Reklama

Tragedia na Kolegialnej

02/02/2006 15:06
Zwęglone zwłoki trzech kobiet i mężczyzny wydobyli strażacy ze zgliszczy kamienic przy Kolegialnej 6 w Płocku. Sześć osób trafiło do szpitala, jedna z nich jest w stanie ciężkim. Ogień zaskoczył ludzi we śnie. Była niedziela, 29 stycznia, godzina 4.00. Jeden z policyjnych patroli zauważył najpierw duże zadymienie na Kolegialnej. Kiedy ogień wydostał się na zewnątrz, łuna była tak wielka, że oświetlała centrum miasta.Tak tragicznego pożaru w ostatnich latach w Płocku nie było, chociaż stare budynki w rejonie Starówki płoną często. Tydzień temu trzeba było ewakuować mieszkańców kamienicy na Rybakach.
– Część mieszkańców spalonej kamienicy udało nam się ewakuować podnośnikami, niestety nie wszystkich – opowiadali strażacy prowadzący akcję na Kolegialnej.
Według ratowników ogień mógł dostać się do stropu pomiędzy kondygnacjami w jednym miejscu i po kilku metrach wyjść podłogą piętro wyżej, uniemożliwiając w ten sposób ucieczkę ludziom.
– Ogień odciął rodzinę na drugim piętrze. Jedne zwłoki znaleźliśmy tuż przy drzwiach wejściowych do mieszkania. Kolejne również leżały tak, jakby ludzie próbowali uciekać. Podest pierwszego pietra był nienaruszony, ale dalej schody się zapadły. Na tej podstawie możemy przyjąć, że ogień „wszedł” do góry – na miejscu zdarzenia relacjonował st. bryg. Hilary Januszczyk.
Z tej wypowiedzi można wysnuć tylko jeden wniosek. Ludzie ginący w płomieniach byli niemal do końca świadomi swojego losu. Ofiary śmiertelne pożaru to małżeństwo w średnim wieku oraz dwie starsze kobiety. Jedna z nich miała 77 lat, druga, prawdopodobnie matka zmarłego mężczyzny, 82 lata. Wszystkie ciała były tak zwęglone, że jeszcze w poniedziałek nie ustalono stuprocentowo tożsamości ofiar. Służby ratunkowe udzielały informacji głównie na podstawie relacji sąsiadów.
Jedną z rodzin, małżeństwo z dwójką dzieci, zaalarmował pies, który, czując dym, zaczął szczekać. W budynku mieszkały cztery rodziny. Sześć osób z objawami zatrucia dymem zostało przewiezionych do szpitala. Stan jednej z nich, 81-letniej kobiety lekarze określają jako ciężki, do wczoraj rano nie odzyskała przytomności.
– Miasto natychmiast zaoferowało pomoc mieszkańcom, chociaż właścicielem jest prywatna osoba, mieszkaniec Siedlec. Podstawiliśmy autobus, który rozwiózł ludzi tam, gdzie chcieli. Proponowaliśmy miejsca w internacie, jednak nikt z tej możliwości na razie skorzystał – powiedział obecny na miejscu tragedii prezydent Płocka Mirosław Milewski. Prezydent poinformował, że spotka się z właścicielem kamienicy, by dowiedzieć się, jakie są jego dalsze plany związane z budynkiem.
Jedna z rodzin, ta z dziećmi, którą o zagrożeniu ostrzegł pies, zamieszkała w znajdującym się w pobliżu spalonej kamienicy pustostanie. – W niedzielę wieczorem pomagaliśmy tej rodzinie w przeniesieniu mebli – powiedział Hilary Januszczyk.
W poniedziałek zastępca prezydenta miasta Dariusz Zawidzki spotkał się z mieszkańcami spalonej kamienicy. Miasto zaoferowało przede wszystkim pomoc rzeczową, głównie o odzież, ponieważ pogorzelcy stracili cały dobytek.

Na przyczyny
za wcześnie
Strażacy cały czas ustalają prawdopodobne przyczyny tragedii. Pewni są tylko jednego: ogień „szedł” z dołu do góry i odciął drogę ucieczki lokatorom, chociaż ludzie próbowali uciekać.
- Nie możemy wykluczyć żadnej przyczyny: podpalenia, wad instalacji elektrycznej, nieostrożnego obchodzenia się z ogniem przez osoby dorosłe – powiedział Hilary Januszczyk.
Klatka była w całości drewniana. Także stropy i podłogi w budynku były wykonane z drewna, trzciny, gliny i tynku. Całkowicie spłonęły schody pomiędzy pierwszym i drugim piętrem.
– Kiedy wezwani przez nas energetycy zaczęli ponownie podłączać prąd w sąsiednich kamienicach, okazało się, że potrzebują trochę czasu, żeby połapać się w prawdziwej pajęczynie kabli. Dlatego właściciel budynku będzie musiał przedstawić dokumentację dotyczącą instalacji elektrycznej. Jeśli wszystko będzie w porządku, to oczywiście tę przyczynę będziemy mogli wykluczyć. Pozostaje jeszcze nieostrożne obchodzenie się z ogniem przez osoby dorosłe, ale ta przyczyna jest praktycznie równoznaczna z podpaleniem – dodał H. Januszczyk.
Jacek Danieluk
Fot. Dariusz Ossowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama