Dwu-, trzytygodniowy okres tzw. pierwszego lodu to świetny okres połowu wszystkich żerujących w tym czasie ryb, zarówno spokojnego żeru, jak i drapieżnych. Warto wobec tego wybrać się na pobliskie, dobrze nam znane z wędkarskich wypraw w ciepłych porach roku łowisko i zakosztować wędkarskich emocji w surowej zimowej scenerii. Pierwszy lód nie pojawia się jednocześnie na wszystkich akwenach wodnych. Chyba że, co w ostatnich latach prawie nie zdarza się, chwyci od razu przez kilkanaście dni i nocy pod rząd tęgi mróz, w granicach minus 15–20 stopni Celsjusza. Zwykle pierwsze pokrywają się lodem niewielkie i płytkie zbiorniki wodne. Na nich też lód pogrubia się najszybciej. Nieco później zamarzają większe i głębsze jeziora i zbiorniki zaporowe oraz duże rzeki. Na początku zimy najlepszymi łowiskami są zwykle przybrzeżne obszary wody oraz znajdujące się w różnych częściach jezior wypłycenia, np. blaty, rafy i podwodne górki. Jedynie w płytkich akwenach obecności ryb można spodziewać się na całym ich obszarze, w różnych miejscach. W tym okresie niemal wszystkie interesujące nas gatunki ryb przebywają w strefie, gdzie do niedawna utrzymywała się lub utrzymuje jeszcze nadal podwodna roślinność. Ryby przedkładają te miejsca nad inne z powodu nadal utrzymującej się tam w miarę zadowalającej bazy pokarmowej oraz dobrych warunków bytowych – odpowiedniej ilość tlenu i światła. Najpewniej, pierwsze kroki wypadnie nam skierować ku akwenom niewielkim, niegłębokim. A pierwszymi zimowymi trofeami będą raczej nieduże płotki, wzdręgi, krąpie, okonie i jazgarze. Rzadziej leszcze, szczupaki i sandacze. Zimą, w zależności od preferencji łowiącego i interesujących nas gatunków ryb, mamy do wyboru trzy podstawowe metody wędkowania: na spławik, mormyszkę lub błystkę podlodową.
Tekst i fot. Andrzej Konowrocki
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze