Popularna w Internecie telewizja „wRealu24” prawie przestała istnieć. Została usunięta z YouTube’a, najpopularniejszego serwisu służącego rozpowszechnianiu materiałów video. Kogo z niszowych mediów internetowych nie ma na YouTubie, to tak jakby nie było go wcale. Niedostępna jest również „strona główna” telewizji, działa natomiast jej konto na Facebooku i Twitterze. Po pacyfikacji przez władze „Mediów Narodowych” telewizja Marcina Roli stanowiła najpoważniejszą konkurencję dla bełkotliwej propagandy mediów rządowych (TVP) i opozycyjnych (TVN), była prawdziwą ostoją wolności, nic więc dziwnego, że została zamknięta „bez podania przyczyny”. Istnieje nadal na powstającej dopiero z trudem platformie „Banbye.pl”, ale stąd zasięg jej oddziaływania jest na razie niewielki. Poza Konfederacją i paroma niszowymi mediami prawicowymi nikt z wielkich miłośników wolności, także z „wolnych mediów”, w garniturach i w sutannach, nie stanął w obronie telewizji. Nie mógł, ponieważ ta telewizja głosiła wolność prawdziwą, a nie udawaną, „poprawną”, reglamentowaną przez wielkich tego świata. Była niczym Radio Wolna Europa w czasach PRL-u, a ponieważ to, co oglądamy dookoła, także poza naszymi granicami, jest PRL-em, nie mogła przetrwać.
Jedna z teorii spiskowych, a w te nie muszą Państwo wierzyć, mówi, że w usunięciu telewizji z YouTube’a mieszał „wiedzą Państwo sami kto”. Jest to bardzo prawdopodobne po akcji sprzed kilku miesięcy. Nie wróży nam to nic dobrego w obliczu „rewolucji”, jaka dzieje się na naszych oczach w świecie i w Kościele, w obliczu „nowego porządku”, jaki wykluwa się w obu tych sferach i którego nadejście ma przyspieszyć pandemia, wojna i zapowiadany kryzys energetyczny. A ponieważ nasze katolickie władze i opozycja są wiernymi sługami tego satanistycznego „porządku”, wszystko przebiega zgodnie z planem. „Trzecia wojna światowa trwa” – powtórzył w ubiegłym tygodniu papież Franciszek, a on, trzymający z globalistami, musi wiedzieć, co mówi. Powiedział to „do Polaków”, czyżby nas ostrzegał? Wobec faktu, że coraz głośniej mówi się o mocniejszym zaangażowaniu militarnym przez „sami wiedzą Państwo kogo” na terytorium objętym areną działań wojennych, wszelki głos odmienny w tej sprawie musi być uciszony.
W tej sytuacji pozostaje tylko zadać pytanie, kto będzie następny. Niedawne zniknięcie i śmierć popularnego youtubera Michała Żulikowskiego musi dawać do myślenia każdemu, kto jeszcze działa i kombinuje, jak przetrwać w sieci. Są tam ludzie odważni, ale i im strach powoli zacznie zaglądać w oczy, czemu niektórzy już dają wyraz. No cóż, rewolucje wymagają ofiar, ale wolności nie oddaje się łatwo. Co bylibyśmy za ludzie, gdybyśmy jak barany szli pod nóż przymusowych, choć oczywiście dobrowolnych szczepień, gdybyśmy jak barany wierzyli w te ich naiwne pierdółki o „prawach”, które są bezprawiem, choć będą je potulnie wyznawać już za chwilę nawet uczniowie Chrystusa, do czego przygotowuje ich najwyższa hierarchia przewrotnym synodem nie wiadomo o czym, czyli o synodalności. Zresztą, jak sami Państwo widzą, nasze umysły zdobywa się językiem, z którego rozumiemy niewiele, a wstyd się do tego przyznać. „Agenda”, „Wielki Reset”, „synodalność”, „gender”, „orientacja”, „demokracja”, „aborcja”, „eutanazja”, „nowy porządek”, „nowy ład”. Takimi oto pięknymi słówkami biorą nas pod włos, a ponieważ przeszkadza im w tym to czy inne niszowe medium albo ten czy inny śmiałek, to trzeba ich potraktować z kopyta. Przecież nikt się za nimi nie ujmie, bo prawda, wbrew temu, co się o niej mówi, wcale nie jest dziś taka ważna. A że Panu naszemu Jezusowi roiło się inaczej, to i te rojenia zinterpretuje się po nowemu, oficjalnie niczego nie zmieniając w prastarej doktrynie. Poprzez „reset” i „synod” buduje się nowy wspaniały świat. Czy ktoś się odważy sprzeciwić?
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze