Reklama

Węgierski Październik ‘56

07/11/2013 10:33
Wyjątkowi goście i ciekawy temat – w Muzeum Mazowieckim odbyło się kolejne spotkanie z cyklu Konfrontacje Historyczne. Tym razem było poświęcone węgierskiemu Październikowi 1956 roku.
Gośćmi Muzeum Mazowieckiego byli: dr Janos Tischler – radca ambasady Republiki Węgierskiej w Polsce, dyrektor węgierskiego instytutu kultury oraz Akos Engelmayer – były ambasador, uczestnik rewolucji węgierskiej 1956 r. Obaj panowie znają język polski. Janos Tischler dzięki mamie, która była Polką. Akos Engelmayer pracował w Polsce jako dziennikarz. Publiczności zgromadzonej w Muzeum Mazowieckim opowiadali o tym, jak doszło do rewolucji i jak wyglądały protesty.
Po rozpadzie Austro-Węgier państwo węgierskie straciło 60 procent terytorium i tyleż obywateli. Węgry szukały powrotu do swoich utraconych ziem. Miały wspólną granicę z Polską w 1939 roku. 17 września uciekali tamtędy Polacy. Potem Węgrzy szli z Niemcami na ZSRR, ale formalnie nie wypowiedzieli wojny przeciwko Polsce i w czasie powstania warszawskiego też odmówili Niemcom udziału w pacyfikacji Warszawy. Polska znalazła się w gronie państw zwycięskich, Węgry – pokonanych. – Węgrzy dostali nowy ustrój za karę, Polacy – w nagrodę. Na Węgrzech po wojnie panowała jeszcze gorsza sytuacja niż w Polsce. Zlikwidowano system wielopartyjny i kościoły. Prymasa uwięziono. Panował głód. Polsce został orzeł, choć bez korony. My byliśmy pozbawieni godła i munduru. Iskra wolności przyszła z Polski – mówił Janos Tischler.
Powstanie ’56 wybuchło z powodu demonstracji solidarnościowych z Polską, z Poznaniem. Gomułka dał do zrozumienia Polakom, że jedynym gwarantem bezpieczeństwa jest ZSRR, że nie można się buntować. Węgry nie miały nic do stracenia. Na demonstrację poparcia wybrano wspólne, symboliczne miejsce – pomnik Bema. Gdy ludzie mogli po tylu latach wyjść po raz pierwszy na ulice, poczuli się wolni. – W centrum miasta obalono pomnik Stalina, który do dziś nie został odbudowany. A w Polsce stoi pałac im. Stalina. Odesłaliśmy Stalina do domu, tylko buty zostały, bo węgierskie – żartowali goście. Pod parlamentem zaśpiewano Boże coś Polskę po węgiersku. Ludzie domagali się dojścia do władzy Imre Nagyego. János Kádár zwrócił się o pomoc do Sowietów w tłumieniu „kontrrewolucyjnego powstania”. Chruszczow początkowo nie wiedział, czy wojska nie będą potrzebne w Polsce, ale w końcu się zgodził. Na ulicach pojawiły się pierwsze czołgi, jednak ludzie chwycili za broń i podjęli walkę. Akos Engelmayer miał 18 lat, gdy wybuchła październikowa rewolucja. – Zbieraliśmy butelki na benzynę, trafiłem do drzwi jakiegoś mieszkania. Kobieta szlochając, wylała przygotowany na zimę przecier pomidorowy do wanny, umyła butelki i dała mi. To jest dla mnie symbol ‘56 roku – ta kobieta – opowiadał Akos Engelmayer.
27 października wojska sowieckie zostały zatrzymane. Wydawało się, że powstanie zwyciężyło. Okazało się jednak, że sowieci nie mogli sobie pozwolić na utratę renomy i obozu. 4 listopada nastąpiła druga agresja. Pojawiały się czołgi T65 i ściągnięte z Azji wojska. Powstańcy szukali kogoś, kto stanie na ich czele. Nie udało się. Armia węgierska praktycznie nie stawiała oporu. Żołnierzy i powstańców rozbrojono. Garstka przeszła do podziemia. Skazano na śmierć 230 osób, został stracony Imre Nagy. Około 200 tysięcy Węgrów opuściło kraj. Władzę przejął oficjalnie rząd Kádára. – W 1956 roku wytworzyła się niespotykana wcześniej wielka jedność narodowa. Powstanie to byli młodzi ludzie: uczniowie, robotnicy, studenci z koktajlem Mołotowa na czołg T34 w wąskiej uliczce. To była absolutnie spontaniczna prowizorka, szefowie grup zostali wybrani, nie mianowani. Siła powstania w Budapeszcie, że nie było zorganizowane – opowiadał Engelmayer.
Potem zaczęły się represje. Trwały 5 lat. Najwięcej pomagała Polska, wysyłając medykamenty, środki opatrunkowe, żywność. Powstawały komitety pomocy Węgrom. Tylko polscy piloci odważyli się lądować w Budapeszcie.– Zbliża nas umiłowanie wolności – stwierdził dr Janos Tischler. W 1986 roku w Podkowie Leśnej odsłonięto pierwszą tablicę ku czci poległych i pomordowanych w tamtych czasach wcześniej niż na Węgrzech. Akos Engelmayer, jak i cała jego klasa, za udział w powstaniu dostał wilczy bilet. Wylądował w szkole zawodowej. Pracował jako zecer. Później jako dziennikarz i w strukturach Solidarności w Polsce. Ożenił się z Polką. Goście konfrontacji historycznych pokazali również archiwalne fotografie.
Lena Szatkowska
fot. Piotr Dąbrowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości