Zapraszamy w podróż po Mazowszu w poszukiwaniu śladów Józefa Sawy Calińskiego, dzisiaj już niemal całkowicie zapomnianego rycerza konfederacji barskiej. Odwagą i męstwem, a także taktyką walki dorównywał przywódcy konfederacji Kazimierzowi Pułaskiemu. Józef Sawa Caliński, syn kozackiego pułkownika z Podola, nie ma żadnych pomników. Jego imię nosi tylko jedna, niewielka ulica w Krakowie Nowej Hucie, a na Mazowszu, poza największymi pasjonatami historii, prawie nikt o nim nie słyszał.
Konfederacja barska – zawiązana 29 lutego 1768 roku w Barze na Podolu – trwała pięć lat. Walka, której celem było wygnanie wojsk rosyjskich z Polski, zakończyła się w połowie 1772 roku kapitulacją twierdzy na Jasnej Górze i wyjazdem Kazimierza Pułaskiego z kraju. To pierwsze polskie powstanie narodowe objęło ziemie ówczesnego Królestwa Polskiego, Ukrainy i Litwy. Sawa walczył przede wszystkim w zachodniej i północnej części Mazowsza, docierał także pod Warszawę, a nawet dalej: pod Białystok, Częstochowę, Kraków i Lublin.
Był żołnierzem nieszablonowym, dla uniknięcia strat prowadził przeważnie walkę podjazdową i partyzancką. Bitwy z wojskami rosyjskimi staczał tylko w sytuacjach przymusowych. Walczył też z wojskami koronnymi, dowodzonymi przez Ksawerego Branickiego, którego majątki pustoszył, ściągając kontrybucje i podatki powstańcze.
Sawa dowodził jazdą szlachecką i kozacką, a także piechotą składającą się przeważnie z ludności kurpiowskiej zamieszkującej Północne Mazowsze. W swoich „Pamiętnikach” pisał o nim Jędrzej Kitowicz, wspominał go też Henryk Rzewuski w „Pamiętnikach starego szlachcica”. Najbardziej wyczerpującą biografię napisał Wacław Szczygielski w „Polskim słowniku biograficznym”.
Józef Caliński jest bohaterem wielu osiemnasto- i dziewiętnastowiecznych utworów literackich, pieśni, wierszy i rzewnych dumek, które ocalały do dziś. Pisał o nim w „Śnie srebrnym Salomei” i w „Beniowskim” Juliusz Słowacki, a ośmiostrofowy wiersz „Pan Sawa” ułożyła Maria Konopnicka: „Szumi puszcza kurpiowska, Zieleni się murawa, Dotąd żyje tam w pieśniach, Nasz pułkownik, pan Sawa!”.
Urodzony w 1736 roku w Stepaszkach nad Bohem Sawa Caliński w wieku pięciu lat stracił ojca, który był dowódcą milicji kozackiej u hetmana Józefa Potockiego w Niemirowie. Zamordowali go hajdamacy za współpracę z Polakami. Sawę adoptował szlachcic z Mazowsza, swoją młodość spędził w ziemi zawkrzeńskiej. Nie zachowały się żadne szczegóły biograficzne z tych czasów ani jego wizerunek. Nieznana jest dokładna data przystąpienia Sawy do konfederacji.
Wiadomo, że współuczestniczył w zakładaniu pierwszej, nieudanej konfederacji w ziemi płockiej. Odnosił sukcesy, jak i porażki, staczał bitwy w okolicach: Przasnysza, Ostrołęki, Tykocina, Serocka, Rypina, Mławy, Ciechanowa, Sochaczewa, Zawichostu i Warszawy. Często współdziałał i łączył siły z innymi oddziałami konfederackimi z Mazowsza.
Wyszogród, klimatyczne miasteczko położone na nadwiślańskiej skarpie, po prawej stronie rzeki. W trakcie trwania konfederacji Caliński przepędził stacjonujący tutaj garnizon rosyjski i patrolował brzegi Wisły, pobierając podatek pławny od towarów przewożonych statkami i tratwami. Pieniądze przeznaczone były na utrzymanie oddziału, zakup żywności, broni i amunicji. Za zasługi obwołany został przez szlachtę regimentarzem (dowódcą wojskowym) wyszogrodzkim.
[paywall]
Niestety, w mieście nie ma pomnika Józefa Calińskiego, ulicy jego imienia ani żadnej tablicy informacyjnej. Można tam obejrzeć kilka ciekawych obiektów, w których zapewne bywał Sawa i żołnierze z jego oddziału. Jednym z nich jest Góra Zamkowa, wznosząca się tuż przy brzegu Wisły, na której z pewnością czuwały powstańcze patrole obserwujące rzekę na przestrzeni wielu kilometrów.
To bardzo ciekawe, historyczne miejsce, niestety, nieco zaniedbane. Dziś nie ma już żadnego śladu po zamku książąt mazowieckich. Strażnicę ufundował Siemowit III w drugiej połowie czternastego wieku, a rozebrana została w 1798 roku z rozkazu władz pruskich. Ówcześni kronikarze pisali o tej warowni, że była imponującą budowlą. Obecnie na wzgórzu można obejrzeć – ale jedynie z zewnątrz – pozostałości niemieckiego bunkra typu „Tobruk” z czasów II wojny światowej i przepiękną nadwiślańską panoramę.
W czasach konfederacji istniał już murowany kościół i klasztor ojców franciszkanów, założony na początku piętnastego wieku, w którym powstańcy z całą pewnością stacjonowali. Jest to najstarszy zabytek Wyszogrodu. Wiadomo bowiem, że konfederaci wykorzystywali takie obiekty do celów militarnych, organizowali w nich kwatery i magazyny, często nawet wbrew protestom ich właścicieli. Obiekt jest ciekawym miejscem wartym odwiedzenia.
W czasach konfederacji istniał też w Wyszogrodzie kościół parafialny. Parafia została założona już w trzynastym wieku, a pierwsze dwa kościoły drewniane stały w pobliżu Wisły i rynku. Ponieważ obiektowi zagrażała obsuwająca się wiślana skarpa, to w 1740 roku wybudowano murowaną świątynię w obecnym miejscu, z dala od rzeki. Niestety, dzisiaj już nie istnieje, padła bowiem ofiarą pożaru w 1773 roku.
Obecna świątynia pw. Świętej Trójcy powstała na przełomie siedemnastego i osiemnastego wieku, liczy więc sobie nieco ponad dwieście lat. Taki jest też wiek zachowanej w kościele chrzcielnicy oraz większości rzeźb i obrazów. Gotycka monstrancja z piętnastego wieku, ze względu na wysoką wartość, przechowywana jest w Muzeum Diecezjalnym. Na mapie turystycznej Wyszogrodu jest też kilka innych obiektów wartych zobaczenia. Jest to m.in. fragment zbudowanego przez Prusaków drewnianego mostu, który przez ponad osiemdziesiąt lat był najdłuższą tego typu konstrukcją w Europie, wykorzystywaną do ruchu samochodowego. Był też jedyną stałą przeprawą przez Wisłę pomiędzy Płockiem a Warszawą.
Na przyczółku nowego, stalowego mostu oddanego do użytku w 1999 roku powstał interesujący Pomnik pamięci bohaterów Bitwy nad Bzurą, składający się z krzyża i szeregu olbrzymich głazów polnych. Wyryte są na nich nazwy armii polskich i numery wchodzących w ich skład dywizji biorących udział w bitwie. Ciekawym miejscem jest też Muzeum Wisły Środkowej i Ziemi Wyszogrodzkiej, oddział muzeum płockiego, w którym prezentowane są m.in. zabytki uzyskane podczas wykopalisk na Górze Zamkowej oraz historyczne i etnograficzne artefakty pochodzące z regionu, a także związane z rzeką.
Kolejnym miejscem gdzie przebywał Sawa był Szreńsk, leżący w powiecie mławskim. Dawniej było to miasto z ratuszem, rynkiem i dwoma kościołami, zdegradowane w 1869 roku przez zaborcę do roli wsi. To tutaj Sawa Caliński stoczył swoją ostatnią bitwę z wojskami rosyjskimi. Sylwia Golan, autorka internetowej prezentacji o Szreńsku, nazwała to miejsce miastem zapomnianym.
O chlubnej, historycznej przeszłości Szreńska świadczy herb wyryty na kamiennym głazie stojącym pośrodku rynku. Z umieszczonego tam napisu wynika, że osada oraz gród nad rzeką Mławką istniały już w jedenastym wieku, a prawa miejskie otrzymał w 1383 roku z rąk księcia mazowieckiego Ziemowita IV. Największy rozkwit miasta miał miejsce w epoce jagiellońskiej, a zakończył go potop szwedzki.
Pierwszym właścicielem był Stanisław Grad, który zmienił nazwisko na Szreński. Majątek pozostawał w rękach jego rodu przez niemal dwieście lat. W okresie piastowskim Szreńsk, jako gród nadgraniczny stawiał czoła pruskim wyprawom łupieżczym na Mazowsze i bywał niszczony. W średniowieczu miasto było ważnym centrum administracyjnym największego powiatu ziemi zawkrzeńskiej, ale z czasem traciło ten status na rzecz rozwijającej się Mławy.
Zachowało się w Szreńsku kilka obiektów pamiętających czasy, gdy miasto było bazą konfederackich oddziałów. Główną fortyfikacją był zamek, wybudowany w czasach Feliksa Szreńskiego, służący powstańcom za schronienie. Otoczony murami i czterema basztami był już w znacznym stopniu zrujnowany przez Szwedów.
Obecnie oglądając pozostałości zamku, trudno nawet wyobrazić sobie, że kiedyś uznawano ten obiekt za najpiękniejszą fortecę Mazowsza. Jędrzej Świecki w siedemnastowiecznej „Topografii” pisał o nim tak: „Na całym Mazowszu nie ma drugiego takiego zamku, który by mógł się z nim mierzyć pod względem kosztowności, kunsztownego wykonania i wytworności”. Wielka szkoda, że nie znalazł się dotąd nikt, kto chciałby obiekt odrestaurować i uczynić perełką, tak jak stało się to z całkowicie zburzonym zamkiem w Tykocinie.
Feliks Szreński był też fundatorem późnogotyckiego, murowanego kościoła parafialnego pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny, który znajduje się w północnym narożniku rynku. W kaplicy św. Anny zachował się jego nagrobek. Najstarszym i najciekawszym obiektem świątyni jest gotycka pieta z 1430 roku. Rokokowy ołtarz główny z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej pochodzi z siedemnastego wieku. W czasach konfederacji w Szreńsku były dwa kościoły. Drugi, drewniany pw. św. Wojciecha już, niestety, nie istnieje.
Sawa Caliński walczył w okolicach tego miasta z Rosjanami już wcześniej i dwukrotnie wychodził z tych potyczek zwycięsko. Niestety, trzecia bitwa – stoczona 26 kwietnia 1771 roku – zakończyła się tragicznie. Przed rosyjską obławą oddział Calińskiego schronił się na terenie zamku, który niemal cały otoczony był wówczas bagnistymi łąkami. Można było się w nim bronić przez dłuższy czas, jednak tego samego dnia pod wieczór Sawa postanowił poprowadzić groblą swoich podwładnych do kontrataku. Został wówczas ranny kartaczem w biodro i cięty szablą w głowę, co przeważyło szalę bitwy na korzyść Rosjan.
Oddział powstańczy został rozproszony, a ciężko rannego dowódcę ukryto w jakimś wiejskim domu lub leśniczówce kilkanaście kilometrów od Szreńska. Tam został wytropiony przez rosyjski patrol i dostał się do niewoli w Przasnyszu. Prawdopodobnie też tam zmarł, odrzucając pomoc rosyjskiego lekarza. Stało się to w początkach maja 1771 roku.
Trzecia ważna miejscowość związana z Sawą to Klewki, niewielka wioska nad rzeczką Węgierką, w powiecie przasnyskim. Znajduje się tam domniemany grób Sawy. Tak naprawdę nie jest znane miejsce jego pochówku. Jędrzej Kitowicz napisał, że Rosjanie pragnący ukryć miejsce pochówku Sawy: „pochowali go w polu pod figurą bez wszelkiego obrządku kościelnego pod Przasnyszem”.
Tak też głosi lokalna tradycja i taką wersję podaje prezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Przasnyskiej, pan Piotr Kaszubowski, na stronie internetowej „Przasnysz bohaterom niepodległości”. Według zawartych tam informacji w 1936 roku w miejscu starego przydrożnego świątka, obok którego spoczywają prawdopodobnie szczątki Sawy, miejscowi rolnicy państwo Bieńkowscy ufundowali krzyż kamienny, który zachował się w bardzo dobrym stanie do dnia dzisiejszego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze