przeciwnie, jest bardziej stresująco, ale w dobry, mobilizujący sposób. Aby iść do przodu, nie odcinać kuponów od odniesionego sukcesu. Nie można poddać się temu sukcesowi w poczuciu „no to teraz jesteśmy na topie”. Wydaje mi się, że ten serial odniósł sukces, ponieważ jest wielopoziomowy. Zawiera dowcip, ale i refleksję społeczną. Są wątki komediowe i romantyczne. Dzięki tej różnorodności działa na ludzi, bo każdy znajduje w nim coś swojego – dodał aktor.

Reklama

Jak dotąd Dobromir Dymecki zetknął się tylko z jednym negatywnym komentarzem odnośnie postaci Bogdana.

– To była jakaś grupa dotycząca husarii. W poście na Facebooku wskazali mnie z imienia i nazwiska, że obśmiewam husarię, co jest kompletną bzdurą. Może ktoś jest za bardzo wkręcony w husarię. Tu zobaczył samotnego, pogubionego husarza, i wolałby by ten husarz został inaczej pokazany. Co ciekawe, serial oglądamy jest przez ludzi z prawej, jak i z lewej strony politycznej sceny. Mateusz Morawiecki nagrał podcast o „1670”, i Donald Tusk wypowiadał się na temat „1670”. Widziałem też posła z Zielonych, który mówił o „1670”. Wydaje się w tym całym zamęcie, że udaje nam się tę Polskę bardziej zszywać. I tak dokładać każdej stronie, aby nie być w tym stronniczym, nie budować kolejnych podziałów.

Reklama

Dymecki określa ten serial jako satyrę na polskie społeczeństwo.

– To takie wbijanie szpili różnym postawom i przejawom naszej rzeczywistości. Bez celowej chęci upokorzenia czy obśmiania kogoś konkretnego. Twórcy patrzą na każdą z postaci z pewną dozą sympatii i empatii – zapewnił.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości