Reklama

Jakub Guterman w TNP: Budujmy mosty pojednania

19/05/2010 08:04
– Przez wiele lat w Izraelu Płock był ze mną. Tęskniłem do tego miasta. Te tumy, kasztany, przepiękna katedra, hejnał i jazda rowerem za rogatkami wciąż mi się śniły – mówił Jakub Guterman. Urodzony w Płocku ilustrator, nauczyciel i tłumacz w 1950 roku opuścił Polskę i osiadł w Izraelu. O swoim dzieciństwie, dramatycznych latach wojny i powrocie do Polski opowiadał na spotkaniu w Towarzystwie Naukowym Płockim.
– Urodziłem się w jednym z najbardziej czarujących miast w Polsce – mówił Guterman. – Mieszkałem na Sienkiewicza 64, naprzeciwko znajdował się zaczarowany ogród, do którego prowadziła mnie ciotka. Pochodzący z rodziny chasydzkiej ojciec miał mały warsztat, który zapewniał skromne utrzymanie.
Wojna zastała Gutermanów na letnisku w Sendeniu. Kiedy wrócili do Płocka, zaczęły się prześladowania Żydów. Rodzina musiała przenieść się do getta na ulicę Szeroką. – Zaczęło się życie pełne upokorzeń, nędzy, rozpaczy. W 1940 r. pięcioletni Jakub wraz z rodzicami trafia do obozu w Działdowie. Po wydostaniu stamtąd ukrywa się najpierw w Żyrardowie, gdzie ojciec Szymcha Guterman opisał na gorąco historię wysiedlenia. Rękopis ukryty w butelce, odnaleziony w 1965 roku, stał się tematem książki Kartki z pożogi, wydanej w 2004 roku pod egidą TNP.
Jakub z rodzicami trafia później do Ostrowca, gdzie narażając życie, pomaga im polska rodzina Szcześniaków. Matka otrzymuje papiery, wystawione na nazwisko kuzynki gospodarza i może starać się o kenkartę. Jakub także dostaje nową tożsamość. Odtąd nosi imię Staś. – To było bardzo, bardzo trudne – mówił. – Trzeba nauczyć chłopczyka wszystkiego od początku, również tego, jak kłamać, żeby móc żyć.
Mieszkali w różnych miejscach po kilka tygodni, by nie narażać siebie i ludzi, którzy im pomagali. Wreszcie z pomocą siostry mariawitki znalazł się we wsi Zawady i tu pracując w gospodarstwie doczekał końca wojny. Wrócili z matką do Płocka (ojciec, żołnierz AK, zginął w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego), by stwierdzić, że z licznej rodziny krewnych ocalało tylko kilka osób. Żydzi, którzy powrócili do Płocka, zorganizowali gminę, a później wszystko się rozpadło. Ktoś jechał do Palestyny, czekał na wizę kanadyjską. – Kiedy skończyłem w Jagiellonce dziesiątą klasę, przekonałem rodziców (matka ponownie wyszła za mąż), że trzeba wyjechać. To było dla mnie tragiczne i trudne – wspominał. – Nie znałem hebrajskiego. Kochałem Polskę, wiersze Konopnickiej, „Lokomotywę” Tuwima. Nauczyłem się czytać na „Quo vadis”.
Dzień przed wyjazdem był w Warszawie na premierze Niemców Kruczkowskiego. Jechał trolejbusem, a kiedy w nowej ojczyźnie wsiadł do odrapanego autobusu, chciał wracać. Matka myślała nawet, by napisać list do Bieruta z prośbą o zgodę na powrót. Trudny był też pobyt w obozie przejściowym dla uchodźców. Umarła matka, potem żona. By zapewnić utrzymanie dwom synom, pracował jako wychowawca internatu, następnie nauczyciel literatury w liceum. W 1982 roku na froncie w Libanie ginie syn Raz. Zrozpaczony ojciec wysłał pełen protestu przeciwko bezsensownej wojnie list do przywódców Izraela.
Nigdy nie przerwał kontaktu z polską literaturą i kulturą. Znajomi przysyłali mu książki, z których zgromadził obszerną bibliotekę. Często robi odczyty na temat polskiej poezji. – Mam wielkie szczęście w życiu, że jestem produktem dwóch bogatych kultur. Dlaczego mam porzucić jedną? – mówił w TNP.
Od 1988 roku corocznie odwiedza Polskę i Płock. Jest szczęśliwy, stwierdzając tylko mikroskopijne (dwa) przypadki antysemityzmu.
– W moim narodzie jest też wiele ksenofobii – mówił Jakub Guterman, podając przykład rasistowskich okrzyków „śmierć Arabom” na stadionie sportowym. Jest przekonany, że jedyną drogą jest uczyć ludzi wzajemnego zrozumienia. – Trzeba zbliżyć młodzież, burzyć mury – apelował Jakub Guterman. Żona Jakuba Gutermana jest Dunką. Dzieci urodziły się w Izraelu, ale nie znają języka polskiego. On sam mówi dobrą polszczyzną, ilustruje książki, również polskie.    (lesz)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości