Trwa śledztwo w sprawie strzelaniny na Zielonym Jarze
W poniedziałek, 6 listopada około godziny 16.30 doszło do strzelaniny na ulicy Batalionu Parasol na Zielonym Jarze. 24-letni mężczyzna usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa dwóch osób. Podejrzany mógł chcieć zemścić się za zabójstwo ojca – to sprawa, która dziewięć lat temu wstrząsnęła Płockiem. Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny na trzy miesiące.
Postrzelony został 63-letni mężczyzna. Po udzieleniu mu pomocy w szpitalu został przesłuchany w płockiej komendzie policji. – W wyniku przeprowadzonych działań płoccy policjanci z wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu ustalili mężczyznę, który mógł mieć związek z tym zdarzeniem. Wezwani do Płocka policjanci z Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego Policji Komendy Wojewódzkiej Policji z siedzibą w Radomiu zatrzymali w jednym z mieszkań 24-letniego płocczanina – informuje rzecznik prasowy płockiej policji asp. szt. Krzysztof Piasek.
Już od poniedziałku sprawą zajmowała się Prokuratura Okręgowa, która dzień później, 7 listopada wszczęła śledztwo. – W środę, 8 listopada potencjalny sprawca usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa dwóch osób – mówi rzecznik prokuratury Okręgowej prokurator Iwona Śmigielska-Kowalska. – Mężczyzna nie przyznał się do winy. Złożył krótkie wyjaśnienia.[sociallocker id=121491]
Wiadomo, że podejrzany strzelał do dwóch mężczyzn – ojca i syna. Zdążył strzelić co najmniej trzy razy. Ranny w nogę został starszy z mężczyzn. Według wstępnych ustaleń w chwili oddawania strzałów podejrzany był w samochodzie. – Dotychczasowe ustalenia są jeszcze weryfikowane. Prokurator przyjął założenie, że jednym z możliwych motywów działania podejrzanego mogła być zemsta – dodaje prokurator Iwona Śmigielska-Kowalska.
Prokurator skierował do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie 24-latka na trzy miesiące. Podejrzanemu grozi kara od 8 lat pozbawienia wolności do dożywocia.
Zabójstwo przed sklepem
Około godziny 20.00, 8 października 2008 roku, dyżurny płockiej policji został powiadomiony, że na parkingu przed sklepem u zbiegu ulic Otolińskiej i Chopina leży ranny mężczyzna. Ekipa pogotowia ratunkowego próbowała go reanimować, jednak liczne rany kłute i cięte, szczególnie w okolicach pleców i nóg, spowodowały krwotok, na skutek którego ranny zmarł.
Wezwani na miejsce funkcjonariusze zabezpieczyli ślady. Policyjny pies podjął trop, jednak policja nie ujawnia, czy doprowadził do sprawców, którzy – jak udało się ustalić – odeszli pomiędzy pobliskie bloki.
34-letni Maciej P. był doskonale znany nie tylko funkcjonariuszom z Płocka. Wielokrotnie wchodził w konflikt z prawem. Na swoim koncie miał rozboje, groźby, fałszerstwa dokumentów, uszkodzenia mienia. Utrzymywał też liczne kontakty w świecie przestępczym. Dlatego policjanci zakładają, że mogły to być porachunki w półświatku. Około roku przed tragiczną śmiercią mężczyzna opuścił zakład karny po odbyciu kary wieloletniego więzienia.
Dwaj podejrzani o udział w zabójstwie zostali zatrzymani i osądzeni dość szybko. To jeden z nich, który wyszedł już z więzienia, mógł być obiektem ataku na Zielonym Jarze.
Trzeciego – Jerzego T. – udało się schwytać dopiero w 2013 roku. Najpierw poszukiwali go policjanci z komendy wojewódzkiej w Radomiu, którzy uczestniczyli też w dwóch wcześniejszych zatrzymaniach.
Na jego trop wpadli funkcjonariusze z Wydziału Poszukiwań i Identyfikacji Biura Służby Kryminalnej KGP. – Wszystko wskazywało na to, że mężczyzna najprawdopodobniej zaszył się gdzieś za granicą, dlatego na początku 2012 roku do śledztwa radomskich poszukiwaczy włączyli się policjanci Wydziału Poszukiwań i Identyfikacji Osób Biura Służby Kryminalnej KGP. Do sprawy zostali zaangażowani także funkcjonariusze z Belgii, Holandii i Luksemburga. Wspólnymi siłami z miesiąca na miesiąc odnalezienie i zatrzymanie Jerzego T. stawało się coraz bardziej realne. Policjanci operacyjnie ustalili, że mężczyzna posługuje się sfałszowanymi dokumentami wystawionymi na inne nazwisko, co było dużym utrudnieniem w dotarciu do niego. Jednak na początku sierpnia nastąpił przełom w sprawie – policjanci z Zespołu Poszukiwań Celowych komendy w Radomiu ustalili, że Jerzy T. znajduje się w Antwerpii – informowała cztery lata temu Komenda Główna Policji. Podejrzany zmienił nie tylko imię i nazwisko, ale także wygląd zewnętrzny – fryzurę, sylwetkę. Mimo to policjanci nie mieli wątpliwości, że to mężczyzna podejrzany o udział w zabójstwie w Płocku.
Funkcjonariusze ze specjalnego zespołu belgijskiej policji zatrzymali mężczyznę przed domem, w którym mieszkał. Jak się okazało później, wszystkie zebrane na jego temat informacje potwierdziły się. Jerzy T. posługiwał się dokumentami na zmienione imię i nazwisko. Jego prawdziwych personaliów nie znały nawet osoby z jego najbliższego otoczenia. Nie znały one także jego kryminalnej przeszłości i nie zdawały sobie sprawy, że w jego odnalezienie zostały zaangażowane siły z czterech krajów Europy.
W Płocku strzały już padały
W Płocku już w przeszłości dochodziło do podobnych zdarzeń. W lutym 2003 roku przed jednym z bloków przy Kolegialnej zginął mężczyzna, który krótko przed śmiercią wyszedł z zakładu karnego. Wtedy również policja zwracała uwagę na jego powiązania w świecie przestępczym. Mężczyzna zginął przed wejściem do klatki schodowej. Sprawca zniknął między pobliskimi blokami. Przed rokiem płoccy policjanci wrócili do tej sprawy. Było to możliwe dzięki zabezpieczeniu na miejscu zdarzenia śladów DNA. Na początku tego roku zatrzymano podejrzanego 55-letniego płocczanina.
Kilka tygodni przed zabójstwem przy ul. Kolegialnej na skrzyżowaniu Kolegialnej z Gradowskiego spotkało się kilkunastu mężczyzn. Gdy na miejscu zjawili się policjanci, w samochodach należących do osiłków znaleźli prawdziwy arsenał. Maczety, miecze samurajskie, kije bejsbolowe i golfowe. Świadkowie tego zbiegowiska podobno słyszeli strzały z broni palnej.
Jesienią 2004 roku policjanci z płockiej komendy i CBŚ zatrzymali grupę młodych mężczyzn pomiędzy blokami przy ulicach Obrońców Westerplatte i Mickiewicza. Żeby zmusić podejrzanych do zachowania spokoju, funkcjonariusze oddali strzały ostrzegawcze.
Na początku 2006 roku doszło do próby zabójstwa przed jednym z bloków przy ulicy 3 Maja. Nieznani sprawcy postrzelili mężczyznę, który wyszedł na spacer z psem. (jac)[/sociallocker]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze