W centrum Radzanowa stoi cichy świadek minionych epok – murowany spichlerz z XIX wieku. To jeden z nielicznych zachowanych elementów dawnego zespołu dworskiego, który przez blisko sto lat był centrum życia gospodarczego i kulturalnego okolicy. Po samym dworze i zabudowaniach folwarcznych pozostały jedynie ślady w krajobrazie, wspomnienia starszych mieszkańców oraz strzępy historycznych zapisów. Dziś spichlerz jest ostatnią materialną pamiątką po czasach ziemiańskiej świetności Radzanowa.
Historia Radzanowa sięga jeszcze epoki staropolskiej. Jak podaje miejscowa parafia, wieś Radzanowo, nadana Falisławowi przez Wacława, księcia płockiego, należała do dóbr stołowych książęcych. Była gniazdem rodziny Radzanowskich, potem przeszła w ręce Niszczyckich, Kossobudzkich, Krasińskich, Lasockich i Kobylińskich. Choć należała do wielu rodów szlacheckich, jej najbardziej znanymi właścicielami stali się Hołyńscy, którzy zapisali się na trwale w lokalnej pamięci.
Radzanowo do dziś wielu osobom kojarzy się z wyjątkowo urokliwym parkiem ze starodrzewiem i stawami. To jedno z miejsc, które stało się symbolem tej miejscowości. Park jest pozostałością po zespole dworskim, w którym centralną część zajmował modrzewiowy dworek, przez dziesięciolecia będący siedzibą Hołyńskich. W skład zespołu wchodził również m.in. spichlerz, czworaki i zabudowania gospodarcze. Tuż obok, staraniem Marii i Stefana Hołyńskich, z funduszy małżonków Kobylińskich, w latach 1859-1861 zbudowano neogotycki murowany kościół. Kościół ten po dziś dzień służy mieszkańcom Radzanowa i okolic. Jego strzelista biała wieża widoczna z daleka nieodzownie sygnalizuje nam, że zbliżamy się właśnie do Radzanowa.
Kluczowym elementem tego miejsca był dwór. Drewniany budynek został wzniesiony w pierwszej połowie XIX wieku i mieścił się w centralnym miejscu parku, który był nieodzowną częścią rezydencji ziemiańskich tamtego okresu. Dwór z czterospadowym dachem był zbudowany na planie prostokąta.

Marianna, żona Stefana Hołyńskiego, w 1851 roku odziedziczyła folwark Radzanowo po swoim ojcu – baronie Florianie Kobylińskim, byłym generale napoleońskim, prezesie Komisji Województwa Płockiego. Stefan był znanym działaczem społecznym i rolniczym. Źródła donoszą również o jego bliskiej przyjaźni z Juliuszem Słowackim. Według przekazów obaj podróżowali razem na Bliski Wschód, a poeta miał nawet zadedykować Hołyńskiemu swoje dzieło „Anhelli”.
Ostatnim przedwojennym właścicielem dworu był Włodzimierz Hołyński – społecznik, żołnierz wojny polsko-bolszewickiej. W wielu źródłach, m.in. na stronie „Podziel się historią”, podejmującej tematykę lokalnej historii, można znaleźć informacje na temat jego działalności społecznej. We wspomnieniach mieszkańców Włodzimierz był osobą bliską lokalnej społeczności.
- Pamiętam, że zawsze hucznie obchodzono dożynki, naturalnie z udziałem księdza. To był dwór, który reprezentował państwowość. (…) Pamiętam, że były piękne korowody z wieńcami. Ktoś robił piękne wieńce, naprawdę potrafił to robić. Patriotyczne, wielkie wieńce z orłami. Hołyński dbał bardzo o swój obraz demokraty w stosunku do ludzi, którzy dla niego pracowali. Nawet powiedziałbym, że pospolitował się z pracownikami. To chyba leżało w Hołyńskiego naturze, było rodzinne. Jego ojciec przecież opłacił naszemu wieszczowi wyjazd do Ziemi Świętej. Kto kiedyś był taki „wyrywny”? Dlatego właśnie Słowacki dedykuje Stefanowi „Anhellego”. Hołyńscy dostali tytuł hrabiowski od Papieża. Nie byli to hrabiowie, tak jak z okręgu Kraków-Lwów, gdzie kupowało się tytuł hrabiowski u cesarza. To stawiało ich w innym szeregu. Szeregu ludzi, którzy byli blisko z ludźmi, z kulturą – tak Hołyńskiego opisywał Waldemar Hinc, w rozmowie z Jackiem Pietrzykiem, autorem strony „Podziel się historią”.
Reklama
Historia majątku Hołyńskich zakończyła się wraz z nadejściem II wojny światowej. W czasie okupacji majątek przejęli Niemcy, a jego ostatni właściciel – Włodzimierz Hołyński trafił do obozu koncentracyjnego, gdzie zginął. Wraz z jego śmiercią zakończyła się epoka ziemiaństwa w Radzanowie.
Po wojnie w wyniku reformy rolnej majątek został rozparcelowany. Park i dwór przejął Urząd Gminy, a spichlerz – Gminna Spółdzielnia. Dwór służył jeszcze przez pewien czas jako budynek użyteczności publicznej. Na przestrzeni lat były w nim m.in. biura Urzędu Gminy, prywatne mieszkania czy przedszkole. Niestety, wiosną 1973 roku budynek spłonął, a jego ruiny rozebrano. Od tego czasu w krajobrazie Radzanowa nie ma już śladu po rezydencji Hołyńskich.
Zespół dworski otaczał duży park krajobrazowy z alejami i stawami, ukształtowany prawdopodobnie na początku XIX wieku. W okresie świetności był jednym z najpiękniejszych parków na ziemi płockiej, o czym świadczą wspomnienia jeszcze sprzed II wojny światowej. Zgodnie z informacjami z zachowanej dokumentacji obszar ten obejmował również sady, był też warzywniak i pasieki. Sama część parkowa zajmowała stosunkowo niewielką część całego terenu. Na przestrzeni lat powierzchnia parku uległa zmniejszeniu. Na tak pozyskanych terenach pojawiły się domy mieszkalne, a także nowy budynek Urzędu Gminy.
Część parku zachowała się do dzisiaj i służy mieszkańcom jako miejsce rekreacji. Teren został wpisany do rejestru zabytków i znajduje się pod opieką gminy. Warto dodać, że gmina stara się utrzymać to miejsce w jak najlepszej kondycji. W ostatnim czasie pozyskała na ten cel m.in. 30 000 zł z programu „Mazowsze dla klimatu”, które zostały przeznaczone na rewitalizację parku.
Najbardziej charakterystycznym i najlepiej zachowanym elementem dawnego majątku jest spichlerz dworski, usytuowany przy ul. Spółdzielczej 2. To murowany budynek z drugiej połowy XIX wieku, pierwotnie służący do przechowywania zboża i produktów rolnych folwarku. Jego grube mury, prosty, funkcjonalny kształt oraz zachowana konstrukcja czynią go cennym zabytkiem architektury gospodarczej. Jest wpisany do rejestru zabytków (od 1975 roku) i objęty ochroną konserwatorską.
Obiekt został wzniesiony w XIX wieku dla właścicieli folwarku Radzanowo. Zlokalizowany jest w centrum dużego placu, po zachodniej stronie pozostałości zespołu dworskiego w Radzanowie, na terenie zabytkowego parku.
- Jest to obiekt wolnostojący, murowany, z cegły ceramicznej pełnej z tynkowanymi dwoma ścianami - boczną wschodnią i frontową południową, o drewnianych: więźbie dachowej, podłogach i stropach, z pokryciem dachowym z blachy ocynkowanej. Budynek wzniesiony jest na rzucie wydłużonego prostokąta, niepodpiwniczony, dwukondygnacyjny, przykryty dachem dwuspadowym naczółkowym. Budynek spichlerza w Radzanowie posiada niezwykle ciekawy detal architektoniczny, czym wyróżnia się na tle innych tego typu obiektów zlokalizowanych na Mazowszu. Jako jeden z ostatnich reliktów zabudowy gospodarczej po byłym założeniu folwarcznym stanowi cenny element świadczący o dawnym dobrobycie i rozwoju wsi – czytamy w opinii konserwatora zabytków z 2024 roku.
Reklama
- Budynek jest w rzeczywistości jednym z ostatnich elementów założenia, który dotrwał do naszych czasów w niemal niezmienionej formie. Ciekawostką jest fakt, że ściana południowa spichlerza została otynkowana pod koniec lat 70. XX wieku (w celu podniesienia jej walorów estetycznych), czyli od strony przebiegającej koło niego drogi, ze względu na wizyty I Sekretarza PZPR – Edwarda Gierka, jeżdżącego do płockiej Petrochemii – dodaje w opinii konserwator.

W ostatnich latach spichlerz wzbudza coraz większe zainteresowanie ze względu na jego położenie i zabytkowy charakter. W 2022 roku trafił w ręce nowych właścicieli. Zakupiła go firma Transport, Apartamenty na Skarpie prowadzona przez Anitę Kołowrocką. Wspólnie z mężem chcą przywrócić temu niezwykłemu zabytkowi dawny blask. Dlaczego zdecydowali się na taki zakup?
- Mąż wypatrzył, że spichlerz został wystawiony na sprzedaż. Dużą rolę odegrał tu chyba sentyment do tego miejsca, ponieważ mój mąż jako dziecko jeździł tam z dziadkiem i oddawał zboże. Mąż zobaczył w jakim stanie jest ten budynek i stwierdził, że ma duży potencjał. Właśnie dlatego zdecydowaliśmy się go zakupić – wyjaśnia Anita Kołowrocka.
Nowi właściciele tchnęli życie w stare mury. Podupadający spichlerz, którego lata świetności dawno minęły, zaczął przechodzić prawdziwą metamorfozę. Oczywiście, jego zabytkowy status wymaga ogromnej dbałości o szczegóły i stałych uzgodnień z konserwatorem zabytków, zatem proces odzyskiwania blasku z pewnością będzie długotrwały. Ale cieszy już sam fakt, że są osoby, które chcą i bardzo starają się, aby nie popadł on w ruinę.
Z pomocą nowym właścicielom przyszedł Samorząd Województwa Mazowieckiego. W ramach programu „Mazowsze dla zabytków” w 2024 roku firma pozyskała dofinansowanie w wysokości 100 000 zł na roboty budowlano-remontowe budynku spichlerza. Pierwsze prace to m.in. roboty ziemne. To tego typy prace, które są niezwykle potrzebne, a jednocześnie mało widoczne dla obserwatora.
- Przede wszystkim oczyściliśmy cały budynek ze starych tynków i uzupełniliśmy ubytki tam, gdzie było to najpilniejsze. Udało nam się odwodnić cały budynek, wzmocnić go i odsolić. Sukcesywnie uzupełniamy cegłę tam, gdzie jest taka potrzeba. Chcemy przywrócić spichlerz do pierwotnego stanu. Aktualnie pracujemy nad odrestaurowaniem fragmentu ściany, w której były wykute i drzwi, i okna. Powolutku, małymi etapami, krok po kroku idziemy do przodu – wyjaśnia Anita Kołowrocka.
Reklama
Anita Kołowrocka wspólnie z mężem mają ambitne plany dotyczące spichlerza. Ma to być nie tylko zabytek, ale też miejsce tętniące życiem.
- Oprócz tego, że chcemy odrestaurować to miejsce, to planujemy wykorzystać je, na przykład tworząc tam salę bankietową czy konferencyjną. Mamy już pierwsze wizualizacje, przygotowane przez pracownię architektoniczną Królikowski i Jaworski s.c., które pokazują, jak w przyszłości mógłby wyglądać budynek spichlerza – mówi Anita Kołowrocka.
Spichlerz to miejsce z duszą i historią, dlatego też nowi właściciele chcą uwypuklić ten aspekt.
- W budynku chcemy stworzyć miejsce, które będzie pokazywało jego historię. Mamy w posiadaniu trochę starych zdjęć, ukazujących jak na przestrzeni lat wyglądał spichlerz. Może uda się nam pozyskać od mieszkańców kolejne fotografie. Może ktoś ma je w swoich zasobach. Na bazie tego chcemy stworzyć kącik historyczny, dodać do tego zapisane wspomnienia, zachowane dokumenty, stare plakaty czy zeszyty, które mamy w posiadaniu – wyjaśnia właścicielka spichlerza.
Anita Kołowrocka podkreśla, że odrestaurowanie budynku z pewnością potrwa jeszcze trochę.
- Wiadomo, że chcielibyśmy przywrócić blask spichlerzowi jak najszybciej, ale myślę, że to z pewnością potrwa jeszcze kilka lat. Pewnych rzeczy w przypadku zabytków nie da się przeskoczyć. Wszelkie prace wymagają dokumentacji, pozwoleń, ścisłej współpracy z konserwatorem, a wiadomo, że to wszystko trwa. Zabytki to szczególny rodzaj inwestycji, który wymaga dużej cierpliwości i dbałości o szczegóły i formalności – podkreśla Anita Kołowrocka.
Historia spichlerza i dworu w Radzanowie to opowieść o przemijaniu, ale także o sile lokalnego dziedzictwa. Dziś, kiedy społeczeństwo ponownie odkrywa znaczenie historycznych zabytków, spichlerz w Radzanowie może stać się symbolem lokalnej tożsamości i punktem wyjścia dla działań, które przywrócą temu miejscu należne mu miejsce w przestrzeni kulturowej regionu.
Fot. Zdjęcia archiwalne ze zbiorów: Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, oddział w Płocku, strony "Podziel się historią", Urzędu Gminy w Radzanowie oraz mieszkańców gminy Radzanowo
Fot. aktualne (ek)
Eliza Kinalska
* Artykuł sfinansowany ze środków Samorządu Województwa Mazowieckiego
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Konserwacja i remont to trochę za dużo powiedziane gdy jako mieszkańcy widzimy jak te prace są tam prowadzone. Dziwne, że jeszcze konserwator nie wziął się wykonawcom za du... Szkoda słów.
Dokładnie Wszystko robione w jednym celu
Konserwacja i remont to trochę za dużo powiedziane gdy jako mieszkańcy widzimy jak te prace są tam prowadzone. Dziwne, że jeszcze konserwator nie wziął się wykonawcom za du... Szkoda słów.
Dokładnie Wszystko robione w jednym celu