Medalierka czy rzeźbiarka, które z określeń jest pani bliższe?
Utrzymuję się z medalierstwa. Robię medale, plakiety okolicznościowe i monety. Uczyłam się od mojej mamy, która przez trzydzieści lat była medalierką w Mennicy Warszawskiej. Dzięki niej poznałam technikę. Medalierstwo to sztuka bardzo mi bliska, bo kojarzy mi się z mamą. Ona uczyła mnie przede wszystkim obserwacji świata. Zwracała uwagę na wszystkie najmniejsze szczegóły, które nas otaczają w przyrodzie. Uczyła analizowania anatomii portretu, podejścia do detalu i przede wszystkim technologii medalu lanego i bitego.
Czym różnią się obie techniki?
Medal lany to najstarsza technika odlewnictwa w brązie, niezmieniana od wieków. Zaczyna się od projektu, poprzez model gipsowy, wosk, potem wylanie w to miejsce brązu, cyzelowanie i patynowanie. Jest to bardzo długi proces.
Do wykonania medalu bitego używano kiedyś maszyn redukcyjnych, które redukowały jego wielkość, na ogół trzykrotnie. Teraz są komputery, w związku z tym można robić wielkość, jaką się chce. Komputer ułatwia projektowanie.
Jak wygląda praca nad projektem?
Każdy medal jest trochę zwierciadłem moich emocji. Często tak mam, że myślę o temacie wieczorem, dopóki nie zasnę. Rano na ogół już wiem, co chciałabym zrobić. Siadam do komputera (nauczyłam się Corela) i z grubsza, merytorycznie montuję projekt, żeby było wszystko w porządku pod kątem kompozycji. Następnie rzeźbię już bardziej dowolnie.
Jeśli jest to medal na zamówienie, zawsze uprzedzam zamawiającego, że projekt robiony kreską czy w komputerze nie pokrywa się dokładnie z modelem gipsowym. Model gipsowy ma 3D, mogę załamać linię, zrobić wgłębienie, pozytyw i negatyw. Tego się nie uzyska w rysunku. Bywa, że odbiorca jest zaskoczony efektem końcowym, ale w większości na plus.
Oprócz medali wykonuje Pani przestrzenne formy rzeźbiarskie, monety, plakiety. Która z tych form jest najtrudniejsza?
Wszystko jest trudne, bo ma swoje wymagania techniczne. W przypadku monety na małej powierzchni trzeba zrobić portret, jakiś krajobraz i przestrzeń w ten sposób, aby się ją czuło, chociaż iluzyjnie. Natomiast w medalu bitym jest więcej swobody, bo do centymetra można pójść w górę z reliefem i poniżej tła. Są określone zasady, których nie można przekroczyć.
Uczyła się pani u wybitnej medalierki Zofii Demkowskiej. Czy to było ważne spotkanie?
Skończyłam warszawską ASP. Dyplom uzyskałam w pracowni prof. Stanisława Słoniny. W pracowni Zofii Demkowskiej zrobiłam specjalizację z medalierstwa. Ona stawiała wszystko na głowie. Była szalenie zwariowaną kobietą, starą panną, która całe życie poświęcała sztuce i uczyła studentów nieszablonowego podejścia do medalu. Nieraz zamawiała u nas tematy. Kiedyś oglądając mój medal stwierdziła, że on by lepiej wyglądał do góry nogami. I tak zostało. Nauczyła mnie dystansu, by nie przywiązywać się tak bardzo do jakiejś koncepcji. To wychodzi mi na dobre i to się sprawdza. Od tamtej pory zawsze oglądam medal do góry nogami.
Wiele pani prac otrzymało nagrody na światowych konkursach. Projekt monety z okazji 70. urodzin Krzysztofa Pendereckiego dla mennicy japońskiej uzyskał I miejsce.
(...)
Fot. Violetta Kucharska

Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze