Reklama

W teatrze trzeba robić szybko…

28/10/2021 11:53

Z Markiem Szalą, kierownikiem Pracowni Malarsko-Modelarskiej w Teatrze im. J. Szaniawskiego w Płocku rozmawia Lena Szatkowska

Należy pan do tych pracowników teatru, którzy nie wychodzą na oklaski, ale bez nich nie powstałaby scenografia do żadnego spektaklu. 
Nas nie widać, ale wykonujemy ciężką pracę. Realizujemy projekty wymyślone przez scenografa, który nie zawsze wie, co z czego można zrobić. A my znamy techniki i materiały. Gdy dostaję projekt, zastanawiam się, jak go ugryźć, jakiego materiału użyć, żeby efekt zadowolił obie strony i widza. Zawodu trzeba się nauczyć w praktyce. Nie ma szkół dla rzemieślników teatralnych. Ja w teatrze spędzam więcej czasu niż w domu. Żona żartuje, że się z teatrem ożeniłem. Bywa, że do pracy przychodzę też w dni wolne. Jeśli ktoś nie zna specyfiki pracy w teatrze, nie zrozumie. Zdarza się, że scenograf jeszcze na ostatniej próbie coś poprawia i trzeba te poprawki szybko zrobić. 
Do „Królewny Śnieżki” namalowałem chatkę krasnoludków. Przyjechała, zawisła. Wchodzi wysoki aktor Mariusz Pogonowski i się w niej nie mieści. Chatkę trzeba było znacznie podwyższyć i malowałem od nowa. 

Od kogo pan uczył się zawodu?
Rozpocząłem pracę w teatrze w 1976 roku za dyrektora Skotnickiego. Wcześniej pracowałem z Jurkiem Mazusiem w Spółdzielczym Domu Kultury i to on nauczył mnie podstaw malarstwa. Miałem się nawet zatrudnić w muzeum, ale gdy dowiedziałem się, że jest wakat w teatrze, bez wahania wybrałem teatr. Tu jest więcej swobody i dużo się dzieje. 
Najwięcej nauczyłem się od Władka Dacha. Był znakomitym fachowcem o rzadko spotykanej specjalności malarz-modelator. Przyszedł z Teatru Współczesnego we Wrocławiu w momencie, gdy reaktywowano płocką scenę. Mój pierwszy szef przez rok przyglądał mi się uważnie i sprawdzał, czy się do tej pracy nadaję. Dostawałem różnego rodzaju zadania. Radziłem sobie, bo byłem po technikum budowlanym. Umiałem murować, budować piece, tynkować. W teatrze trzeba przede wszystkim robić szybko. Zawsze brakuje czasu. Bywało, że robiliśmy nawet 12 premier w sezonie. Dochodziła jeszcze objazdówka. Część aktorów wyjeżdżała w teren. Inni grali spektakl na miejscu. Do południa dla dzieci, wieczorem dla dorosłych. Dużo pracy, dużo emocji. Po roku Władek powiedział: „nadajesz się”. 

Reklama

Czy zdarzają się takie pomysły scenograficzne, których nie da się zrealizować?
Wychodzę z założenia, że wszystko da się zrobić. Trzeba próbować. Największym wyzwaniem dla mnie był rekwizyt do bajki „Cudowna Lampa Alladyna” - ptak, który macha skrzydłami i głową, otwiera dziób i jeszcze do tego przewraca oczami. Nigdy nie robiłem kukiełek, od tego są lalkarze. Nie wiedziałem, jak takiego ptaka wykonać. Reżyser przyniósł mi lalkę. To była papuga. Rozebrałem ją na części, obejrzałem, złożyłem z powrotem i postanowiłem, że zaryzykuję i zrobię sam. Funkcjonowała bez zarzutów. Do tej pory jest w rekwizytorni. 
Trudna do zrealizowania była scenografia do „Czarodzieja ze Szmaragdowego Grodu”, którą zaprojektował Adam Kilian. Miał zwyczaj, że o namalowanie dekoracji najpierw prosił dzieci. Wybierał najciekawsze prace i na ich podstawie tworzył projekty. Dzieci – wiadomo – są spontaniczne. Bardzo trudno jest cokolwiek namalować tak, jak one. 
Podstawą dekoracji do sztuki były periakty (graniastosłupy o podstawie trójkątnej) stylizowane na rysunki dziecięce. Białe bryły tła, a na nie rzucone wściekłe kolory. Zrobiliśmy cztery periakty. Aktorzy je obracali. Każda strona symbolizowała kraj, do którego wędruje Dorotka. Bardzo trudno się to malowało. 
Bajki są bardzo pracochłonne i kosztowne, ale dzieci uwielbiają kolorowe dekoracje i kostiumy. Zauważą wszystko. Moja córka na przykład jak graliśmy „Jasia i Małgosię” dopytywała się, co jest w środku domku Baby Jagi. Powiedziałem, że to tajemnica. Na tym polega magia teatru. 

W 1981 roku Andrzej Maria Marczewski wprowadził do repertuaru płockiego teatru sztukę Karola Wojtyły „Przed sklepem jubilera”. Ogromnym zaskoczeniem dla widzów była scenografia Jerzego Michalaka, w której wykorzystano kopię „Drzwi Płockich”. Jak udało się osiągnąć tak duże podobieństwo z oryginałem?
 

Reklama


Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego .

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości