Maturzyści 2010 o nowych zasadach, które będą obowiązywać na egzaminie dojrzałości mówią krótko: paranoja. Sporo zastrzeżeń mają do nich psychologowie, a dyrektorzy szkół, słysząc o nowościach na przyszłorocznej maturze, dyskretnie pukają się w czoło. Skąd ta niechęć do pomysłów Ministerstwa Edukacji Narodowej? Chociażby stąd, że ambitniejszy abiturient będzie zdawał dwa egzaminy jednego dnia, a w szkole spędzi blisko osiem godzin.
Do matury zostało co prawda jeszcze kilka dobrych miesięcy, ale uczniom już zaczyna spędzać sen z powiek. O tym, że będą musieli zdawać obowiązkowo matematykę, wiedzieli już od trzech lat i zdążyli się do tego przyzwyczaić. Ale o nowych zasadach obowiązujących na egzaminie dojrzałości dowiedzieli się niedawno. I to właśnie one są dla nich zaskoczeniem. Ministerstwo postanowiło bowiem, że w 2010 r. egzamin pisemny z przedmiotów obowiązkowych, czyli z języka polskiego, matematyki i języka obcego, wszyscy muszą zdawać na poziomie podstawowym. Jeśli uczeń chce zdawać np. rozszerzoną matematykę, wtedy jest to dla niego przedmiot dodatkowy. Ale egzamin będzie miał tego samego dnia, co maturę podstawową. Dotychczas uczeń miał możliwość wyboru. Jeśli chciał zdawać obowiązkowy przedmiot na poziomie rozszerzonym, szedł tylko na ten egzamin. Poziom podstawowy w ogóle go nie interesował. W 2010 r. będzie musiał zacząć o godz. 9 maturę podstawową. Ma na nią 170 minut. Później dwie godziny przerwy i o godz. 14 zaczyna, trwający 180 min, egzamin rozszerzony. Jednego dnia ma więc dwa egzaminy, a w szkole spędzi blisko osiem godzin. – Każdy z tych egzaminów to stres – mówi Beata Jaworska, dyrektor Poradni Psychologiczno–Pedagogicznej nr 2 w Płocku.
– Do każdego trzeba się przygotować technicznie i mentalnie. Bez wątpienia to duże obciążenie psychiczne i fizyczne. Mam spore obawy, jak ci młodzi ludzie sobie z tym poradzą.
Maturzyści już teraz nie mają najlepszego zdania o pomyśle ministerstwa. – To „poroniony” pomysł – mówi Adam z Małachowianki. – Pisanie jednego dnia dwóch egzaminów to duży wysiłek. Poradzę sobie z podstawą, ale mnie bardziej zależy na poziomie rozszerzonym, bo to będzie potrzebne mi przy rekrutacji na studia. A na tym egzaminie, znacznie trudniejszym, będę już zmęczony. Obawiam się, że wyniki z niego nie będą rewelacyjne.
Zastępca dyrektora Małachowianki, Bogdan Iwański uważa, że egzamin rozszerzony będzie bardziej sprawdzał odporność psychiczną i fizyczną uczniów, niż badał ich wiedzę. Jak na razie w Małachowiance, Jagiellonce i III LO wstępnie chęć zdawania np. rozszerzonej matematyki zadeklarowało od 20 do 40 proc. uczniów. Te liczby mogą się zmienić w zależności od wymagań rekrutacyjnych wyższych uczelni i wyboru kierunku studiów przez maturzystów. – Z jednej strony mówi się nam, że jest za dużo humanistów, że powinniśmy wybierać studia politechniczne, bo łatwiej znajdziemy po nich pracę. A z drugiej strony, uważam, że rzuca nam się kłody pod nogi, organizując w ten sposób maturę. Bo jak dobrze zdać rozszerzoną matematykę po pięciu godzinach siedzenia w szkole, w tym pisaniu podstawy. Nie rozumiem, dlaczego zlikwidowano możliwość wyboru poziomu, na którym chcemy zdawać przedmioty obowiązkowe – mówi Ania z III LO.
Tłumaczenie Ministerstwa Edukacji Narodowej odwołuje się do statystyki. – Poziom podstawowy dla przedmiotów zdawanych jako obowiązkowe ma stworzyć
jednakowe warunki, na jakich absolwenci uzyskali świadectwo dojrzałości – mówi Jerzy Barski, z biura prasowego MEN. – Wyniki egzaminu maturalnego z przedmiotów obowiązkowych wskazują na poziom wiedzy i umiejętności każdego zdającego, z zachowaniem jednakowego poziomu wymagań dla wszystkich zdających. Daje to możliwość porównywalności uzyskanych wyników.
Jak dodaje Jerzy Barski, egzamin z przedmiotów dodatkowych (np. rozszerzona matematyka) ma charakter rekrutacyjny do szkół wyższych. Wyniki z tych egzaminów nie mają wpływu na zdanie lub nie egzaminu maturalnego. Absolwent ma możliwość wyboru do sześciu przedmiotów na poziomie podstawowym lub rozszerzonym, w zależności od wymagań rekrutacyjnych określonych przez uczelnię.
– Gdzieś w tym całym ujednoliceniu zagubił się uczeń – uważa Krzysztof Wiśniewski, dyrektor III LO. – Chodzi o porządek, a nie zdrowy rozsądek. Gdyby uczniowie mieli wybór, to takiej rozszerzonej matematyki nie dałoby się ująć w statystykach, a tego chce uniknąć ministerstwo.
Nie ma też szans, żeby przenieść egzamin rozszerzony na inny dzień, albo np. przyspieszyć matury. – Z harmonogramu egzaminu maturalnego w 2010 r. podanym przez Centralną Komisję Egzaminacyjną wynika, że w czasie 15 dni maja należy zaplanować przeprowadzenie 54 egzaminów z przedmiotów maturalnych – mówi Jerzy Barski. – Koniecznością jest więc zaplanowanie egzaminów z kilku przedmiotów lub poziomów w jednym dniu. Wydłużenie czasu, w którym przeprowadzane są egzaminy pisemne, przesuwa automatycznie termin sprawdzania arkuszy egzaminacyjnych, opracowanie wyników, przekazanie świadectw dojrzałości absolwentom, przeprowadzenie egzaminów poprawkowych. Mogłoby to kolidować z terminem rekrutacji na uczelnie.
Przyszłorocznym maturzystom nie pozostaje więc nic innego jak zacisnąć zęby, przyłożyć się do nauki i popracować nad kondycją fizyczną, bo ta na początku maja będzie im bardzo potrzebna.
Grzegorz Szkopek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze