Reklama

Zabraliśmy Starszych Panów do Paryża

31/08/2023 13:00

Z wokalistą, ambasadorem francuskiej piosenki w Polsce Chrisem Schittulli i prezeską Fundacji MCS Kultura Marią Schittulli rozmawia Lena Szatkowska

Pod koniec ubiegłego sezonu artystycznego Płockiej Orkiestry Symfonicznej razem z naszymi symfonikami i akordeonistą Wiesławem Prządką zabrał pan publiczność do romantycznego Paryża. Jak się koncertowało w Płocku?
Chris: Występ wspominam bardzo dobrze. Orkiestra cudowna. Wspaniała była też publiczność. Uwielbiam kontakt z ludźmi. W przypadku koncertów kameralnych ten kontakt jest większy. Tutaj mieliśmy jeszcze orkiestrę i dyrygenta, był nieco większy dystans, ale każde doświadczenie jest cenne i ciekawe. Żałuję, że nie miałem za dużo czasu, żeby zwiedzić miasto, ale udało nam się zobaczyć sławne Muzeum Secesji. 

Z Wiesławem Prządką wystąpił pan również podczas letniego „Koncertu pod wieżą” w Krynicy Zdroju, poświęconego w tym roku twórczości Jacka Cygana. 
Chris: Kiedy kilka lat temu zamieszkałem w Polsce, zainteresowałem się artystami, którzy kochają i wykonują muzykę francuską. Bardzo podobało mi się, jak gra Wiesiu Prządka. Dopomógł Internet i spotkaliśmy się. Połączyła nas pasja do muzyki. Teraz tworzymy wspólne projekty. Zabraliśmy razem Starszych Panów do Paryża. Mieliśmy koncert w Tuluzie, nagraliśmy teledysk do skomponowanego przeze mnie „Tango à Rome”, w którym wystąpiła sopranistka Magda Krysztoforska-Beucher. A ostatnio na koncercie „Czas nas uczy pogody” w Krynicy-Zdrój miałem przyjemność zaśpiewać kilka piosenek Jacka Cygana, które przetłumaczyłem na francuski. Dyrektorem artystycznym całego przedsięwzięcia jest właśnie Prządka. Taka ciekawostka – Koncerty pod Wieżą odbywają się 896 metrów nad poziomem morza i wjeżdża się na nie wyciągiem.

Reklama

Jak zaczęła się pana współpraca z Jackiem Cyganem? 
Chris: Wszystko zaczęło się od piosenki Andrzeja Zauchy „C'est la vie – Paryż z pocztówki”. Nie znałem wtedy polskiego, ale utkwiła mi w pamięci melodia. Chciałem przetłumaczyć tę piosenkę na francuski. To była pierwsza polska piosenka, z którą się zmierzyłem. Słowa Jacek Cygan, muzyka Wiesław Pieregorólka. Jacek Cygan wystąpił później w remake’u klipu „C'est la vie”, który 30 lat wcześniej w Niepołomicach nakręcił Andrzej Zaucha. Przeszliśmy tę samą trasę, co on w teledysku. Pokazaliśmy, jak zmieniło się miasto, autobusy...

… i ubiór. Andrzej Zaucha występuje w stylowym PRL-owskim kożuchu. Pan – w czarnej skórzanej kurtce.
Chris: I inne osoby też są ubrane współcześnie, a Jacek Cygan zagrał nawet fryzjera. 

Reklama

Po piosenkach Jacka Cygana wzięliście państwo na warsztat teksty Kabaretu Starszych Panów. 
Maria: Dla Chrisa jako artysty wspaniałe było odkrywanie polskiego dorobku muzycznego, polskiej piosenki. Spotkanie z Bogdanem Hołownią, który jest wielkim wielbicielem Jerzego Wasowskiego i jego twórczości otworzyło Chrisowi świat Kabaretu Starszych Panów. Bogdan często grał te melodie. 
To było bardzo duże wyzwanie, żeby pochylić się nad tekstem i jednak spróbować coś z nim zrobić, oddać ten klimat po francusku, żeby francuski odbiorca czuł, że to są też piosenki francuskie. Wielokrotnie spotkaliśmy się z uwagami, że piosenek Jeremiego Przybory nie da się przetłumaczyć na język obcy, bo one są tak osadzone w realiach, subtelnościach i poezji polskiej. Wszystkie przekłady i tłumaczenia w tym projekcie zawdzięczamy René Koelblenowi, który cudownie oddał teksty piosenek po francusku. Osadził je w realiach francuskich i one rzeczywiście brzmią jak piosenki francuskie. Projekt „Przybora i Wasowki à Paris” miał swoją polską i francuską premierę w 2022 roku. 
Piosenki Wasowskiego i Przybory często są aranżowane na jazzowo. Jazz jest nam bardzo bliski, ale przede wszystkim francuski klimat oddaje akordeon Wiesława Prządki. Pierwszy raz piosenki Mistrzów doczekały się tłumaczeń na języki obce. Syn Jeremiego Przybory zdradził nam, że ojciec, któremu język francuski był najbliższy, marzył, żeby jego piosenki kiedyś zostały wykonane we Francji. Spróbowaliśmy zrealizować to marzenie i zabraliśmy Starszych Panów do Paryża. Wyszła z tego niesamowita historia. 
Chris: Piosenki Jeremiego Przybory to wyższa szkoła jazdy. Trzeba bardzo dobrze znać język francuski, żeby tłumaczyć jego teksty. Najlepiej urodzić się we Francji, tutaj żyć, żeby móc wychwycić wszystkie niuanse. Ja nie mam takiego warsztatu, żeby się porywać na jego twórczość. Dlatego potrzebna była taka osoba jak René, który jest geniuszem literackim, jednocześnie poetą i Francuzem. Przetłumaczył wiele piosenek, z czego piętnaście znalazło się w naszym projekcie. 
Maria: Chris zaprosił do tego projektu śpiewaków operowych, polsko-francuskie małżeństwo Magdę i Davida Beucher, którzy kilka utworów wykonali z taką operową nutą i to wyszło przepięknie. Magda w roli Kaliny Jędrusik nalewa też „Herbatkę”, którą śpiewa dwóch Francuzów. Przenieśliśmy i herbatkę, i Kabaret w przestrzeń francuską. 

Czy piosenka literacka jest we Francji jeszcze aktualna? 
Chris: Piosenka literacka wciąż żyje. Jest sporo miejsc we Francji, gdzie można jej posłuchać na przykład Café des Arts w Grenoble, gdzie kiedyś mieszkałem. Dzisiaj nie jest już tak popularna, nie tworzy się jej dużo, ale kanony są cały czas obecne i we Francji wibrują. Duch tych wspaniałych artystów pozostał. Ja jestem ze starej szkoły. Te dzisiejsze piosenki nie zawsze do mnie trafiają. 

Reklama

W projekcie „Voyages” śpiewa pan w różnych językach: francuskim, polskim, włoskim, hiszpańskim.
Chris: „Voyages” jest mi bardzo bliski. Wybrałem piosenki, które mają dla mnie specjalne znaczenie, wywarły na mnie wpływ, gdzieś tam mi towarzyszyły. Fado, tango, piosenki brazylijskiego kompozytora Carlosa Jobima, te mniej znane jak „Luiza” – cudowne melodie i teksty...
Maria: Chris ma duże doświadczenie sceniczne i odnajduje się w różnych stylach. Kiedy znajdzie temat, który mu w sercu gra, który czuje, to się nad nim pochyla. Jego droga jest różnorodna. Wraca czasami do belcanto, do koncertów operowych. Najbardziej lubi śpiewać piosenki, które przekazują emocje, oczarowując nimi siedzącą po drugiej stronie publiczność. 

Od kilku lat mieszka pan w Polsce i może już śmiało porównywać oba kraje. Co pana u nas denerwuje, a co się podoba?
We Francji mieszkaliśmy razem kilka lat, ale ze względów zawodowych, pracy mojej żony, podjęliśmy decyzję i przeprowadziliśmy się do Polski. Co mnie denerwuje? To są niby detale, ale w codziennym życiu zwracam na nie uwagę. Brakuje mi słońca, najbardziej w okresie zimowym, kiedy o 16.00 robi się ciemno. Czasami brakuje mi też zwykłej serdeczności w relacjach. Mało się uśmiechacie. Kiedyś powiedziałem do ekspedientki w sklepie: „Proszę się trochę uśmiechnąć, będzie milej”. A ona odpowiedziała, że nie ma czasu. Ale jest wiele dobrych stron i ogólnie dobrze się w Polsce czuję. 

Reklama

Pan nie tylko śpiewa, ale uczy też śpiewać innych. 
Chris: Jestem trenerem wokalnym i uwielbiam uczyć innych. Sam uczyłem się u mojego mentora, trenera wokalnego Richarda Crossa w Paryżu. Kilkuletnie przygotowanie dało mi podstawy, by przekazywać wiedzę dalej i uczyć według „Pedagogie Richard Cross”, metody nauczania, która daje świetne rezultaty. 
Maria: To jest holistyczne podejście do śpiewu oparte na przekonaniu, że śpiewamy nie tylko jednym organem. Musimy mieć uporządkowane też inne rzeczy w swoim ciele. Dostajesz klucz, a resztę musisz znaleźć sam, bo każdy jest indywidualnością. Chris otrzymał propozycję, żeby otworzyć oddział szkoły Richarda Crossa w Polsce i jestem z niego bardzo dumna.

Założyli państwo także Fundację MCS Kultura promującą kulturę francuską i polską za granicą. 
Maria: Od lat jesteśmy związani z promocją kultury. Wcześniej ta działalność należała do instytucji. Teraz są fundacje. Dojrzewaliśmy do tego, żeby uruchomić Fundację. Naszym znakiem rozpoznawczym jest łączenie. Tworzymy rodzaj mostu pomiędzy jednym krajem a drugim. Nie tylko piosenka francuska w Polsce, ale też polska we Francji. Chris cały czas się rozwija, poznaje polską kulturę, twórców, wykonawców. Cieszy mnie to, że uważa naszą kulturę za ciekawą i wartą promowania. Nasza fundacja pozwala Chrisowi i innym artystom promować polskie sprawy we Francji. To jest autentyczne i wyjątkowe.

Reklama

Czy najbliższe plany koncertowe obejmą także Płock? 
Chris: Bardzo chciałbym wrócić do Płocka. Mam nadzieję, że będzie to możliwe. 

Fot. Justyna Radzymińska

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości