Łowienie karpi nowoczesnymi metodami stało się bardzo popularne. Zazwyczaj łowy te odbywają się z zastosowaniem ciężarka gruntowego, przyponu włosowego i kulek proteinowych. Jednakże im więcej wędkarzy stosuje tę metodę w danym zbiorniku, tym więcej doświadczenia nabierają także zamieszkujące go karpie. Z czasem cyprinusom gotowana kulka z ciasta kojarzy się raczej z zagrożeniem niż ze smakowitym kąskiem. Co więc należy zrobić, aby w tej sytuacji przechytrzyć wyjątkowo ostrożne rekordowe karpie? Odpowiedź jest prosta: trzeba łowić inaczej niż reszta wędkarzy. Większość doświadczonych karpiarzy szuka więc nowych miejscówek, zmienia wielkość kulek proteinowych i stara się jak najlepiej zamaskować elementy zestawu. Niejednokrotnie są to skuteczne działania, nie zmienia to jednak faktu, że na włos nawlekamy przynętę, z którą karpie mogły mieć nieprzyjemne doświadczenia, a mianowicie kulkę proteinową. Ja nie wprowadzam „kosmetycznych” zmian w moim zestawie i sposobie łowienia, lecz podejmuję dosyć radykalną decyzję i zmieniam… przynętę. Wielu z Was zapewne pomyśli w tej chwili, że łowię na mniejsze przynęty – jak chociażby kukurydza. Drobniejsza przynęta może faktycznie stanowić świetną alternatywę dla kulek proteinowych, ale w wodach, gdzie występuje sporo dużych ryb spokojnego żeru, nie będzie to najlepsze rozwiązanie, gdyż będą się do niej ciągle dobierać leszcze i płocie.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze