Reklama

Płock. Felieton - Jerzy Ogonowski. "Konstytucja w państwie plemiennym"

Felieton Jerzy Ogonowski. Tygodnik Płocki

W ostatnich tygodniach scena polityczna w naszym pięknym kraju dostarcza  emocji związanych z dwoma konfliktami: weto prezydenta do ustawy o kryptowalutach i wotum nieufności dla „ministry” klimatu. Nasza konstytucja jest tak pomyślana, że obok klasycznego trójpodziału władz na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą przewiduje podziały w ramach tych kategorii. 

Władza ustawodawcza należy w zasadzie do parlamentu, ale po uchwaleniu ustawy wędruje ona do prezydenta, którego podpis jest niezbędny, by weszła w życie. Wprawdzie weto głowy państwa parlament może odrzucić, ale potrzebna jest większość 3/5 głosów, a takiej żadna partia czy koalicja jeszcze w Sejmie nie miała. Potrzebna byłaby zgoda części posłów opozycji, ale tu wkracza na scenę plemienny podział naszego społeczeństwa. Ta procedura sugeruje, iż twórcy obowiązującej konstytucji zakładali, że decydujące znaczenie dla graczy politycznych ma, jak głosi ślubowanie poselskie „pomyślność Ojczyzny i dobro obywateli”. Niestety, przy tak głębokich podziałach w narodzie główną rolę gra przynależność partyjna, nieodłącznie związana ze wspomnianym podziałem plemiennym. Nie do pomyślenia jest poparcie projektu ustawy zgłoszonego przez formację polityczną spoza naszego plemienia ze względów merytorycznych. 

Reklama

A to oznacza, że w okresach kohabitacji prezydent jest graczem znacznie silniejszym niż oczekiwania ugrupowań tworzących rząd. To nie „wetomat”, tylko wykonawca zapisów Konstytucji. Jeśli jakaś siła polityczna chce ten „wetomat” wyłączyć, to jest tylko jeden sposób. Trzeba uzyskać zgodę Narodu, czyli wygrać wybory prezydenckie!

Władzę wykonawczą sprawuje Rada Ministrów, czyli rząd. Czonków Rady Ministrów powołuje prezydent, a następnie Sejm udziela im wotum zaufania. Może też każdemu ministrowi wyrazić wotum nieufności na wniosek zgłoszony przez co najmniej 69 posłów i poparty przez większość ustawowej liczby parlamentarzystów. I tu mamy sytuację podobną do opisanej powyżej. Tym razem opozycja może zgłosić wniosek o dwołanie dowolnego ministra, ale by był skuteczny, trzeba uzyskać poparcie większości posłów, której opozycja nie posiada, chyba że mamy do czynienia z rządem mniejszościowym. Sytuacja jest zatem trudniejsza niż w wypadku weta prezydenta. Decydują nie tylko podziały plemienne, ale i lojalność wobec członków partii i koalicjantów (jeśli to rząd koalicyjny) oraz stabilność rządu. Można odwołać ministra ze wzgledów merytorycznych, ale w wyniku decyzji premiera, a nie przegranego głosowania w parlamencie!

Reklama

Mamy zatem w konstytucji dwa narzędzia, które są i będą używane. Weta prezydenta, bo są skuteczne i wnioski o wotum nieufności wobec ministrów, mimo całkowitej nieskuteczności, bo pokazują, że opozycja czuwa.

 

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości