Reklama

Ze świata

23/07/2022 08:00

Unikałem ostatnio wielkiej polityki, ale ta włazi drzwiami i oknami wszędzie, gdzie byśmy się nie próbowali ukryć. Klawiatura też wydaje się bezradna wobec wszechogarniającej agresji. Zatem nie ma wyjścia… Siedzę sobie w centrum stolicy, patrzę na wieżowce ze stali i szkła, których przez ostatnie trzydzieści lat nabudowano tyle, że ten najstarszy, dar bratniego narodu (i jego wielkiego wodza) w zasadzie nie rzuca się w oczy. W odróżnieniu od darczyńcy, który jest absolutnym epicentrum światowego obiegu informacji. 
Nie mogę zatem zacząć od innego tematu niż wojna. Patrzę więc na te wieżowce i myślę… K…a! Przecież to wszystko w krótkim czasie może się zamienić w kupę szkła i stalowego czy aluminiowego złomu! Wracam myślą do naszego pięknego miasta i oczyma wyobraźni widzę ogromny grzyb i takąż dziurę w ziemi. Czy nie tak wyglądałby skutek ataku rakiet z głowicami jądrowymi na jeden z najbardziej strategicznych obiektów przemysłowych w naszym pięknym kraju? Oczywiście ten czarny scenariusz nie musi się ziścić. Nie musi… Ale pytanie, czy może? Wojna za wschodnią granicą pokazuje, że taką właśnie taktykę preferuje agresor. Metodycznie zamieniać ofiarę w stertę gruzów. Na razie przy użyciu środków konwencjonalnych, ale te się przecież kiedyś wyczerpią. A możliwości odtwarzania zapasów przy dzisiejszym stanie gospodarki posowieckiej wydają się mocno ograniczone. Zatem powstaje pytanie co w momencie, gdy dzielna armia napastnicza wystrzela wszystkie Iskandery i inne cuda techniki wojskowej? Pozostanie dylemat: wycofać się, czy ucieczka do przodu, czyli broń masowego rażenia i rozszerzenie pola walki. Jak już iść na całość… Który wariant zwycięży? Oczywiście tego nie wiemy, ale gdybym musiał obstawiać, to wybrałbym opcję numer dwa. I wtedy naturalnym kierunkiem owego rozszerzenia wydaje się obszar między Bugiem a Odrą…
I na koniec odejdźmy od spraw największego kalibru. Zaczyna się sezon piłkarski. Ważny, bo jesienią (późną) mistrzostwa świata w Katarze. Wystartowały europejskie puchary. Dla nas, bo kraje piłkarsko cywilizowane dołączają do zabawy znacznie później. I cóż można powiedzieć w perspektywie mundialu? Klęska mistrza kraju z mistrzem Azerbejdżanu, który nawet geograficznie nie należy do Europy, wystarczy za cały komentarz. Wprawdzie w Katarze reprezentować nas będą gracze klubów, które z naszą „ekstraklasą” nie mają nic wspólnego, ale oni też są produktami polskiej myśli szkoleniowej. Trudno zakończyć optymistycznie… 

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości