Reklama

Warto żyć w Polsce? [FELIETON]

20/11/2018 11:09

Pytanie „dlaczego warto żyć w Polsce?” skierowane z okazji obchodów 100-lecia niepodległości do Zofii Romaszewskiej, działaczki opozycyjnej, wdowy po Zbigniewie Romaszewskim, wydaje się pytaniem ważnym i postawionym w samą porę. Wymijająca odpowiedź, że to niby „trudne pytanie”, wydaje się nieco dziwna, bo przecież pytanie zostało skierowane nie do Eskimosa, tylko do Polaka mieszkającego w Polsce, zatem odpowiedź nie powinna budzić wątpliwości, powinna być raczej czymś oczywistym. Ale kogo zadowoli dziś łatwa i oczywista odpowiedź w rodzaju: warto żyć w Polsce, bo jest niepodległym państwem, jest ojczyzną, miejscem urodzenia, miejscem ukochanym, naszym domem, ziemią ojców, o którą trzeba dbać, którą trzeba zmieniać, rozwijać, naprawiać, kochać. Mamy świadomość, że wszystkie te odpowiedzi brzmią banalnie, pompatycznie, cokolwiek staroświecko, bo tak wielu młodych i praktycznych Polaków wciąż opuszcza kraj, ucieka tam, gdzie jest lepiej, to znaczy gdzie godniej płacą za pracę, a po drugie, tam, gdzie można żyć, oddychać, gdzie po prostu jest normalnie, gdzie można się cieszyć życiem.
Bo tu nawet mimo uroczystych i podniosłych chwil ludzie wciąż „plwają na siebie i żrą jedni drugich”. Jedni zasłużeni nazywają innych zasłużonych „miernotami”, inni występujący w roli gości obrzucają gospodarzy inwektywami w rodzaju „bolszewicy” i zapowiadają likwidację „bolszewików”, za co spotyka ich miejsce w „piątym” rzędzie i brak oficjalnego powitania. Czy można żyć w takim kraju? I jeszcze w takim, gdzie każdy myśli tylko o tym, jak oskubać drugiego, jak oszukać na podatkach, w kraju, gdzie można się modlić i nienawidzić jednocześnie, gdzie nie można ufać mechanikowi, że nie podmieni czegoś w naprawianym samochodzie, a sprzedawcy, że nie podkręci licznika, żeby pojazd wyglądał na młodszy i nie ukryje jakichś wad, które wyjdą na jaw, gdy staniemy się nabywcami pojazdu. Gdzie trzeba tworzyć „płacowe listy hańby”, jak ta, która pojawiła się przed świętem niepodległości, z długim zestawem zawodów, w których za pracę płaci się jak psom, a nie ludziom. Gdzie wciąż konkurują ze sobą dwie koncepcje Polski, a ich wyznawcy nie słuchają siebie nawzajem, tylko siłą chcą narzucić drugiej stronie swój projekt. Postępowi gardzą uwstecznionym motłochem, a motłoch przy nadarzającej się okazji mści się na postępowcach. Dialog nie jest możliwy, a nauka płynąca z ambony trafia w próżnię.
Dlatego wielu, bardzo wielu Polaków, bez większych sentymentów ucieka z kraju tam, gdzie można oddychać, gdzie ludzie są dla siebie życzliwi, a za pracę płaci się godnie, gdzie nie trzeba na co dzień oglądać z jednej strony „watahy przeznaczonej na dorznięcie”, a z drugiej „zdradzieckich mord”, godnych pogardy, gdzie naród nie dzieli się na sekty – „smoleńską” i „antysmoleńską” – tylko, jeśli jest taka potrzeba, konsekwentnie dąży do poznania prawdy i wyjaśnienia katastrof i wypadków, gdzie obywatelskiego zgromadzenia nie zabezpiecza się tankami pod pozorem dbałości o bezpieczeństwo. Takich i wiele innych spostrzeżeń nasuwa się na myśl, kiedy pojawia się to trudne pytanie. A zresztą, co tu ukrywać, minęło święto, więc nie ma co dyskusji zaczynać od pytania „dlaczego warto żyć w Polsce?”, tylko trzeba zacząć realnie: „czy warto?” albo „co zrobić, żeby było warto?”

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości