Reklama

Życie bez węgla i cukru

07/08/2022 08:00

Drożyzna wszystkim daje się we znaki. Średnie wskaźniki inflacji (ok. 15% na ten moment) nie oddają tego, co odczuwamy, odwiedzając sklepy. Niektóre towary spożywcze podrożały o kilkadziesiąt, o sto, a nawet więcej niż sto procent. Dlatego zrozumiałe jest, że parlamentarzyści i ministrowie też mówią o podwyżkach, tyle że swoich uposażeń. No i słusznie, kto bowiem w tych trudnych czasach chciałby obniżyć sobie wygodę życia, szczególnie gdy ponosi taką odpowiedzialność za niewygodę życia innych. „Mleko i jabłka” należą się „wybranym”, bo pracują głowami, reszta może „jeść mniej i taniej”. Takie rozwiązanie na kryzys rządzący proponują maluczkim, a powstałe niedogodności zrekompensują im 14 emeryturą, dodatkiem węglowym, cukrowym, turystycznym, podręcznikowym... A ponieważ mało kto pamięta o masowym „drukowaniu” pieniędzy w czasie pandemii jako źródle inflacji, stąd nadzieja, że przynęty te spełnią jeszcze raz swój cel i przyszłoroczne wybory wygra znowu „obóz płomiennych dzierżawców monopolu na patriotyzm” (S. Michalkiewicz). Dobrze wytresowani wyborcy czują przecież, że zaciskanie pasa i odejmowanie sobie od ust to przecież głównie ich domena. Jakże by zresztą mogło być inaczej, skoro straszny Putin szaleje już u sąsiada.
Stąd też ci, którzy nie potrafią zadbać o cukier i węgiel, starają się przynajmniej uzbroić nas po zęby, żebyśmy oparli się imperialnym zakusom „ruskiego czekisty” i realizowali imperialne cele wuja Sama, czyli - mówiąc językiem papieża Franciszka - mogli jeszcze donośniej „szczekać” w interesie zachodnich sojuszników. Minęły czasy beztroskiego pokoju, kiedy największym problemem zachodniego świata były prawa osób LGBT czy „walka z ociepleniem klimatu”. Teraz w obliczu wojny trzeba będzie drugą z tych wzniosłych idei poświęcić na ołtarzu bardziej prozaicznych spraw, jak gaz i węgiel, bez których będą w zimie marznąć genderowe tyłki. A więc nawet, o zgrozo, walka z ociepleniem klimatu będzie musiała poczekać na lepsze czasy, o czym świadczy wymowne milczenie Grety Thunberg w obliczu wojny, która rozgrzewa atmosferę do gorącości, i w obliczu konieczności powrotu do węgla jako głównego źródła ciepła w nadchodzącą zimę, który tak szkodzi klimatowi.
Zahamowań w tym względzie pozbyli się już Niemcy, którzy uruchamiają wszystkie elektrownie zasilane węglem. Natomiast u nas, w kraju, który na węglu stoi, brakuje właśnie węgla, stąd na wzroście cen usiłują zarobić przeróżni spekulanci, którym rząd nawet obiecuje „dofinansowanie” specjalnie w tym celu uchwalonym „dodatkiem węglowym”. Na węglu jednak nasze problemy się nie kończą. Oto rozpoczęło się wielkie polowanie na cukier. Co prawda producenci i hurtownicy zapewniają, że cukru mamy pod dostatkiem, ale nikt w to nie wierzy, bo nie ma go w sklepach (choć jest w sklepowych magazynach). Dlaczego? Odpowiedź wydaje się prosta. Skoro w trudnych czasach da się zarobić na węglu (ceny wzrosły o 200%), to jak tu nie skorzystać z okazji i nie zarobić na cukrze? To skandal, żeby stary cukier sprzedawać po starych cenach i to w momencie, kiedy akurat na ten produkt jest największy popyt (ach, te przetwory, nie udadzą się bez cukru!). Zapewne te manipulacje cenowe, niby motywowane straszną wojną, na cukrze i węglu się nie skończą. W kolejce czeka mąka, olej, ocet… i Bóg wie jeszcze co. Szkoda tylko, że my, naiwni konsumenci, dajemy się na tę grę tak łatwo nabrać.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości