Reklama

Trzecie ulubione miejsce płocczan. Rozmowa z Joanną Banasiak, dyrektorką Książnicy Płockiej

18/09/2022 08:00

Cóż to był za dzień w Książnicy Płockiej. I zbrodnie niesłychane, i namiętność, i ballady, i romanse. To wszystko w zielonym ogrodzie skąpanym w słońcu, gdzie w cieniu spod ziemi wyłonił się ludzki szkielet przysypany kwieciem. A w rolach głównych znane osobistości miasta - od włodarzy miasta, przez dyrektorów płockich instytucji, po szefów stowarzyszeń… Nie zabrakło też młodzieży ze szkół, m.in. z SP nr 12, 22, czy Budowlanki. Wszyscy włączyli się w ogólnopolską akcję Narodowe Czytanie. Tym razem mogliśmy zapoznać się bliżej z tekstami „Ballad i romansów” Adama Mickiewicza. W końcu obchodzimy dwustulecie wydania tej pozycji. Po tym spotkaniu nasuwa się jeden wniosek - warto znać tę pozycję. To też nie tylko „Świtezianka”, „Powrót taty” i „Pani Twardowska”. A Książnica Płocka znów nas zachęciła do czytania…

- Ile osób wzięło udział w tegorocznej akcji Narodowe Czytanie?
84 – tyle było osób czytających tekst „Ballad i romansów”, ale była też publiczność, która przysłuchiwała się występom. Szacujemy, że przez ponad trzy godziny trwania wydarzenia przez ogród przewinęło się około 120 osób. Byli tacy, którzy spędzili z nami cały czas, inni przychodzili tylko na część. 

- Warto podkreślić, że to niezwykłe przedsięwzięcie, w które Książnica Płocka angażuje wiele osób z miasta. Wspólnym i zgodnym chórem „Ballady i romanse” Adama Mickiewicza czytali reprezentanci miejskich urzędów, instytucji, stowarzyszeń, szkół. Czy łatwo zachęcić taki różnorodny zespół do tego, by wspólnie wziął udział w akcji? Co jest wabikiem?
Myślę, że Narodowe Czytanie organizowane przez Książnicę Płocką (w tym roku po raz jedenasty) ma już taką markę, że nie martwimy się o to, że nie będzie chętnych do wspólnego czytania. To są trzy godziny obcowania z klasyką polskiej literatury w bardzo różnych interpretacjach, bo przecież każdy z czytających wnosi coś od siebie w to, co czyta, jak czyta i z kim czyta. Łączymy bowiem uczestników w duety czy grupy ponad podziałami politycznymi, czasem bardzo nieoczywiste, co dodaje temu wydarzeniu niezwykłego kolorytu. To my, jako organizatorzy dokonujemy wyboru i podziału tekstu i jeszcze nie zdarzyło się, żeby ktoś protestował. Niewątpliwą atrakcją są stroje, które przygotowujemy dla uczestników, scenografia i samo miejsce – ogród Książnicy Płockiej był już m.in. starożytnym Rzymem, mieszczańskim domem Dulskich, terenami nad jeziorem Gopło i Świteź czy też karczmą. To wszystko oraz wspaniała atmosfera, którą tworzą ludzie, uczestnicy każdego Narodowego Czytania, sprawia, że chętnych nie brakuje.

Reklama

- Tak wyjątkowa w oprawie akcja w ramach „Narodowego Czytania” prowadzona przez Książnicę Płocką to jeden z wielu w roku eventów, które przez swą ciekawą i nowatorską formę zachęcają do odwiedzenia Książnicy. Które z nich okazały się największym hitem? Które z nich wymagają też ze strony Książnicy największego przygotowania?
Wiele jest wydarzeń, które cieszą się zainteresowaniem, każde z nich wymaga solidnego przygotowania, ale też zawsze kierujemy się zasadą – jeśli my będziemy się dobrze czuć w tym, co robimy, to uczestnicy też. Tzw. „odbiorca” nie kupi czegoś, co zrobione jest na siłę, bez zaangażowania i włożonego w to serca. I nie chodzi tu o jakieś umowne fajerwerki, którymi mamy olśnić przybyłych, ale o to, by obie strony – i organizatorzy, i uczestnicy poczuli, że biorą udział w wydarzeniu, które bawi, uczy, integruje, daje niesamowity zastrzyk energii, sprawia, że widzi się sens tego, co się robi. Niewątpliwie największym hitem jest Noc Muzeów. W tym roku powróciliśmy po dwuletniej przerwie spowodowanej epidemią i zaprosiliśmy na „Prywatkę u Władka”. Tytuł potraktowaliśmy dwuznacznie – chodziło nam bowiem nie tylko o rzeczywistą prywatkę, czyli tańce, hulanki, swawole, ale też o swobodną interpretację kilku faktów z prywatnego życia Władysława Broniewskiego i ludzi jego epoki. Udało się, uczestnicy chętnie odpowiedzieli na nasze przymrużenie oka i tłumnie odwiedzili Książnicę, „grając” z poetą w kapsle, zaglądając do baru, recytując wiersze przez telefon, odwiedzając jego rodzinny dom czy więzienie. Hitem były też pikniki literackie w różnych dzielnicach miasta, na których bawiły się całe rodziny oraz wakacyjne gry miejskie. „WyGRAne soboty” są rozrywką, spacerem, czasem spędzonym z rodziną. Mieliśmy takich uczestników, którzy cały rozkład tygodniowych zajęć wakacyjnych podporządkowywali sobocie – nie wyobrażali sobie, żeby nie wziąć udziału w grze. Prawdziwym hitem okazało się też spotkanie autorskie z Beatą Pawlikowską zorganizowane w partnerstwie ze Stowarzyszeniem Bibliotekarzy Polskich Oddział w Płocku w ramach projektu „Sztuka niejedną ma twarz”. Znana podróżniczka przyciągnęła do Mediateki tłumy nie tylko płocczan, bowiem przyjechali jej fani z różnych rejonów kraju.

- Jak takie wydarzenia przekładają się na czytelnictwo? Czy w ostatnich latach obserwuje pani przypływ, czy odpływ płocczan, którzy systematycznie wypożyczają książki?
Ostatnie lata były bardzo trudne i niepewne dla wszystkich bibliotek, nie tylko dla Książnicy Płockiej i jej wszystkich placówek. Epidemia, lockdown, obostrzenia sanitarne spowodowały, że czytelnicy nie mogli w pełni korzystać z naszych usług. Robiliśmy wszystko, by utrzymać z nimi kontakt. Zamknięcie bibliotek spowodowało mniejszą liczbę wypożyczeń, ale nie można mówić o zapaści. Po zniesieniu lockdownu czytelnicy zaczęli wracać, wszyscy łaknęli też spotkań, więc pomału zaczęliśmy odbudowywać naszą ofertę. Każde wydarzenie powoduje zainteresowanie, czasem przekłada się to na wzrost wypożyczeń, czasem pozwala uświadomić mieszkańcom, że w ich dzielnicy jest biblioteka, w której za darmo mogą korzystać z szerokiej oferty. Poza tym każde wydarzenie buduje markę biblioteki jako tzw. trzeciego miejsca, w którym mieszkańcy mogą nie tylko wypożyczać książki, ale też przyjść, odpocząć, dobrze spędzić czas, nauczyć się czegoś nowego, rozwijać swoje zainteresowania, zyskiwać nowe kompetencje. Już dziś widać, że pogorszenie sytuacji finansowej rodzin, powszechna wokół drożyzna powodują większe zainteresowanie biblioteką – książkami, prasą, które u nas są dostępne nieodpłatnie.
(...)

Reklama

Tekst i fot. Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska 


Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości