Jeżeli po rzece pływa sporo hałaśliwych jednostek z silnikami spalinowymi, to nie oznacza to wcale, że wędkarz może być mniej ostrożny i głośno się zachowywać. Łowienie tuż przy brzegu wymaga absolutnej ciszy oraz zachowania, które nie rzuca się w oczy. Jeden mimo woli potrącony kamień potrafi spłoszyć ryby na wiele godzin. Jeżeli ktoś lubi łowić na spinning, to radziłbym wykonywać rzuty równolegle do brzegu i tak prowadzić przynętę, żeby pracowała ona na granicy kamieni i naturalnego dna. Optymalną przynętą będzie tu duży pływający wobler. Daje się on wolno prowadzić i rzadko kiedy zaczepia się o kamienie. Każdy, nawet najbardziej długi rzut, wymaga od wędkarza jak największej koncentracji. W żadnym przypadku nie wolno wyciągać przynęty z wody, zanim nie dojdzie ona niemalże do samej szczytówki kija. Wiele drapieżników stoi czasami między kamieniami tuż przy naszych nogach i atakują one przepływającą przynętę dosłownie w ostatniej chwili. Do wędkowania przez dłuższy czas w jednym miejscu najlepsze jest mocne wędzisko o długości 4–5 metrów.
Tekst i fot. Andrzej Konowrocki
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze