Reklama

Zapiski wojenne

13/08/2022 08:00

Wkrótce minie pół roku od początku wojny u naszych granic. I trochę nam ta wojna spowszedniała. Nie znam wyników żadnych badań „w tym temacie”, ale z potocznych obserwacji najbliższego otoczenia wnioskuję, że już tylko najwięksi pasjonaci śledzą na bieżąco doniesienia z frontu. Spowszedniały informacje o ostrzelaniu rakietami kolejnych obiektów cywilnych…
Ostatnio nieco ożywienia wniosło wystąpienie przywódcy naszych, byłych już chyba, bratanków do szabli i szklanki, w którym wyłożył swoją wizję wydarzeń na Ukrainie. W skrócie: wojna nie jest wynikiem parcia Rosji do kolejnych podbojów (w domyśle odbudowania imperium), ale postrzegania przez nią własnego bezpieczeństwa. A to zakłada rezygnację Ukrainy z dążenia do członkostwa w NATO i gwarancję sojuszu, że do takiego kroku nie dojdzie. Tymczasem sytuacja rozwijała się wyraźnie w kierunku faktycznego włączenia tego kraju do paktu. Czyli atak miał charakter prewencyjny...
Natomiast atak Rosjan na któregokolwiek członka NATO Orban wyklucza, bo zdają sobie oni sprawę z ogromnej przewagi militarnej sojuszu. I tu można się spierać. Jeżeli bowiem Rosja nie powstrzymała się przed atakiem na państwo znajdujące się na etapie „faktycznego włączania” do sojuszu, to twierdzenie, że nie posunie się o krok dalej, ma słabe podstawy. Z czego to wynika? Nie wiem, ale można przypuszczać, że wiara w zdecydowane działanie militarne sojuszu w wypadku agresji przeciwko „mniej ważnemu” członkowi jest u Rosjan mocno ograniczona. Na czym opierają swoje założenie? Może na fakcie, że owa przewaga militarna to przed wszystkim Ameryka i w pewnym stopniu Turcja i Wielka Brytania. 
Zatem pytanie, jak zareaguje sojusz w przypadku zagrożenia jednego z członków sprowadza się do tych trzech krajów. I jest jedną wielką zagadką. Słynny artykuł piąty Traktatu  Waszyngtońskiego jest pusty jak   stodoła na przednówku. W razie problemów z rozumieniem archaicznych terminów „stodoła” i „przednówek” odsyłam do lektur szkolnych. „Chłopi”, „Nad Niemnem”, „Placówka”… Każde zachowanie członka paktu będzie zgodne z literą tego artykułu. O „duchu” wolę się nie wypowiadać… 
I na koniec drobna refleksja. Wojna się kiedyś  skończy. Nasi sąsiedzi otrzymują stałe dostawy sprzętu wojskowego. I nie tylko posowieckiego złomu, ale również nowoczesnego, amerykańskiego i nie tylko. Nie jest to leasing.  Armia ukraińska będzie w tym momencie jedną z najlepiej wyposażonych w Europie, z zaprawionymi w boju i potrafiącymi się tym sprzętem posługiwać żołnierzami. Rodzi się pytanie, co się stanie z tym arsenałem po zakończeniu wojny? Ukraińcy zostaną z nim jak Himilsbach z angielskim? Jak będą z niego korzystać? 

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości