Zbudowany w drugiej połowie trzynastego wieku Zamek Bierzgłowski jest dziś jedną z niewielu tak dobrze zachowanych murowanych warowni krzyżackich z najwcześniejszego okresu rozwoju państwa zakonnego w Prusach.
Nie moglibyśmy dzisiaj cieszyć oczu tym cudnym zabytkiem średniowiecznej sztuki militarnej, gdyby pod koniec 1454 roku rozkaz polskiego króla Kazimierza Jagiellończyka o zburzeniu zamku został wykonany.
W cieniu pereł toruńskich
Do czasów bitwy pod Grunwaldem był jedną z najważniejszych twierdz Ziemi Chełmińskiej. Według legend został wzniesiony w miejscu dawnej siedziby pruskiego wodza. Mieściła się tutaj siedziba komtura i prokuratora. Po 1410 roku podupadł, utracił znaczenie na rzecz prężnie rozwijającego się Torunia. Zamek Bierzgłowski leży bowiem zaledwie niecałe dwadzieścia kilometrów na północny – zachód od grodu Kopernika. Oddalony od głównych traktów komunikacyjnych województwa kujawsko – pomorskiego nie cieszy się takim zainteresowaniem, jak inne perełki architektury krzyżackiej. Położony wśród pól i łąk, z dala od wielkich ośrodków miejskich doskonale wtapia się w otaczający krajobraz, roztaczając wokół siebie aurę tajemniczości.
O starożytności budowli świadczą jej kamienne mury obwodowe wykonane z polnych głazów, jedynie w koronach nadbudowane cegłami. Odbiega ona od tradycyjnych siedzib konwentualnych, nie ma bowiem regularnego kształtu, jak większość późniejszych obiektów tego typu w Prusach.
W 1462 roku padł łupem litewskiego najazdu i został niemalże zrównany z ziemią. Załoga przeżyła pożogę znajdując schronienie w wieży ostatecznej obrony i gdy zagrożenie minęło zamek szybko odbudowano.
Po wiktorii grunwaldzkiej, na kilka miesięcy znalazł się w rękach polskich. Po raz kolejny został zdobyty w 1454 roku przez zbuntowane stany pruskie i polskie wojsko podczas powstania antykrzyżackiego. Jednak wojska zakonne kontratakujące z Pomorza zajęły go ponownie. Ostatecznie znalazł się w polskich granicach na mocy decyzji drugiego pokoju toruńskiego w 1466 roku.
Dalsze losy Zamku Bierzgłowskiego były burzliwe. Często zmieniał właścicieli. Po zakończeniu wojny trzynastoletniej przez osiem lat urzędował w nim wyznaczony przez polskiego króla starosta, następnie stał się własnością toruńskiej rady miejskiej. W szesnastym wieku nawiedziła go seria pożarów i przez całe kolejne stulecie znajdował się w ruinie, będąc rezerwuarem materiałów budowlanych dla sąsiadujących wsi.
O związkach tego regionu z Polską świadczy fakt, że operowały w nim oddziały konfederacji barskiej.

Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego .
Działamy i piszemy dla Ciebie. W czasie utrudnionego dostępu do punktu sprzedaży gazet pomóż nam przetrwać pandemię koronawirusa.
tekst i fot. Ewa i Bogumił Liszewscy
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze