Reklama

Wielki mały zamek, który gra w filmach

23/03/2011 08:58
Zameczek co prawda rozmiarów jest niewielkich, ale już jedna wizyta wystarczy, żeby się nim zachwycić. Zachowany w bardzo dobrym stanie, nie zmienił się dużo od XV wieku, w którym został wybudowany. Gości kusi przepięknymi polichromowanymi stropami, starymi parkietami z XVIII wieku i… opowieściami o duchach.
Droga do Oporowa może nie należy do wzorcowych dróg na Mazowszu, przynajmniej jej ostatni odcinek przez wieś do dużego parku, w którym usytuowany jest zameczek, ale to z pewnością dlatego, że cały powiat kutnowski postanowił przenieść się do Łodzi. Teraz wszelkie reklamacje dotyczące dróg i dojazdów należy kierować właśnie do sąsiedniego województwa. Choć z drugiej strony przyznać trzeba, że od strony Kutna drogę poszerzono i zmodernizowano i tamtędy jedzie się całkiem wygodnie.
Mimo, że zameczek w Oporowie leży około 40 km od Płocka, a więc wyprawa do zamkowego muzeum nie zajmie nam więcej niż pół dnia, płocczanie zaglądają tam ostatnio znacznie rzadziej. Niektórzy nawet nie wiedzą o istnieniu tak interesującego i pięknego zabytku, bo jest to zamek „łódzki”. A przecież przez wiele lat leżał w granicach naszego województwa i był jednym z najczęściej wybieranych miejsc na ciekawą wyprawę. Pora więc wraz z wiosną poprawić statystyki! Oporów zaprasza!
Najpierw przywita nas zabytkowy parkan, z oryginalnymi bramami z lat 70. – 80. XIX w., na których znajduje się monogram ówczesnego właściciela Wilhelma Orsettiego. Z zaparkowaniem samochodu trzeba sobie poradzić samemu. Nie ma wyznaczonych miejsc, ale można się gdzieś „przytulić”. Po przekroczeniu bramy wchodzimy do pięknego parku, którym otoczony jest zamek. 10 hektarów drzew i alejek, po których można spacerować, ma genezę jeszcze XVII-wieczną. Na terenie parku zachowały się dwie oficyny: „Domek neogotycki” z lat 40. XIX wieku oraz „Domek szwajcarski” z II połowy XIX wieku. Po drugiej stronie drogi był niegdyś okazały sad dworski. Teraz przypomina o nim kamienno-ceglany mur i znajdujący się za nim domek ogrodnika. W parku można usiąść na ławeczce i odpocząć po zwiedzeniu zamkowych wnętrz, ale można również urządzić sobie mały piknik i zjeść przywiezione ze sobą smakołyki w „pięknych okolicznościach przyrody”. Tym bardziej że Oporów nie ma niestety bazy gastronomicznej i wszelkie marzenia o kawie muszą poczekać, aż wyjedziemy poza miejscowość. W zielonych zakątkach chętnie odpoczywają też zwierzęta. Są wiewiórki, a niekiedy czubki drzew obejmują w posiadanie czarne wrony albo gawrony, prawie niewidoczne na tle konarów, natomiast towarzyszące turystom głośnym krakaniem.
Zameczek wygląda jak piękny i pracochłonny model, bo jest z daleka malutki, ładnie zakomponowany na wyspie otoczonej fosą. Prowadzi do niego most drewniany, który w ubiegłym roku wybudowali żołnierze. Zastąpił on stary most, nie nadający się dłużej do użytku. Zbudowany został z drewna dębowego i oparty na źródłach ikonograficznych. Sam zameczek natomiast powstał w I połowie XV wieku jako siedziba najzamożniejszej rodziny ziemi łęczyckiej – Oporowskich herbu Sulima, związanej z dworem Jagiellonów. Inicjatorem budowy zamku był wojewoda łęczycki Mikołaj. Dzięki niemu Oporów zyskał również prawa miejskie. Budowę kontynuowali jego syn Władysław Oporowski, arcybiskup gnieźnieński i prymas Polski (zmarły w 1453 roku). W 1626 roku dobra oporowskie przeszły na własność rodziny Tarnowskich herbu Rola, a w 1725 rodziny Sołłohubów. Przez niemal sto lat (od 1837) właścicielami zamku była rodzina Orsettich. Ostatni właściciel Oporowa – Szymon Karski kupił majątek w 1932 roku, gdy rodzina Orsettich została zlicytowana. Być może miał zamiar coś zmieniać lub urządzać wnętrza według swojego gustu, ale albo nie zdążył, albo zmienił zamiar i do żadnych zmian nie doszło. W zamku prawie nie bywał. Osadził w nim swojego administratora. Po Orsettich zostały natomiast wspaniałe, oryginalne lustra, które przeżyły II wojnę i do dzisiaj cieszą oko zwiedzających. Przetrwanie zawdzięczają z pewnością swoim ogromnym rozmiarom. Trudno byłoby je ruszyć albo przewieźć do jakiejś innej, „prywatnej” rezydencji. Po wojnie zamek miał lokatorów, a od 1947 roku zaczęto organizować w nim muzeum, które otwarto dla zwiedzających dwa lata później.
Zamek powstał jako niewielka, acz wygodna rezydencja o zabudowie skupionej wokół czworobocznego dziedzińca. Składał się z domu mieszkalnego, baszty obronnej z kaplicą i wieży obronno-mieszkalnej, połączonych murem obronnym z krenelażem. Pierwotne wejście wiodło przez zwodzony most i niewielkie przedbramie. Zamek w Oporowie należy do nielicznych dziś w Polsce budowli, reprezentujących typ średniowiecznej rycerskiej rezydencji obronnej, zachowanych w tak dobrym stanie. Jest jednym z najcenniejszych zabytków średniowiecznej architektury świeckiej. Przetrwał, ponieważ zawsze był zamieszkały, a jego właściciele dbali o swoją siedzibę.
Muzeum mieści się w zamkowych wnętrzach. Nie jest ich dużo, ale oryginalne elementy wystroju architektonicznego, które się zachowały do czasów dzisiejszych, i inne prezentowane przedmioty z różnych epok sprawiają, że zwiedza się je bardzo przyjemnie i można zauważyć wiele ciekawych eksponatów. W komnatach prezentowane są wnętrza dworskie od średniowiecza po I połowę XIX wieku. Chodzimy po starych, zabytkowych parkietach, a nad głowami oglądamy bardzo cenne i rzadkie drewniane, polichromowane stropy. W największej sali jest też niezwykły, bogato zdobiony piec. Ze ścian zerkają portrety szlacheckie, które „zagrały” w adaptacji filmowej „Pana Tadeusza”. Z Oporowa wypożyczono wtedy jeszcze biureczko, stoliczek i kandelabry. Inną przygodę filmową Oporów miał ze słynnym swego czasu serialem telewizyjnym „Ekstradycja”. Wtedy mieściła się w zamku siedziba mafii. Jeszcze wcześniej udawał mroczną rezydencję angielską z opowiadania Oskara Wilde’a. We wnętrzach wyeksponowano wiele ciekawych przedmiotów: dzieła sztuki, militaria, np. zbroje, wyroby rzemiosła artystycznego z kości słoniowej, porcelanę. Ciekawą historię ma szkatuła z pistoletami, odnaleziona przez robotników podczas renowacji. Przeznaczona na trzy pistolety do pojedynku, w swoim wnętrzu kryje tylko dwa. Co się stało z trzecim i do czego został użyty? To tajemnica zamku. Tajemnicą są też duchy w kaplicy, które zostały zarejestrowane latem na nagraniach z monitoringu. Wyglądają jak kule światła, swobodnie poruszające się z góry na dół. Kaplica nie jest urządzona. Zachowała się w niej XV-wieczna mensa ołtarzowa. Ostatni raz użytkowano ją w 1917 roku, gdy odbył się tu ślub wnuczki właścicielki.
W Oporowie czasem odbywają się koncerty (muzeum posiada fortepian) i teatralne spektakle. Dziedziniec kilka razy przyjął też gości weselnych. Ale nawet wtedy, gdy nie ma żadnych zorganizowanych imprez, warto odwiedzić ten niezwykle urokliwy zameczek, zwłaszcza wiosną i latem, gdy park prezentuje się w pełnej krasie. Wizytę w muzeum można połączyć z obejrzeniem klasztoru zakonu Paulinów. Wystarczy się wcześniej umówić. W zabytkowym zespole klasztornym mieszka zaledwie kilku paulinów. Pod ich pieczą jest kościół parafialny pw. św. Marcina, który powstał w stylu gotyckim, w pierwszej połowie XV w., dzięki Mikołajowi Oporowskiemu i jego synowi, który dokończył budowę.
Z klasztorem w Oporowie związana jest postać Stanisława Oporowskiego, paulina nazywanego błogosławionym. Urodzony około 1501 roku w Oporowie, już jako doktor filozofii wstąpił do zgromadzenia paulinów. Osiągnął godność prowincjała zakonu. Zasłużył się dla obrony katolicyzmu w okresie reformacji. Ostatnie lata życia spędził w klasztorze w Oporowie, gdzie zmarł około 1552 r. Nad jego trumną miały miejsce liczne cuda i łaski. Miejsce jego urodzenia uczczono w 2 poł. XVIII w. kapliczką wzniesioną na terenie Oporowa, która obecnie znajduje się w obrębie cmentarza parafialnego. W klasztorze przebywał również w 1646 roku ojciec Augustyn Kordecki, pełniąc funkcję przeora.
Choć wojny nie oszczędziły klasztoru i kościoła, udało im się przetrwać. W pierwotnym kształcie pozostawały do wieku XVIII. Dzięki fundacji dziedziców Oporowa, Józefa Sołłohuba, wojewody witebskiego i jego żony Antoniny z Ogińskich, klasztor gruntownie odrestaurowano, a kościół przebudowano w stylu barokowym. Nawę i prezbiterium nakryto sklepieniem kolebkowo-krzyżowym. Wzniesiono też ścianę tęczową z łukiem pełnym oraz barokowe ołtarze. W latach 80. XVIII w. klasztor rozbudowano o nowe skrzydło, które pomieściło wznawiającą działalność szkołę parafialną. Kolejne przebudowy i restauracje miały miejsce w latach 1849-1955, 1979-1983 oraz 1996-1997. Wnętrze kościoła w 1938 r. pokryły freski autorstwa malarza Szretera. Gdy paulini powrócili do Oporowa w 1957 roku, kaplicę kościelną ozdobiły witraże znanego artysty z Poznania, Stanisława Powalisza. Dzięki ostatniej konserwacji elewacji zewnętrznych gotyckiego skrzydła klasztor zyskał odnowioną, czytelną formę architektoniczną. Warto zwrócić uwagę na gotycki dom mieszkalny zakonników, powstały w XV wieku. To prawdziwa rzadkość. Przetrwał do dnia dzisiejszego jako jeden z trzech zachowanych średniowiecznych domów konwentualnych paulinów.
Po drodze do Oporowa lub wracając do Płocka, możemy się jeszcze zatrzymać w Mnichu. Tam znajduje się zespół kościelny z XVI-wieczną świątynią oraz zespół dworski z XIX stulecia. Natomiast w lasach pod Mnichem znajduje się podobno cmentarzysko kurhanowe z okresu I – IV w. n.e.
Marta A. Szatkowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości