Od kilku tygodni odliczamy kolejne incydenty kałowe na płockiej pływalni Podolanka. Sytuacja powoli zaczyna przypominać serial. I to raczej nie "Grę o tron", a raczej "Świat według Kiepskich".
Wszyscy, którzy choć raz zetknęli się z kultowym polsatowskim serialem wiedzą, że centralnym miejscem kamienicy przy ul. Ćwiartki 3 jest „prywatna publiczna toaleta”. A takich przybytków najwyraźniej brakuje mieszkańcom Płocka, sądząc po częstotliwości defekacji w niecce rekreacyjnej pływalni Podolanka. Powracający z zaskakującą częstotliwością problem z każdym kolejnym „incydentem” wywołuje coraz bardziej mieszane uczucia. I choć żarty o kupie nie są szczytem humoru, to jednak trudno powstrzymać śmiech w tak absurdalnych okolicznościach.
W odcinku nr 406 pt. „Stan wyjątkowy” Marian Paździoch przychodzi w nocy do Ferdynanda Kiepskiego, lecz zamiast przynieść flaszkę wódki, jak to ma w zwyczaju, zaprowadza sąsiada pod swoje drzwi. A tam, na wycieraczce, leży... kupa. Zdenerwowany Paździoch przez cały odcinek usilnie próbuje po pierwsze – znaleźć winowajcę, po drugie – ochronić się przed kolejnym „incydentem” na swojej wycieraczce. Ucieka się w tym do naprawdę radykalnych kroków, stosując rozmaite metody, a nawet wprowadza tytułowy "stan wyjątkowy”. Ale wszystkie jego starania spełzają na niczym, co doprowadza go na skraj frustracji.
Pointą odcinka są słowa Ferdka:
„Są na świecie ludzie, którym się coś zdarza, a one by nie chciały, żeby im się to coś zdarzyło. Na przykład o sobie mówię. Przecież ja, panie Paździoch, jestem człowiekiem, który bardzo by chciał podjąć pracę, ale w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem. I ja nie chcem, ale muszem z tym żyć. Taki Boczek na przykład. Przecież on chciałby być chudy. A jest gruby. (…) No a pan, panie Paździoch, jest po prostu człowiekiem, któremu ktoś zawsze będzie s**ł na wycieraczkę”.
Jak to się ma do Podolanki? Ano dziś MOSiR wydał już piąty w ciągu ostatnich kilku tygodni (od 10 marca) komunikat o zanieczyszczeniu niecki rekreacyjnej. Sytuacja powracająca niczym bumerang ma w sobie tyle absurdu, że moglaby posłużyć za podstawę scenariusza popularnych "Kiepskich". Niestety, rzeczywistość nie jest już tak zabawna. Bowiem każdy taki incydent oznacza wysokie koszty czyszczenia basenu. Miejmy nadzieję, że w dłuższej perspektywie płocka pływalnia nie podzieli losu Mariana Paździocha...
fot. freepik
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze