Reklama

Jacek Sasin w Płocku: „To nie jest czas, aby wypominać PiS prawdziwe i często urojone błędy”

– Składam zobowiązanie, że jeśli obejmiemy rządy w 2027 r., a ja będę miał cokolwiek do powiedzenia w nowym rządzie, na pewno nie odpuścimy. Rozliczymy każde draństwo. A jeśli tego nie zrobimy, macie państwo prawo na kopniakach wyprowadzić mnie z urzędu – mówił w czwartek Jacek Sasin na spotkaniu w płockiej Orlen Arenie.

W czwartek na zaproszenie posłanki Wioletty Kulpy do Płocka przyjechał Jacek Sasin, były minister aktywów państwowych w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy. W spotkaniu wzięło udział kilkadziesiąt osób, w tym m.in. poseł Rafał Romanowski, Wojciech Jasiński, płoccy radni klubu PiS: Mirosław Milewski, Szymon Stachowiak i Leszek Brzeski.

Były wicepremier wspomniał o sondażu na zlecenie PiS. 30 proc. poparcie nie daje nam sukcesu, ale ten sukces jest możliwy – wierzył były wicepremier. Potrzebna jest mobilizacja elektoratu, ponieważ „wszystkie opcje leżą na stole”. Niestety także ta, w której Donald Tusk będzie rządził kolejną kadencję, czego chcemy uniknąć za wszelką cenę – dodał. Zwłaszcza, że toczy się „walka o Polskę”, której zagraża Rosja. Czy to możliwe, że Rosja wkrótce zaatakuje kraj NATO? Sasin w to wątpi, chociaż nie bagatelizuje zagrożenia. Bardziej dopatruje się w tego typu twierdzeniach „próby zastraszenia Polaków, aby w ten sposób przykryć wygenerowane przez rząd problemy”.

Reklama

Chcą oddać polskie sprawy w obce ręce

Polsce mają zagrażać również Niemcy. Mamy położony na stole projekt państwa federalnego. Zacieśnienia integracji europejskiej, pięknie mówią rządzący. To de facto stworzenie europejskiego super państwa, w którym państwa narodowe mają stracić swoje kompetencje na rzecz Komisji Europejskiej. I chyba nikt z nas nie ma wątpliwości, że to nie w Brukseli jest ośrodek decyzyjny. Niemcy chcą podporządkować sobie Europę. Wcześniej próbowali tego dokonać z pomocą militarnych podbojów. Nie udało, dlatego zmienili metodę, próbując dokonać tego w sposób pokojowy. I to się dzieje na naszych oczach – podkreślał Jacek Sasin.

Reklama

Dlatego potrzebny jest rząd, który „będzie gotów sprzeciwić się centralizacji brukselskiej, będzie kierował się przede wszystkim polskim interesem”. I gdyby rządy objął PiS... – Nie interesuje nas, czy z tego powodu będą nam w Brukseli klaskać, czy przed nami drzwi zamykać. Co mogą nam zrobić? Każdy kraj może wystąpić z Unii, ale wyrzucić go nie można. Jeśli wygramy wybory, to ten mechanizm warunkowości będzie po to, aby wstrzymać nam fundusze. Żebyśmy nawet krzyżem leżeli w tej Brukseli, i tak nam nic nie wypłacą, bo nie uznają nas za równorzędnych ludzi, którzy mogą mieć te same prawa, co liberałowie i lewacy. Jeśli nam te fundusze wstrzymają, to my wstrzymamy wypłacanie składek członkowskich – zapowiadał były minister.

Reklama

Przekonywał, że to nie jest czas, aby „wypominać zawinione, niezawinione, prawdziwe i często urojone błędy” popełnione przez ludzi z PiS. Tym bardziej, że trudno było się ich ustrzec walcząc z pandemią („czymś nowym, nieznanym”), mając wojnę tuż za polską granicą („nie wiedzieliśmy, czy ta wojna nie obejmie również nas”) i z kryzysem energetycznym. – Poradziliśmy sobie z tym wszystkim. A że były przy tym pewne potknięcia.... No były – przyznał.

Z nami, czy przeciwko nam?

O Konfederacji: – Niby idą z nami w jednym kierunku. Też uważają, że trzeba bronić polskiej niepodległości, ale już w innych sferach różnice są ogromne. Oni są potężnymi liberałami. Państwo w ich wyobrażeniu powinno być dla młodych, dobrze sytuowanych, bez problemów. A my uważamy, że trzeba uwzględniać interesy wszystkich obywateli niezależnie od wieku, stanu zdrowia i zamożności portfela. Zgadzamy się ze sobą w sprawach państwowych, w kwestiach stosunku do Unii Europejskiej, do Zielonego Ładu, tęczowych rewolucji. Oni są tu naszymi sojusznikami, ale jak patrzę na ich konta w mediach społecznościowych, słucham wystąpień w mediach, to wydaje się, że to nie Tusk jest ich głównym wrogiem. Główny atak idzie na nas! Czy to jest mądre? My jesteśmy otwarci na współpracę – deklarował także w kontekście przyszłego składu Sejmu i potencjalnej koalicji.

Reklama

Braun może nam zabrać głosy

Sasin stwierdził, że po ostatnich wyborach parlamentarnych zdecydowanie więcej wyborców odeszło do Konfederacji i Grzegorza Brauna niż do centrum i Trzeciej Drogi. Zaś o samej formacji Brauna powiedział: – Według naszych informacji jest to pewna kreacja obliczona na to, aby prawica w Polsce nie miała większości.

A właśnie na Grzegorza Brauna mogą chcieć zagłosować „polscy patrioci, którzy gdzieś się zagubili”. Sasin apelował, aby nie dawać wiary sondażom („on ma lekko powyżej progu wyborczego”). Przestrzegał, że głosowanie na Brauna skończy się „zmarnowanymi prawicowymi głosami”, PiS straci (im tych głosów może zabraknąć do uzyskania większości), a sam Braun nie doskakując do progu wyborczego (5 proc.) też do Sejmu nie wejdzie. A jeśli nawet wejdzie, to wprowadzi co najwyżej 6-7 posłów. Sasin zarzucił Braunowi, że pod szczytnymi hasłami o patriotyzmie, obronie polskich interesów kryje się nawoływanie do rezygnacji z sojuszu z Ameryką na rzecz sojuszu z Putinem. – Braun jedzie do Oświęcimia i mówi, że nie było komór gazowych. Czy to jest w naszym interesie, aby zaprzeczać niemieckim zbrodniom? Niemcy powiedzą, to po co wy chcecie jakieś reperacje wojenne, skoro wasz polityk twierdzi, żeśmy takich zbrodni nie popełniali. To wariactwo czy celowe działanie na rzecz obcego państwa? – pytał zgromadzonych były wicepremier.

Reklama

PiS uratowało zwycięstwo Karola Nawrockiego

W kontekście zwycięstwa Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich mówił wręcz o „cudzie wypracowanym ludzkimi rękoma” („startowaliśmy z przegranej pozycji”), który uchronił partię przed planem prowadzącym do zdelegalizowania PiS. – Mieliśmy już nie istnieć. Za pośrednictwem innych osób dostałem twardy przekaz od osoby blisko centrum decyzyjnego, że gdyby wygrał Rafał Trzaskowski, był plan na delegalizację PiS-u. Do tego miało służyć szybkie przejęcie Trybunału Konstytucyjnego, bo to jego sędziowie orzekają o delegalizacji partii politycznych. Mieliśmy być orzeczeni jako zorganizowana grupa przestępcza. A teraz nie są w stanie postawić zarzutów. Postawili je Mariuszowi Błaszczakowi, wymyślając nową definicję korupcji. Błaszczak ponoć uzyskał korzyść polityczną, ujawniając niewygodne dla nich fakty. Czyli my, jako opozycja, mamy nie ujawniać niczego, co uderza w tę władzę, bo zyskamy korzyść polityczną i będą nas chcieli do więzienia wsadzić?

Reklama

Nie możemy zmarnować żadnego głosu

Jacek Sasin skupiał się na przygotowaniach do wyborów w 2027 r. – Trzeba tę Polskę uporządkować, w wielu obszarach wymyślić na nowo – wskazywał. Dokończenia wymaga np. reforma sądownictwa. – Kluczowa ustawa, która dokonywała reformy Sądu Najwyższego, niestety została zawetowana przez prezydenta Andrzeja Dudę. Podobnie jak lex TVN. To w dużej mierze wywróciło nam tę reformę – dodał.

A po wyborach... – Nie będzie żadnej grubej kreski. Tu nie chodzi o zemstę. Na zimno, zgodnie z prawem należy rozliczyć każde łamanie prawa. Nasze środowisko zawsze było zbyt łagodne. Zamiast w 2015 r. rozliczyć Tuska, zajęliśmy się rozwiązywaniem problemów, programami społecznymi. A to musi iść w parze, pozytywna praca i rozliczenie wszystkich niegodziwości, łamania prawa – zaznaczył.

Reklama

Foto: KB

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 11/05/2026 10:37
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    stary dziad - niezalogowany 2026-05-09 08:15:50

    Ale frekwencja, średnia wieku zacna.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Wuj - niezalogowany 2026-05-10 19:47:32

    Kłamał, kłamie i będzie kłamać, inaczej nie umie

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości