Wprawdzie na ogół nie wypowiadam się w tym miejscu na temat oświaty, ale tam gdzie są reguły bywają też wyjątki. I dzisiaj wyjątkowo parę zdań o szkole. Jest okazja…Ogłoszono wyniki tegorocznej matury (a nieco wcześniej egzaminu ósmoklasisty). Tak się złożyło, że oba egzaminy przebiegały w warunkach odbiegających mocno od normy. Po raz pierwszy odkąd pamiętam (a trochę czasu się po tym świecie już pałętam) matura, zwana wcześniej egzaminem dojrzałości, nie odbyła się w maju, kiedy kwitną kasztany… Kasztany dawno przekwitły gdy maturzyści zasiedli do pisania (tu też nowość, nie było egzaminów ustnych) testu z języka ojczystego. Po dłuższej przerwie od nauki, przynajmniej tej zorganizowanej. Tak jak kluby Bundesligi i francuskiej Ligue 1 do dokończenia europejskich pucharów. Przepraszam za ten „motyw”, ale właśnie trwają ćwierćfinały Ligi Mistrzów…
Wcześniej maturzyści zostali poddani eksperymentowi zdalnego nauczania. Wprawdzie dla tej grupy trwał on zaledwie miesiąc (w międzyczasie wypadła przerwa wielkanocna), ale miesiąc ważny, nazywany przez sportowców BPS (nie kibicujący Czytelnicy sprawdzą w Wikipedii). Ostatnie powtórzenia, próbne testy… Cóż, siła wyższa! Za to maturzyści otrzymali rekompensatę. Cały maj i tydzień czerwca. Jeśli ktoś wykazał się dojrzałością i solidnie te pięć tygodni przepracował, zebrał dziś owoce. Ci, którzy uznali ten prezent od losu za dodatkowy miesiąc wakacji również, tyle że nieco nadpsute… Tak czy inaczej los potraktował obecny rocznik maturzystów łaskawiej niż poprzedni. Tamci stracili trzy tygodnie nauki z powodu strajku nauczycieli bez żadnej rekompensaty… Tak się jakoś składa, że maturzyści kolejny raz mają pod górkę. Los funduje im okazję do przyśpieszonego dojrzewania. Trzeba im życzyć, by to przyśpieszenie zaowocowało w dorosłym życiu!
Jak już jesteśmy „w temacie”, jak by powiedział klasyk, to nie sposób uciec od pytania, czy ta „nowa, świecka tradycja” będzie miała ciąg dalszy? Mamy zapowiedź ministerstwa edukacji, że od września uczniowie wracają do szkoły. „Skoro możemy wspólnie przebywać na plaży, chodzić do sklepu, to równie dobrze możemy wrócić do szkoły”. To wypowiedź Pana Ministra z konferencji prasowej. Cóż, pozostaje wierzyć, że nie jest to najważniejszy argument za tym powrotem. Jakoś tak mało „naukowo” to wygląda. Szkoła to nie plaża, można by powiedzieć. A dzieci na ogół chorują na Covid bezobjawowo, ich rodzice i dziadkowie już niekoniecznie… Nie zamierzam kreować się na proroka, jasnowidza, czy wróża Macieja, ale nie bardzo wierzę, że dziś ktoś może odpowiedzialnie zapewnić, że po powrocie do szkół liczba zachorowań w kraju drastycznie nie wzrośnie. A wtedy kolejna matura…
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze