Bomba wybuchła! Reprezentacja ma nowego selekcjonera, a działacze Wisły kłopot. Znów muszą szukać trenera na parę dni przed startem do nowego sezonu. „Nowa, świecka tradycja”? Trudno nie będzie. Na rynku roi się od bezrobotnych trenerów z ekstraklasową przeszłością. Ba, nawet kilku niegdysiejszych selekcjonerów reprezentacji pewnie byłoby do wzięcia… Najprostszym rozwiązaniem wydaje się transakcja wiązana. Futbolowa centrala bierze naszego, a my przejmujemy odchodzącego. Ale chyba będzie inaczej. Kandydat już jest, trwają rozmowy… Na temat decyzji szefa PZPN nie będę się wypowiadał, bo nie mam kompetencji. Oczywiście zaskoczenie jest powszechne, ale… Wprawdzie na podstawie dwóch przypadków trudno formułować ogólne wnioski, ale łatwo (oczywiście po czasie) zauważyć, że prezes PZPN działa według zasady: biorę tego trenera z ekstraklasy, który w ostatnim sezonie pozostawił najlepsze wrażenie swoją pracą. Jako kibic mam oczywiście prawo do własnego zdania (na piłce znają się wszak wszyscy), ale pomny doświadczenia z byłym selekcjonerem po prostu składam nowemu serdeczne gratulacje i życzenia sukcesów co najmniej na miarę poprzednika. A łatwo nie będzie…
To by było na tyle, jak mawiał klasyk, jeśli chodzi o futbol. Teraz słów kilka o polityce. A tu dzieje się dużo, jak na czas wakacyjny. Również na arenie międzynarodowej, gdzie i nasi politycy wykazują się podziwu godną aktywnością. I właśnie „w tym temacie” nasuwa mi się pewna refleksja, którą się z Szanownymi Czytelnikami podzielę. Otóż w tej całej krzątaninie nie sposób dostrzec jakiekolwiek próby działań na kierunku, który wydaje się w przypadku naszego pięknego kraju niezwykle istotny. Mam na myśli kierunek wschodni. I nie chodzi bynajmniej o Chiny, ale o najbliższego sąsiada. Czy nie jest zadziwiającym fakt, że od momentu zmiany władzy w Polsce nie doszło do żadnego kontaktu na najwyższym szczeblu z Rosją? Oczywiście wiem, Smoleńsk i tak dalej… Ale to jest polityka. Decydują interesy, a nie sentymenty. Rozmawia się z Łukaszenką, z Erdoganem, a z Putinem czy Miedwiediewem nie można? Donald Tramp, idol obecnie rządzącej ekipy spotyka się z przywódcą Korei Północnej, z Putinem… A nasi nie zamienią z rosyjskim przywódcą nawet kilku zdań na korytarzu przy okazji rozmaitych międzynarodowych zjazdów. Chociaż by sobie selfie zrobili… I choć trudno w naszej historii znaleźć krótki choćby okres dobrych relacji ze wschodnim sąsiadem (poza czterdziestoletnią „przyjaźnią” ze Związkiem Radzieckim”), to przecież od normalnej rozmowy do powitań „na misia” droga daleka…
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze