Reklama

Multimedialnym dyliżansem pocztowym na trzymetrowego jesiotra

10/11/2010 16:17
Z Leonardem Sobierajem, dyrektorem Muzeum Mazowieckiego w Płocku, rozmawia Lena Szatkowska
Wkrótce zostanie otwarte kolejne skrzydło Muzeum Mazowieckiego, z ekspozycją regionalną. Zobaczymy nowe eksponaty. Skąd pochodzą obiekty?
– 99% wszystkich obiektów, których będzie koło 2 tysiące plus ok. 4 tysiące monet, pochodzi z naszych zbiorów. Zdecydowaliśmy się też na kilkanaście wypożyczeń w przypadku eksponatów, które uznaliśmy za ważne dla uzupełnienia ekspozycji. Do takich należy bardzo ważny depozyt z Muzeum Wojska Polskiego – obraz Obrońcy Płocka z sierpnia 1920 roku Stanisława Batowskiego.
To będzie miła niespodzianka dla miłośników tego historycznego obrazu, których w Płocku nie brakuje.
– Tak, to, że zobaczymy obraz w Płocku, to dobra informacja. Natomiast gorsza jest taka, że będzie tutaj tylko przez pół roku. Tyle czasu mamy na wykonanie kopii i już szukamy artysty, który by się podjął tego zadania. Z Muzeum Wojska Polskiego dostaniemy także lufę działa polskiego (falkonet mały) z XVII wieku. Z Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie, niestety tylko na sześć miesięcy, wypożyczymy tarczę na Torę z 1857 roku z napisem „Płock” w języku jidisz. Też chcemy wykonać jej kopię, ale bardzo trudno znaleźć firmę wykonującą kopie tak rzadkich eksponatów. Nawet znana pracownia warszawska braci Łopieńskich nie podjęła się tego wyzwania. Szukamy dalej. Depozyty pochodzą także m.in. z Muzeum Okręgowego w Toruniu, Muzeum Ziemi PAN w Warszawie, Muzeum Przyrodniczego PAN w Krakowie, Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu, Muzeum Przyrodniczego Białowieskiego Parku Narodowego i mamy nadzieję z Muzeum i Archiwum Diecezjalnego w Płocku.
A co z depozytami ze zbiorów prywatnych? Pojawią się w muzeum?
– Będzie depozyt karabeli ze zbiorów prywatnych. Jest to karabela, która będzie służyła do prezentacji munduru urzędniczego województwa mazowieckiego.
Czy płocczanie, do których apelowaliśmy również na łamach „TP”, przynosili swoje pamiątki?
– Na apel Muzeum zareagował Cech Rzemiosł Różnych, przekazując Sztandar Zjednoczenia Robotników Chrześcijańskich w Płocku z ok. 1920 r. PSS Zgoda przekazał 40 obiektów z własnej Izby Pamięci i Tradycji, m.in. oryginał pierwszego statutu spółdzielni z 1870 roku, banknoty emitowane przed I wojną światową oraz odręcznie ilustrowaną książeczkę dla dzieci wykonaną w okresie okupacji hitlerowskiej przez pracowników PSS Zgoda. Ostatnie apele odniosły skutek i dostaliśmy bardzo ciekawe fotografie z okresu międzywojennego, np. darowane przez panią Teresę Lewandowską. Ich wartość jest nieoceniona. Pan Robert Lipowski, przewodniczący miejskiej rady narodowej w latach 60., przekazał szereg ważnych dokumentów płockich, medali, odznaczeń, własną legitymację pracowniczą nr 27 tworzącej się Petrochemii.
Muzeum Petrochemii to też byłaby ciekawa historia. Takiego w Płocku nie mamy.
– Poruszyła pani bardzo istotną sprawę. Rok temu prowadziliśmy rozmowy z przedstawicielami zarządu Orlenu, który notabene jest naszym sponsorem strategicznym, że Petrochemia to kawał historii Płocka i powinna mieć własne muzeum. Być może w przyszłości kooperacja z Orlenem zaowocuje powstaniem ekspozycji poświęconej właśnie temu zakładowi.
To kiedy wielkie otwarcie?
– Ekspozycję w kamienicy secesyjnej otwieraliśmy piętro po piętrze. Tym razem tradycja też zostanie zachowana. Otwarcie parteru i pierwszego piętra, nazwijmy go roboczo „archeologicznego”, planujemy na 18 listopada. Godzina 15.00. To byłby pierwszy akt otwarcia nowego skrzydła muzeum. Natomiast resztę, czyli drugie i trzecie piętro, na których prezentowana będzie ekspozycja obrazująca XIX i XX wiek, płocczanie zobaczą gdzieś między 10 a 15 grudnia.
Czyli na święta?
– Na święta. Będzie to taki prezent pod choinkę.
Bardzo ładny prezent. Ale czy na pewno się uda?
– Musimy zdążyć do końca roku. Trzeba się rozliczyć z pozyskanych środków unijnych. Chcieliśmy otworzyć ładną datą 11 listopada, ale nie będziemy nic przyspieszać.
Czyli 18 listopada zobaczymy ekspozycje na parterze i pierwszym piętrze. Co się na nich znajdzie?
– Chcemy zatrzymać czas i opowiedzieć historię muzeum. Zaczniemy od oddania hołdu naszemu założycielowi, czyli Towarzystwu Naukowemu Płockiemu. Pierwszym pomieszczeniem do oglądania będzie pokój spotkań zarządu TNP. Wiemy, jak wyglądał ten pokój, mamy oryginalne meble, fotografie. W dalszej części parteru zamierzamy pokazać, w jaki sposób nasi poprzednicy urządzali wystawy w okresie międzywojennym. Postaraliśmy się o powrót kilkunastu bardzo charakterystycznych obiektów z tamtego czasu, które były na ekspozycji kiedy w muzeum funkcjonował dział przyrodniczy, ale w związku z likwidacją tego działu opuściły muzeum. Teraz odnalazły się w zoo, szkole rolniczej i innych miejscach. Wśród nich jest słynny trzymetrowy jesiotr, złowiony w Płocku na początku lat 30. Na ekspozycji w oryginalnych gablotach znajdą się przedstawiciele fauny, skamieliny, obiekty archeologiczne, etnograficzne, numizmaty.
Czym jeszcze zaskoczy nas regionalna historia?
– Przede wszystkim będzie to bardzo duża ekspozycja. Powstanie jej nazwaliśmy „nomen omen” wydarzeniem historycznym. Takiej wystawy w Płocku nie było. Przestrzeń wystawiennicza ma 1500 metrów kwadratowych. Ekspozycja będzie też bardzo nowoczesna. Korzystamy właściwie z najnowszych rozwiązań, które są stosowane zarówno w Polsce, jak i w europejskich muzeach. Można rzec, iż jest to synteza ciekawych innowacji i przemyśleń. Przede wszystkim stawiamy na edukację. Chcemy muzeum przyjaznego dla dzieci i młodzieży, a oni lubią wszelkie media.
Obyśmy się tylko w tych multimediach nie pogubili.
– Multimedia muszą być, bo przyciągają młodych. Tradycyjna wystawa to sznureczek gablot. Po 10 gablocie młody człowiek przestaje się już nimi interesować. U nas będzie ciekawa aranżacja, będą różne formy przekazu, które go nie znużą.
Coś w rodzaju Chopin mp3?
– Też, ale tamta wystawa to były prawie wyłącznie multimedia. Tutaj nie odchodzimy od podstawowej funkcji muzeum, które pokazuje oryginalne, historyczne przedmioty. Multimedia oczywiście momentami wychodzą na pierwszy plan, ale bez przesady. Są uzupełnieniem obrazu i uzupełnieniem wiedzy, którą czasami trudno jest przedstawić. Bo skąd wziąć choćby dyliżans pocztowy, który woził listy z Płocka?
Autorem aranżacji wystawy jest Krzysztof Lang.
– Krzysztof Lang to człowiek, który śmiało realizuje nawet najbardziej awangardowe wizje, w czym pomaga mu świetny zespół ludzi. Robił wystawę w Muzeum Regionalnym w Stalowej Woli, nagrodzoną w konkursie organizowanym przez ministerstwo. Wygrał konkurs na projekt aranżacji Muzeum Katyńskiego. Jest też autorem aranżacji Europejskiego Centrum Bajki w Pacanowie. Tam trzeba rezerwować zwiedzanie prawie z rocznym wyprzedzeniem. Takie mają powodzenie. Nasza ekspozycja jest nieco trudniejsza, mniej bajkowa, ale za to bardzo historyczna. Jeden obiekt jest ciekawy, drugi mniej ciekawy z punktu widzenia historycznego, ale interesujący plastycznie. Trzeba cały czas znajdować kompromis pomiędzy scenariuszem a możliwościami technicznymi na tej przestrzeni. Nowe skrzydło jest wynikiem takiego kompromisu, a jak wyszło, niech ocenią zwiedzający.
Co będzie „hitem” muzeum? Wcześniej słyszeliśmy o niezwykłej makiecie...
– Hitów będzie kilka. Pracownicy muzeum, którzy przygotowywali scenariusz wystawy, starali się zaakcentować najważniejsze wydarzenia tych tysiąca lat historii Płocka. Mamy czym się chwalić. Możemy mówić całemu światu, że Płock był stolicą Polski, że tutaj przebywali władcy naszego kraju Władysław Herman i Bolesław Krzywousty. Zaakcentujemy powstanie styczniowe, wojnę 1920 roku. Pokażemy na ekspozycji wspaniały instrument smyczkowy fidel płocką – jeden z naszych największych skarbów przecież. Będą obiekty związane z osadnictwem żydowskim w Płocku i masonerią. Jedną z ciekawostek muzeum jest na pewno makieta, która powstawała dwa lata przy konsultacjach wielu wybitnych specjalistów, m.in. z Politechniki Warszawskiej. Tam będzie Płock średniowieczny i to, co się zawierało w jego murach. Myślę, że wiele osób będzie porównywać ówczesne miasto z jego dzisiejszym wyglądem. Gdzie był ratusz? Jakie były np. wieże katedry? Makieta będzie częścią multimedialnego widowiska i mam nadzieję, że będą się przy jej pomocy odbywać ciekawe lekcje historii dla uczniów.
Upamiętnione zostaną też ważne dla miasta osoby, artyści.
– Pierwotnie tak planowaliśmy, jednak 1500 m2 okazało się powierzchnią za małą do przedstawienia wszystkich tematów, dlatego też temat ten zostanie przedstawiony w ramach pozyskanych ostatnio pomieszczeń wystawienniczych w budynku NovegoKina Przedwiośnie. Wiele osób przyjeżdża oglądać dorobek artystyczny Biegasa. Jeśli chodzi o tego artystę, to mój poprzednik Tadeusz Zaremba już wcześniej pokazywał jego prace pochodzące z depozytu Polskiego Towarzystwa Historyczno-Literackiego z Paryża. Ostatnio dostaliśmy propozycję od pewnego biznesmena, który zakupił bardzo dużą kolekcję jego dzieł z pomysłem wyeksponowania jej w Płocku. To wyróżnienie świadczy o randze muzeum. Biegas, tzn. ok. 150 prac, będzie pokazywany na 300 metrach kwadratowych i będzie to największy zbiór jego twórczości na świecie.
W Kinie Przedwiośnie będzie też Mira Zimińska-Sygietyńska.
– Która jest płocczanką. W maju bieżącego roku pozyskaliśmy od spadkobierców wyposażenie jej warszawskiego mieszkania i na początku planowaliśmy wszystko to wyeksponować. Doszliśmy do wniosku, że to za mało w przypadku takiej osobowości. Wykorzystamy więc multimedia. Na pewno będzie śpiewająco. A trzeci temat to sztuka płocka. Pomysł wyszedł od pracowników muzeum, którzy tworzyli scenariusz i bardzo chcieli, żeby tej sztuce poświęcić oddzielną ekspozycję. W rezultacie, sztuka płocka również zagości w Przedwiośniu. Galerię w NovymKinie Przedwiośnie będziemy sukcesywnie otwierać w I kwartale 2011 roku.
Kto za wszystko płaci? Jak pozyskać dzisiaj sponsora na sztukę?
– Nasze poczynania finansuje Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego. Budowę nowego skrzydła wsparł również w 1/3 Urząd Miasta Płocka, a jeśli chodzi o sponsorów to w kryzysowych czasach, bardzo trudno ich pozyskać. W lutym przyszłego roku skończy się umowa z Orlenem. Mamy nadzieję, że zostanie przedłużona. Sponsoring strategiczny pozwala nam na nabywanie perełek, wspaniałych obiektów, na które nie byłoby nas stać, na przykład zakup „Autoportretu” Jacka Malczewskiego. Gruntowną konserwację zabytkowego barokowego pieca, który znajdzie się na ekspozycji, sfinansował PERN. Staramy się o refundację kosztów poniesionych na budowę nowego skrzydła ze środków unijnych.
Wyobrażał Pan sobie, że muzeum aż tak się rozrośnie, a przeprowadzka skończy się wybudowaniem nowego gmachu?
– Oczywiście nie. Na początku byłem skupiony na przeprowadzce muzeum z opactwa i szybkim urządzeniu ekspozycji secesyjnej w kamienicy. Ostanie 5 lat to naprawdę ciężka, mozolna praca. Scenariusz i wykonanie skrzydła regionalnego to efekt wysiłku kilkudziesięciu osób, a powstała ekspozycja regionalna odzwierciedla stan wiedzy na dzisiaj, co oznacza, że będzie się rozwijać. Pozytywnie o perspektywach rozwoju płockiego muzeum pozwala myśleć fakt, iż muzeum ze środków Samorządu Województwa Mazowieckiego zakupiło kolejną działkę budowlaną.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości