Niezliczone godziny rozmów, wspólnych wyjazdów, wzajemnego pomagania i gotowania – to piękna codzienność pań i panów działających w Kole Gospodyń Wiejskich Zamość (gmina Rościszewo). Jak mówią, magnesem przyciągającym do tej liczącej blisko 90 osób drużyny są właśnie ludzie – życzliwi, otwarci, empatyczni, którzy zawsze starają się pomóc w potrzebie.
Działającemu od maja 2019 roku KGW Zamość przewodniczy Grzegorz Krasecki. W trakcie kilku lat dołączyło do niego kilkadziesiąt osób, a dziś w kole działa 87 pań i panów.
– Działalność w kole dla większości z nas jest częścią naszego życia. Niemal codziennie kontaktujemy się osobiście bądź telefonicznie, żeby planować, co będziemy robić, jak pozyskać środki na realizację dalszych zamierzeń, z kim nawiązać współpracę. Oczywiście wspólne spotkania to czas relaksu, śmiechu i rozmów – mówi Małgorzata Krasecka z KGW Zamość.
Reklama

Koło tworzą ludzie zawsze uśmiechnięci, z pomysłem na dalsze działania, otwarci, szczerzy, bezkonfliktowi. Jak sami podkreślają, są zaangażowani we wspólne dobro, jakim jest KGW.
Świetny klimat koła i moc pomysłów to zasługa tego, że chętnie garną się do niego młodzi ludzie.
– Z rozmów z członkiniami innych kół wynika, że dużą trudność sprawia zachęcenie młodych ludzi do zaangażowania się w działalność, jaką zajmuje się KGW. U nas nie ma takiego problemu, ponieważ członkami koła są ludzie w różnym wieku – od 18 do 80 lat. W naszych spotkaniach chętnie uczestniczą młodzież i dzieci – opowiada o działalności koła Małgorzata Krasecka.
Reklama
Jak słyszymy w KGW, dużo można mówić o wspólnej działalności, która jest dla wszystkich bardzo ważna. Dlatego jest też traktowana i pielęgnowana jak własne dziecko, bo starsi mogą przekazać młodszym wiele cennej wiedzy i doświadczeń. Pokazać, jak ważne jest wykonanie pewnych czynności metodami prób i błędów.
– Dostrzegam wtedy, jak oni czują się potrzebni, kiedy młodzi ludzie słuchają i uczą się od nich. Młodzi natomiast pokazują sąsiadce z naszego KGW, jak obsłużyć telefon – opowiada o wspólnym pomaganiu Małgorzata Krasecka.
Reklama
To wspólne działanie widać na każdym kroku. Tak też było, kiedy KGW otrzymało od władz gminy budynek, który miał praktycznie tylko same mury. Wtedy wszystkie prace członkowie wykonali sami. Ogromne zaangażowanie mieszkańców jest widoczne przy każdym projekcie i przedsięwzięciu. Począwszy od takich prac jak remonty, przygotowanie pikników, wspólnych wyjazdów, robienie wieńca dożynkowego czy sprzątanie wioski czy placu zabaw.
Działający w KGW Zamość zgodnie przyznają, że obecnie KGW to nie tylko gotowanie.
– Nasze koło brało udział w różnego rodzaju akcjach. Organizowaliśmy spotkania z policją, żeby zwiększyć świadomość społeczną na temat stosowania odblasków po zmroku, a także z radcą prawnym w sprawie rent, emerytur i ubezpieczeń – opowiada Małgorzata Krasecka.
Oczywiście nie może zabraknąć gotowania. Młode pokolenie specjalizuje się w pieczeniu ciast, natomiast doświadczone członkinie wykonują własnoręcznie pyszne pierogi, kluski szaraki z twarogiem. Popisowymi daniami są bigos przygotowywany przez przewodniczącego Grzegorza Kraseckiego i zupa zalewajka gotowana przez doświadczone panie.

Wszystkie wydarzenia w KGW Zamość to okazja do wspólnego gotowania i bycia razem.
– Spotykamy się i gotujemy. Gdy dania są już przygotowane, to wszystkie z nas ich próbują i doradzają: „może troszkę soli dodamy”, „a ja bym dodała jeszcze cebuli”, kolejna mówi: „dodajmy pieprzu i będzie dobre”. I tak powstają nasze dania. Jest u nas tak, że cebulę zawsze obiera Gośka, mięso kroi Iwona, a ziemniaki obiera Wiesława, kluski robi Sabina, a bałagan przy gotowaniu – druga Gośka – mówi pani Małgorzata.
Reklama
Doświadczone członkinie lepią pierogi, młodsze przyglądają się, podpowiadają, co można zmodyfikować.
W KGW Zamość stawia się na dania przygotowywane własnoręcznie, z miłością do gotowania. A jakie to tradycyjne potrawy?
– Dania tradycyjne są proste, ale smaczne i przygotowane z dobrej jakości mięsa, warzyw z własnego ogrodu, a nie z półproduktów – mówią panie z KGW Zamość.
Ważnym aspektem działalności koła jest pomoc finansowa.
– Bez wsparcia koła nie mogłyby tak prężnie się rozwijać. Nasze bardzo dużo zrobiło dzięki dofinansowaniom. Otrzymałyśmy dofinansowania z ARIMR i Urzędu Marszałkowskiego. Duże środki pozyskujemy również z własnej działalności, sprzedając swoje produkty. Nie mieliśmy nic, a teraz mamy świetlicę z dobrze wyposażoną kuchnią i piękną salą. Sięgając pamięcią do 2018 roku, kiedy zrodził się pomysł założenia KGW, w najśmielszych marzeniach nie myślałam, że dziś będziemy mieli taką cudowną świetlicę. Dzięki ludziom z naszego małego Zamościa udało się tyle osiągnąć, bo jedna osoba nic nie zdziała, musi być porozumienie i chęć, żeby zrobić coś nie dla siebie, ale też dla dobra wszystkich – opowiada pani Małgorzata.
Reklama
Najbliższe plany to dokończenie altany z zadaszeniem wejścia do świetlicy. Ten projekt wykonuje miejscowy stolarz – bez gratyfikacji pieniężnej, który wykonał też wszystkie meble dla KGW tylko za cenę materiałów. Kolejny plan to położenie kostki wokół budynku.
– Z całą pewnością mogę powiedzieć, że nasze KGW jest miejscem łączącym pokolenia i integrującym mieszkańców. Zorganizowaliśmy wiele wspólnych wyjazdów jedno- i kilkudniowych – były to góry, termy, Licheń, Skansen, Podlasie, Święta Lipka, Bieszczady. Wzięło w nim udział 40 osób w różnym wieku. Współpracujemy ze Stowarzyszeniem ,,Nasze Ostrowy”, Stowarzyszeniem ZielonoMi, Stowarzyszeniem Ekstremalnie Ekologiczni. Zrealizowaliśmy wspólnie wiele projektów, nie sposób wymienić je wszystkie. Były to m.in. spływy kajakowe, tańce, teatr, kino, opera, basen, robienie w drewnie lampek, desek, tworzenie kompozycji kwiatów w szkle i inne. Wielu z nas pierwszy raz było w górach, na termach czy w teatrze – potwierdza siłę wspólnego działania Małgorzata Krasecka.
Reklama
Fot. KGW "Zamość"
* Publikacja sfinansowana ze środków Samorządu Województwa Mazowieckiego
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze