Reklama

Zbrodnia opisana ze szczegółami

14/11/2007 11:32
Sławomir K. pierwotnie twierdził, że nie popełnił przestępstwa. Dopiero po roku od aresztowania i operacji tętniaka głowy przyznał się do winy. Ze szczegółami opisał to, co działo się z Krzysztofem Olewnikiem po porwaniu. W zeznaniach zanotowanych przez funkcjonariuszy olsztyńskiego Centralnego Biura Śledczego znalazł się też szczegółowy opis zabójstwa. Rozpoczynając składanie zeznań przed płockim sądem, Sławomir K. przeprosił rodzinę Krzysztofa Olewnika za wyrządzone zło.

– Początkowo nie przyznawałem się winy. Ale wyrzuty sumienia nie dawały mi spokoju. Zdałem sobie sprawę, jak wielkie zło wyrządziłem rodzinie Olewników. Dlatego przepraszam i proszę o wybaczenie. Były na mnie wywierane naciski przez Wojciecha F., który pobił mnie, gdy powiedziałem, żeby uwolnić Krzysztofa Olewnika – mówił przed sądem Sławomir K.
To ten mężczyzna wraz z Robertem P. został oskarżony o zabójstwo porwanego w październiku 2001 roku Krzysztofa Olewnika. Sławomir K. nie brał udziału w porwaniu. Jednak z jego zeznań odczytanych przez sąd wyłania się opis zbrodni zaplanowanej z zimną krwią. Sławomir K. przyznał się do stawianych mu najpoważniejszych zarzutów, w tym do udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i zamordowania Krzysztofa Olewnika.
Grupą, która w nocy z 26 na 27 października 2001 roku uprowadziła K. Olewnika kierował Wojciech F. Popełnił on samobójstwo w areszcie, kilka miesięcy po tym, jak Sławomir K. zaczął składać zeznania. Na pomysł porwania i wymuszenia okupu wpadł Ireneusz P. To na podstawie jego wypowiedzi K. wywnioskował, że Olewnik był obserwowany od dłuższego czasu.
– Mogliśmy go „zawinąć”, kiedy wracał sam pijany z dożynek. Nikt o niczym by się nie dowiedział – miał powiedzieć P.
Feralnej nocy porywacze obserwowali dom 25-letniego wówczas Krzysztofa Olewnika. W budynku trwała impreza, na której bawiło się kilkunastu policjantów. Już w jej trakcie Wojciech F. wszedł do domu przez otwarte drzwi balkonowe i ukrył się wewnątrz. Gdy ofiara została sama, szef porywaczy wpuścił pozostałych. Uprowadzony mężczyzna był do chwili podjęcia okupu przez porywaczy przetrzymywany na działce należącej do Wojciecha F. w Kałuszynie, w powiecie mińskim.
– Nie było mnie przy porwaniu. O wszystkim dowiedziałem się następnego dnia, ale nie wiedziałem, że to chodzi o Krzysztofa Olewnika. Dzień po tym jako doszło do porwania, przyjechałem do pracy do Wojciecha F. On zapytał mnie czy nie wynajmę jego domu w Kałuszynie. To był budynek do całorocznego zamieszkania. Zgodziłem się. F. powiedział tylko, że będzie tam robił różne rzeczy. W tym czasie u F. Artur R. naprawiał rurę wydechową poloneza – opowiadał Sławomir K.
Jak się później okazało, rura została urwana w trakcie porwania Olewnika, gdy polonez wpadł do rowu tuż pod domem ofiary. Następnie Sławomir K. uczestniczył w przewożeniu uprowadzonego mężczyzny z miejscowości Olszewica na działkę w Kałuszynie. – W Kałuszynie pomogliśmy wysiąść z poloneza mężczyźnie, który miał skute ręce i założoną na głowę kominiarkę z zalepionymi otworami na oczy – opowiadał śledczym Sławomir K.
Mężczyzna został sprowadzony do pomieszczenia przy podziemnym garażu, gdzie Wojciech F. zamontował w ścianie metalowe pręty, do których przyczepił dwa łańcuchy. Jeden założył Krzysztofowi Olewnikowi na szyję, drugi na nogę. W pomieszczeniu był materac, poduszka, koc, telewizor, radio, lampka. Porywacze pilnujący ofiary obserwowali wnętrze „celi” przez kamerę przemysłową podłączoną do telewizora w części mieszkalnej.
Zamordowali, gdy mieli okup
W Kałuszynie Krzysztof Olewnik przebywał jeszcze przez kilka tygodni po podjęciu przez porywaczy okupu.
Od chwili porwania, porywacze kontaktowali się z rodziną ofiary. W zamian za uwolnienie mężczyzny żądali okupu. Początkowo zastanawiali się nad dolarami, ale był to akurat okres wprowadzenia do powszechnego obrotu euro. Porywacze bali się jednak, że rodzina współpracuje z policją i operacja przekazania pieniędzy może być kontrolowana. Robiono nawet próby, czy rodzina Olewników nie jest obserwowana przez policję. W końcu, 24 lipca 2003 roku porywacze podjęli pieniądze. Dokładnie opisał to w swoich zeznaniach Sławomir K., który był jednym z tych, którzy pieniądze liczyli i sprawdzali czy w paczkach nie ma zamontowanych nadajników GPS. Mając 300 tysięcy euro, porywacze zaczęli planować przeniesienie Olewnika do innej kryjówki. W tym celu kupiono działkę w okolicach Zbądza pod Różanem. Tam wykopano szambo, w którym dalej przetrzymywano porwanego.
– F. i P. od jakiegoś czasu planowali zamordowanie porwanego. O tym, że zrobimy to ja i Robert P., zdecydował Ireneusz P. Powiedział, że skoro nie było nas przy porwaniu, to zabijemy – opowiadał śledczym Sławomir K.
P. i K. wywieźli ofiarę z działki na oddalone o pięć kilometrów wysypisko śmieci. Tam Robert P. skrępował Krzysztofowi Olewnikowi ręce i nogi. Na głowę założył kominiarkę oklejoną taśmą i kilka foliowych worków. Robert P. przytrzymywał głowę ofiary, żeby nie docierało powietrze, leżąc na klatce piersiowej mordowanego. Sławomir K. trzymał nogi. Gdy porwany już nie żył, zabójcy zakopali go w przygotowanym dole. Następnie wyczyścili szambo, w którym był przetrzymywany.
– Potem pojechałem do Wojciecha F. i powiedziałem że to już koniec. Wtedy on wymyślił, że zadzwoni do rodziny i powie, że za karę Krzysztof wróci dopiero za dwa lata i żeby go nikt nie szukał – dodał Sławomir K.
Proces przed płockim Sądem Okręgowym potrwa przynajmniej kilkanaście tygodni. Na ławie oskarżonych zasiada łącznie 10 osób. Oprócz stworzenia grupy przestępczej w celu uprowadzenia Krzysztofa Olewnika, prokuratura zarzuca im szereg różnych przestępstw. Chodzi głównie o kradzieże i włamania. Jednak część z oskarżonych ma też na sumieniu napad na domek jednorodzinny w Teresienie, gdzie po sterroryzowaniu matki i jej trójki dzieci, zmusili torturami kobietę, żeby wyjawiła im, gdzie są przechowywane pieniądze i kosztowności.
Jacek Danieluk
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości