Reklama

50-55 km/h...

30/09/2004 17:22
Płock. Wąski przejazd przez jar między Borowiczkami a Podolszycami. Jedzie dźwig, za nim zwykły autobus, z tyłu nadjeżdża autobus linii Komfort. Przez jakiś czas jedzie za nimi w żółwim tempie, wreszcie decyduje się na szybki i zwinny manewr wyprzedzania. Udało się. Jest pierwszy, może przyspieszyć, pasażerowie są zadowoleni, bo dojadą szybciej. Ale mogło być zupełnie inaczej. Kraksa wisiała niemal na włosku, ponieważ z naprzeciwka nadjeżdżał ciąg samochodów osobowych. Kierowcy pracujący w dalekobieżnych liniach Polski Ekspres czy Komfort nie chcą na ten temat rozmawiać oficjalnie, ale po cichu, półgębkiem przyznają, że z miasta A do miast B muszą dojechać na czas. Więc łamią przepisy, dysponując pieniędzmi na mandaty. Zdecydowanie zaprzeczają temu przedstawiciele obu firm: – Zależy nam na tym, żeby przede wszystkim dowieźć pasażerów bezpiecznie na miejsce – zgodnie deklarują.Niewątpliwą zaletą przemieszczania się tego typu autobusami jest tempo. Bilet kosztuje trochę drożej niż na zwykłe linie, ale dojeżdża się znacznie szybciej. Ledwo człowiek zdąży się krótko zdrzemnąć i już z Płocka w ciągu niecałych dwóch godzin dopiera do Warszawy: – Oni łamią wszystkie przepisy, jeżdżą 100 km na godzinę, zastanawiam się nieraz, jakie mają zasady jazdy? – pyta retorycznie mężczyzna, który często korzysta z szybkich linii autobusowych.
Bez problemów uzyskaliśmy komentarz przedstawicieli obu wymienionych na wstępie linii. W Komforcie nie pamiętają, kiedy był ostatnio jakiś wypadek, bo zdarzają się rzadko. W Polskim Ekspresie słyszymy, że ostatni wypadek zdarzył się w maju tego roku, na moście w Toruniu, przy prędkości 15 km/h, podczas korka. Ucierpiała jedna osoba. Obie firmy nie miały w ostatnim czasie żadnych uwag ani nie płaciły policji mandatów. Zatrudniają wykwalifikowanych kierowców: – Pracują u nas bardzo doświadczeni kierowcy z dużym stażem, doskonale znający przepisy ruchu drogowego. Nie mieliśmy ostatnio żadnych mandatów z policji za przekroczenie prędkości jazdy, nie było też żadnych negatywnych sygnałów ze strony inspekcji transportu samochodowego. Zresztą cała jazda rejestrowana jest na tachografie (m. in. czas pracy i szybkość przebytej drogi) – mówi prezes Henryk Gajewski z Komfortu w Płocku.
Podobną opinię słyszymy z ust Mateusza Zarembowicza z Polskiego Ekspresu w Warszawie: – W 10-letniej historii firmy nasz autobus nie spowodował żadnego wypadku w związku z przekroczeniem prędkości, było tylko kilka małych zdarzeń. Zatrudniamy najlepszych kierowców na rynku i z największym doświadczeniem. Staramy się być firmą, która jest punktualna i bardzo mocno stawiamy na bezpieczeństwo pasażerów.

Ma to potwierdzić fakt, że wszystkie autobusy Polskiego Ekspresu to autobusy wysokopokładowe, w 85 % firmy volvo, która to marka uchodzi za najbezpieczniejszą na rynku.
Niestety, nie udało nam się uzyskać oficjalnej wypowiedzi żadnego z pracujących w wymienionych liniach kierowców. Normalne – boją się o pracę. Cicho przyznają, że często nie sposób dojechać na czas, który jest wyśrubowany, więc po prostu przyspieszają. Jeden dyskretnie zdradził, że musi dojechać do Warszawy w 1 godz. 35 minut. Jak on ma to zrobić? Normalnie, naciskając pedał gazu.
Jednak Mateusz Zarembowicz zapewnia, że w reprezentowanej przez niego firmie kierowcy ponoszą za to konsekwencje: – Wszystkie nieścisłości w tachografie odbijają się na pensji kierowcy.
Wtóruje mu Henryk Gajewski: – Najważniejsze jest bezpieczeństwo pasażerów. Chcemy ich dowieźć bezpiecznie i na czas. Prędkość jazdy musi być dostosowana do warunków, jakie są ustalone przepisami ruchu drogowego, drogi, po której jedzie i ilości kilometrów do pokonania. Średnia prędkość to między 50 a 55 km/h. Na trasie nie mamy możliwości kontrolowania tego, ale po pani telefonie sprawdzę wykresy szybkości poruszania się naszych autobusów – obiecuje.
Nic złego o jeździe dalekobieżnych autobusów nie jest w stanie powiedzieć policja wojewódzka. Owszem, kontrole są przeprowadzane, ale w jednej grupie są autobusy i gimbusy. Ostatnio nie zdarzył się żaden poważny wypadek z udziałem autobusów należących do Komfortu czy Polskiego Ekspresu, więc firmy trzeba uznać za „czyste”.
Firmy autobusowe wiedzą więc swoje, a pasażerowie swoje. Owszem, są zadowoleni z usług obu firm, ale równocześnie zdarza im się podczas jazdy obserwować sytuacje na krawędzi bezpieczeństwa. Bywa za szybko i bywa ryzykownie. Na szczęście się udaje. Bo można znać przepisy ruchu drogowego, a mimo tego je łamać. Poza tym to swoisty paradoks, bo z jednej strony pasażerowie chcą na miejsce dojechać jak najszybciej, a z drugiej czasami poziom adrenaliny we krwi za bardzo im się podnosi.

Elżbieta Grzybowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości