Dla jednych to „nowa katedra” i piękny budynek, innym osobom ten sam adres może kojarzyć się z byłą katownią Gestapo, NKWD i UB. Zabytkowa kamienica z bogatą, ale i dramatyczną historią, przy ul. 1 Maja 3/5 aktualnie należy do Akademii Mazowieckiej. W przyszłości mają się tam uczyć studenci prawa. Jednak zanim do tego dojdzie budynkowi trzeba przywrócić dawną świetność, co nie jest ani łatwym, ani szybkim zadaniem do wykonania.
W marcu 2025 r. doszło do podpisania aktu notarialnego, nowym właścicielem kamienicy formalnie stała się Akademia Mazowiecka. Wcześnie był nim Skarb Państwa.

Rektor uczelni, prof. Maciej Słodki, wiązał z tą przestrzenią duże nadzieje w kontekście przyszłości Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii. Liczył, że pierwszy rocznik studentów prawa skończy studia już w przejętej, odnowionej kamienicy w centrum Płocka. Co więcej za budynkiem uczelnia planuje budowę jeszcze jednego, dydaktycznego budynku.
Wracając jednak do zabytkowej kamienicy... Budynek urzeka secesyjnymi zoomorficznymi i roślinnym motywami. Na balkonach z metalowymi balustradami również widać kute, secesyjne motywy. Odnowienie całości będzie kosztowne i wymaga odpowiedniego przygotowania. Na razie Akademii Mazowieckiej udało się pozyskać państwową dotację w wysokości 100 tys. zł od mazowieckiego wojewódzkiego konserwatora zabytków na przeprowadzenie pełnych badań konserwatorskich, wykonanie ekspertyzy mykologicznej i zbadanie stopnia zawilgocenia i zasolenia ścian na potrzeby prac budowlanych.


Dzięki pozyskanym środkom z budżetu państwa zabytek zostanie dokładnie zbadany przez specjalistów, co pozwoli na opracowanie bezpiecznego i profesjonalnego programu jego ratowania oraz renowacji. Zostaną przeprowadzone wstępne prace diagnostyczne konieczne do powstania dokumentacji projektowej.


Trzykondygnacyjny budynek powstał w 1905 r. na podstawie projektu architekta Bolesława Zienkiewicza, akurat w czasie przebudowy płockiej katedry.

Właścicielem nieruchomości był Franciszek Przymanowski, mistrz ciesielski, który kierował pracami toczącymi się na Wzgórzu Tumskim. Do końca nie wiadomo, dlaczego Płocczanie nazywali dom Przymanowskiego „nową katedrą”. Zgodnie z jedną z miejskich legend mistrz ciesielski dorobił się na przebudowie płockiej katedry. Stał się na tyle zamożnym człowiekiem, że stać go było na wybudowanie nowego, okazałego domu. Zgodnie z inną miejską legendą Przymanowski wykorzystał na własne potrzeby cegły z przebudowanej katedry.

W kamienicy przy ul. 1 Maja 3/5 urodził się Tadeusz Mazowiecki. Pierwszy niekomunistyczny premier Polski mieszkał pod tym adresem przez kilka lal. Wspominał, że właściciele kamienicy wyjątkowo nie lubili nazwy „nowa katedra” krążącej wśród mieszkańców miasta.

Do wybuchu II wojny światowej kamienica służyła jako dom mieszkalny. W okresie niemieckiej okupacji, w 1941 r., wygodne, duże pomieszczenia zajęło Gestapo. Po wojnie podobnie uczyniło NKWD i UB, wykorzystując, podobnie jak wcześniej Niemcy, ciemne i przepełnione wilgocią piwnice na cele dla aresztantów. Więźniowie, którzy tu trafiali, byli bici i torturowani. Właśnie dlatego budynek bywa nazywany byłą katownią. Pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej prowadzili prace poszukiwawcze, aby odnaleźć szczątki zamordowanych ofiar terroru komunistycznego. Bazowali na relacjach mieszkańców, według których ofiary w latach 40. i 50. chowano na terenie między dawnym aresztem UB a wybudowanymi w latach 60. garażami.

W budynku była również siedziba SB i MO. Następnie nieruchomość wykorzystywali funkcjonariusze policji, którzy przenieśli się stąd do wybudowanej komendy przy al. Kilińskiego.



Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze