Znajdujący się na budynku przy ul. Kazimierza Wielkiego 6b w Płock napis „17 IX 39. IV rozbiór Polski – FMW” został wpisany do rejestru zabytków. Wiemy, jak to się stało, że pochodzący z lat 80. ubiegłego wieku napis przetrwał tak długo.
Autorami napisu byli płoccy członkowie Federacji Młodzieży Walczącej. To organizacja antykomunistyczna, która powstała w Warszawie w 1984 roku. Pierwsze grupy FMW w Płocku powstały już po roku. Organizatorem i liderem tej organizacji w naszym mieście był Dariusz Stolarski.
- O Federacji dowiedział się w maju 1985 roku podczas głodówki w Głogowcu koło Kutna. Opowiedzieli mu o FMW działacze z Wrocławia. Wtedy organizacja istniała już w miastach takich jak Warszawa, Gdańsk, Kraków. Wtedy zaczęły powstawać w Płocku grupy Federacji Młodzieży Walczącej – mówi Mariusz Nosarzewski, dziś członek Stowarzyszenia FMW.
Reklama
W 1987 roku w Warszawie odbyło się nieformalne spotkanie FMW ustalono, że we wrześniu tego roku na murach będą malowane dwa hasła: albo „Uwolnić więźniów politycznych”, albo „17 IX 39. IV rozbiór Polski”. Równolegle miała być prowadzona akcja ulotkowa.
- Szefostwo, czyli Dariusz Stolarski, Krzysztof Kowalski oraz Krzysztof Michalski, postanowiło w Płocku wykonać napisy w kilku miejscach. Napisy wykonano na budynkach sądu i prokuratury – dodaje Mariusz Nosarzewski.
Okazuje się, że napis przy ulicy Kazimierza Wielkiego powstał trochę przypadkiem, ale jest prawdopodobnie jedynym w naszym mieście, który pozostał po antykomunistycznej opozycji z lat 80. XX wieku.
- Kiedy koledzy wracali już po akcji zauważyli fajny mur. Została im jeszcze farba i postanowili zrobić jeszcze jeden napis. Głównym wykonawcą tego napisu był Krzysztof Kowalski, działacz Solidarności i jeden z założycieli FMW w Płocku. Pomagali mu Krzysztof Piechocki i prawdopodobnie Seweryn Kucharski. Ten napis był kilkukrotnie zamalowywany przez milicję, ale zawsze „wychodził”. Wszyscy dziwili się, dlaczego. Mama Krzysztofa Piechockiego, również opozycjonistka – Teresa – była z zawodu chemikiem i dodała do farby jakiś dodatek, dzięki któremu farba nie schodziła. Dlatego napis do dziś się utrzymał – opowiada Mariusz Nosarzewski.
W ubiegłym roku Płock odwiedził historyk dr hab. Andrzej Zawistowski – prorektor Szkoły Głównej Handlowej. Zobaczył ten napis i jego zdjęcia opublikował na mediach społecznościowych – z propozycją, aby konserwator zabytków zajął się jego ochroną.
- Dziś nie ma już FMW, ale jest Stowarzyszenie. Postanowiliśmy pójść za ciosem i dr hab. Andrzej Zawistowski napisał nam uzasadnienie, napisaliśmy pismo do Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków i udało się. Napis jest pod ochroną, za co dziękuję panu Marcinowi Dawidowiczowi. Dziękuję również panu Andrzejowi Zawistowskiemu – mówi Mariusz Nosarzewski.
Reklama
Teraz trzeba zadbać o zabezpieczenie napisu. Może to być na przykład rozwiązanie podobne do tego, jakie zastosowano na ul. 1 Maja, gdzie fragment ściany budynku, na której zachowały się ślady po walkach z bolszewikami w 1920 roku, został zabezpieczony szybą, dodano także tablicę z informacją o wydarzeniach sprzed 125 lat. Drugim rozwiązaniem może być wycięcie fragmentu muru i przekazanie go do Muzeum Mazowieckiego.
- Kiedy przez lata patrzyłem na ten napis, obawiałem się, że właściciele budynku będą chcieli go ocieplić i napis zniknie. Prawdopodobnie jest to jedyny napis, jaki pozostał przez tych prawie 40 lat – mówi Mariusz Nosarzewski.
Reklama
- Gdybym zobaczył napis, który jest nam bliski, czyli środowisku lat osiemdziesiątych, to również będę walczył, żeby był on chroniony przez konserwatora zabytków.
Federacja Młodzieży Walczącej nie posiadała sformalizowanych struktur.
- Nie było legitymacji, zapisywania. W Płocku było na pewno kilka grup. Wspólnie z Robertem Dąbkowskim, który dziś pracuje w IPN-ie, uważamy, że było nas około 100, ale nie można wykluczyć, że nawet więcej – dodaje Mariusz Nosarzewski.
Fot. J. Danieluk
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze