Za nami zlot „Mercedesem po Wiśle”. To święto zabytkowych mercedesów, ale nie tylko. Na Starym Rynku obok motoryzacyjnych perełek stanęły też super nowości, w tym żółty sportowy mercedes AMG GTS, kryjący pod maską 510 KM i silnik v8. To odpowiedź marki na porsche 911. Uwagę przykuwał też w pięknym, mieniącym się pomarańczu terenowy mercedes AMG G63. Wartość każdego z tych aut to ponad milion złotych. Sam lakier to koszt ponad 30 tys. zł! To na pewno coś, co każdy chciałby mieć w garażu. Zabytkowe mercedesy wcale nie miały jednak kompleksów przy tych nowych wypasionych brykach.
Było ich grubo ponad 80. Każdy z nich obok wyjątkowej linii nadwozia, miał jeszcze ciekawą historię, a do tego wiele kilometrów przejechanych bez większych awarii. – Wybrałem mercedesa, bo nigdy mnie jeszcze nie zawiódł. Kiedyś się mówiło, że najpierw były mercedesy, a potem były samochody – tłumaczy Stanisław Bracik. Przyjechał do Płocka 250 km z Kielc swoim mercedesem W120 190, rok produkcji 1962. Problemów w drodze nie było żadnych. Pan Stanisław prowadzi zakład, w którym odrestaurowuje stare samochody. To jego pasja. Swojego mercedesa też przywrócił do życia. – Sprowadziłem go z Niemiec. 30 lat stał w stodole. Wszystko trzeba było zrobić w nim od podstaw, od blacharki przez naprawę hamulców i zawieszenia – tłumaczy. Wymagało to trochę czasu i zaangażowania, ale dziś ma się czym cieszyć. – Jeżdżę nim na zloty, rajdy, spotkania – wymienia kolekcjoner. W Płocku pojawił się po raz pierwszy. Do przyjazdu namówił go kolega, właściciel pięknej pagody. Mercedes pana Stanisława nazywany też popularnie „kubusiem” dumnie stał na Starym Rynku obok innych modeli. Wymuskany, wychuchany, wypolerowany – widać, że to oczko w głowie właściciela. – Choć był to dawniej bardzo popularny w Niemczech samochód, do dziś zachowało się już niewiele egzemplarzy. Wybierała go średnia klasa, ta bogatsza jeździła adenauerem – dodawał pan Stanisław.
Luksusowym adenauerem z 1955 roku przyjechał na zlot do Płocka Roman Dąbecki. A adenauerem nazywany jest mercedes 300. Skąd ten przydomek? Niegdyś takim modelem jeździł Konrad Adenauer, kanclerz RFN. Z linii produkcyjnej zeszło zaledwie 330 tych samochodów. Jest to więc dziś prawdziwy unikat i to z najwyższej półki marki Mercedes-Benz. Patrząc na cudo prezentowane na Starówce podczas zlotu, trudno było uwierzyć, że pan Roman kupił auto praktycznie jako wrak. Ten samochód jest dla właściciela wyjątkowy z kilku powodów. Jest z listopada 1955 roku, a to data urodzin pana Romana. Jest jeszcze jeden ważny atut. – W połowie lat 50. ubiegłego wielu powstawały moim zdaniem najpiękniejsze modele, jakie Mercedes-Benz kiedykolwiek produkował. Zachodziły korzeniami do produkcji przedwojennych, a jednocześnie wchodziła nowa myśl technologiczna. W 1955 roku Mercedes wyprodukował 13 różnych modeli: od taksówkarskich z silnikiem diesla przez luksusowe, jak adenauer, czy sportowe o mocy 300 KM, które jechały z prędkością 250 km na godzinę. Przypomnijmy, to była połowa lat 50., gdzie w większość aut miała 40 KM – opowiadał z zapałem pan Roman.
Na zlocie „Mercedesem po Wiśle” spotkać można go praktycznie co roku. – To znana impreza towarzysko-samochodowa i tu warto bywać – podkreśla Dąbecki. Przyjechał więc pokazać swojego adenauera, ale też spotkać się ze znajomymi i spędzić miło czas w dobrym towarzystwie.
Za kontynuację pięknych motoryzacyjnych tradycji podziękował organizatorowi Maciejowi Kulasowi reprezentant Mercedes-Benz w Polsce, dodając że cieszy się, iż impreza co roku zajmuje coraz ważniejsze miejsce w harmonogramie imprez marki. Na przyjazd do Płocka czekał też Jarogniew Ratajczak z Klubu Zabytkowych Mercedesów. Gościem specjalnym zlotu był Marcin Dorociński, znany aktor. Zaparkował przed ratuszem modelem 560 SEC z 1988 roku. To dopiero pretendent do oldtimera, ale również godny uwagi. Ponadto przyjechali goście z Nowego Jorku. Niestety, nie dojechały załogi z Białorusi i Holandii. Ciekawostką zlotową był na pewno mercedes utrzymany w modnym ostatnio stylu rost. Cały skorodowany, ze specjalnymi dodatkami typu mech za szybą i walizką na dachu. Przyjechał nim Bartłomiej Idzikowski. W tym motoryzacyjnym gronie nie zabrakło typowo damskich załóg. Panie prezentowały m.in. mercedesy 107 w wersji cabrio.
Uczestnicy zlotu nie tylko pokazali swoje wyjątkowe auta płocczanom. Mieli też czas na integrację i atrakcje we własnym gronie. Byli gośćmi Dni Otwartych Komendy Miejskiej Policji w Płocku. – Mamy punkt, który nas łączy. Policyjne wozy patrolowe to przecież mercedesy sprintery – zaznacza organizator zlotu Maciej Kulas. A w tym roku tematem przewodnim zlotu „Mercedesem po Wiśle” była klasyka, czyli klasyczna motoryzacja, klasyczne mercedesy i… klasyczna muzyka. To dlatego w niedzielę przed pałacem w Sannikach zaparkowało tyle mercedesów. Zlotowicze z kolei wysłuchali koncertu fortepianowego. Komandor zlotu też przyjechał tu swoim mercedesem. – Granatowym, spatynowanym modelem W111 220 SE z lat 60. ubiegłego wieku. Wszedłem do garażu, przekręciłem kluczyk w stacyjce i przyjechałem. I to jest to. To jest stary mercedes – mówi płocczanin.
tekst i fot.
Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze