Reklama

Zimy odganianie, wiosny przyciąganie

13/02/2013 11:44
„Z dzwonkami za pasem zimę odgania i się w kożuchu wiośnie kłania” – tak rymowanka dla dzieci określa najbardziej znanego bohatera słoweńskiego karnawału, czyli kurenta. W ostatnią niedzielę przed Wielkim Postem w Ptuju – najstarszym słoweńskim mieście włochate stwory biorą udział w ogromnej karnawałowej paradzie. Tańczą, podskakują, dzwonią krowimi dzwonkami przypiętymi do pasów. W ten sposób odganiają zimę, przywołują wiosnę i pomyślność. Razem z nimi bawili się goście z całej Europy.
Kurentowanie w Ptuju trwa kilka dni. Zaczyna się 2 lutego, a kończy w ostatkowy wtorek przed popielcem. Ponad tydzień zabaw, maskarad, koncertów i innych imprez odbywa się pod okiem księcia karnawału, który na ten czas przejmuje w mieście władzę. Najbardziej spektakularna jest niedzielna parada czyli tzw. povorka, która przyciąga turystów z całego kraju. Kolorowy pochód idzie przez stare miasto, przedstawiając się gościom, tańcząc, śpiewając, prezentując co roku inne stroje. Jego stałym elementem są kurenty – demony, które głośnym dzwonieniem odganiają zimę. Członkowie grup folklorystycznych ochraniających tradycyjne zwyczaje zakładają ciężkie i niewygodne stroje. Kurent (ewentualnie korant) ma na sobie owczą skórę, a na głowie – maskę, pióra lub rogi (w zależności od tego, czy jest np. z Markovec czy z Haloz, które słyną z winnic). Bardzo nietypowym elementem stroju jest ježevka (grzbiet jeża), którą każdy kurent trzyma w lewej ręce. Gruby strój i ciężkie krowie dzwonki utrudniają taniec, ale podskakujący „włochacze” robią niesamowite wrażenie. To na nich czekają wszyscy gapie, zgromadzeni po obu stronach ulicznej barykady. Dużo hałasu robią też tzw. orači, którzy trzaskają z biczów zrobionych z grubego sznura. Przejście korowodu trwa ponad 2 godziny. Po raz pierwszy karnawałową paradę zorganizowano w Ptuju w 1873 roku. Wtedy mieszczanie wyszli na ulice w ostatki. Z początkowo regionalnej tradycji narodził się ogromny kolorowy międzynarodowy festiwal, w którym udział biorą m.in goście z miast, należących tak jak Ptuj do Federacji Europejskich Miast Karnawałowych.
W tym roku „pustna povorka” odbyła się po raz 53. Ulicami Ptuja wędrowało ponad 70 grup w różnych przebraniach. Nie zabrakło gości (m.in. z Chorwacji, Serbii, Macedonii, Czarnogóry, Bułgarii, Węgier, Rosji, Niemiec). Z Chorwacji „przypłynęli” weseli marynarze. Rosję reprezentowała ogromna babuszka. Uwagę przyciągnęły cygańskie wozy z Dornavy, na których wisiały kiełbasy i mięsa, w połączeniu ze starymi tarami do prania. Na karnawałową paradę przybyli goście z planety Niga (co w tłumaczeniu oznacza planety, której nie ma), zombi, kobry, rycerze, Asterix i Obelix, rzymski legion, tańczące kangury, długi centymetr, a nawet – słoweńskie morze z rybami. Nie obyło się bez komentarzy politycznych. Oprócz rządzących, pojawiła się choćby Jovanka – żona Josipa Broza-Tito i radary. Co mają wspólnego z polityką? W Słowenii wielką debatę wywołało postawienie kilkudziesięciu radarów w drugim największym mieście – Mariborze. Tylko przez pierwszych kilka dni kierowcy zapłacili mnóstwo wysokich mandatów, głównie za przekroczenie szybkości. Postawienie tylu radarów wywołało ostre protesty przeciwko władzom miasta. Tegoroczną povorkę zamknął upiorny szpital, który wciągał na oddział ludzi z tłumu. Według informacji organizatorów niedzielną paradę oglądało prawie 30 000 osób.
Tekst i foto. Marta A. Szatkowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości