Reklama

Felieton - Jerzy Ogonowski

26/08/2014 10:55

Cytując dialog z kultowego filmu „Psy”, rozpocznę od następującej zapowiedzi: mam dwie wiadomości, złą i złą. Zacznę od tej pierwszej. Komuna wraca! Druga brzmi: nigdy nie wyszła. Powyższe stwierdzenia to dość popularne oceny „transformacji ustrojowej” sprzed dwudziestu pięciu lat. Nie wdając się w polemikę z wyznawcami wyżej przytoczonych teorii, skupię się na symptomach zjawiska pod tytułem: komuna wraca. Nie wszystkich oczywiście, ale tych najbardziej rzucających się w oczy. Kamieniach milowych, można by rzec górnolotnie. Trzy takie głazy w ostatnim czasie pojawiły się na polskiej drodze ku świetlanej przyszłości. Zacznę od końca. Starsi spośród Szanownych Czytelników znają to zjawisko z autopsji, młodsi z opowiadań lub lekcji historii. Otóż jedną z cech poprzedniego ustroju było zjawisko sezonowości dostaw owoców cytrusowych do naszych sklepów. Cytryny i pomarańcze pojawiały się w nich w okolicach Bożego Narodzenia, były jakiś czas i z nadejściem pierwszych oznak wiosny znikały. Do następnej Gwiazdki. Otóż podobne zjawisko obserwujemy obecnie w naszych, świetnie skądinąd zaopatrzonych, sklepach. Przejściowe trudności w zaopatrzeniu w te, pospolite od wielu lat, owoce. Albo ich nie ma, nawet w hipermarketach, albo cena szokująco wysoka. Komuna za progiem…
Drugi znak to państwowy Elementarz dla uczniów pierwszych klas. „Darmowy” (cudzysłów zamierzony)… Dotąd, jak to w kapitalizmie, podręczniki wydawały prywatne firmy i sprzedawały na zasadach rynkowych. Teraz miłościwie nam panujący rząd (partii liberalnej jakoby) to rozpasanie jednym posunięciem zakończył. Podręcznik będzie jeden, najlepszy (bo któż wie lepiej co najlepsze, niż państwowy urzędnik?)! Za komuny też tak było (słynny elementarz Falskiego) i dzięki temu polska nauka, technika, kultura i w ogóle osiągnęły poziom bez dwóch zdań światowy. No to teraz do tego modelu wracamy. Powodzenia!
I jeszcze jeden symbol „nowego”. Słynna ustawa śmieciowa. Zakończyła ona rynkowy bałagan na odcinku wywozu śmieci. Nie może przecież być tak, żeby sąsiedzi na tej samej ulicy zawierali umowy na tę usługę z różnymi firmami. Jakież to nieekonomiczne i nieekologiczne! Co chwila wielka ciężarówa przemierza ulicę, by zabrać śmieci z jednego kubła. Niszczą drogę, trują powietrze, o kosztach nie wspominając…Koniec! Teraz miasto wybiera firmę, jedną dla wszystkich. A obywatel ma tylko na czas wystawić kubeł. I cieszyć się, że państwo zostawia mu aż tyle swobody… Komuna u bram!

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości