Mieszkaniec Warszawy, jego dwóch braci i bratowa odpowiedzą za składanie fałszywych zeznań w sprawie kradzieży samochodu. W rzeczywistości auto rozebrano na części. Niektóre z nich zostały sprzedane.
12 lutego płocka policja otrzymała zgłoszenie o kradzieży volkswagena golfa. Miało do niej dojść na parkingu jednej z galerii handlowych. Na miejsce pojechali policjanci z zespołu ścigającego samochodowych złodziei: – Już pierwsze zeznania właściciela auta, 21-letniego mieszkańca Warszawy oraz jego rodziny wydały się funkcjonariuszom niewiarygodne – mówi rzecznik prasowy płockiej policji asp. Krzysztof Piasek.
Krok po kroku policjanci zaczęli odtwarzać wydarzenia z feralnego dnia. Po tygodniu mieli już jasny obraz sytuacji. Byli pewni, że do kradzieży nie doszło. Okazało się, że mieszkaniec stolicy razem z bratem przyjechał do rodziny, która mieszka w gminie Łąck. Według policji, to właśnie podczas rodzinnego spotkania mógł narodzić się pomysł zarobienia pieniędzy, który 12 lutego został wcielony w życie. Trzej bracia oraz żona jednego z mężczyzn przyjechali na zakupy do jednej z płockich galerii handlowych. Na miejsce z tej czwórki dojechały jednak trzy osoby. Jeden z braci wysiadł kilkaset metrów wcześniej. Na parkingu właściciel golfa zostawił otwarte auto, w schowku były kluczyki i dowód rejestracyjny. Gdy wraz z bratem i bratową poszedł na zakupy, doszło do „kradzieży”. Pojazd z parkingu zabrał krewniak, który wysiadł wcześniej.
– Następnie pojechał do miejscowości, w której mieszkał. Tam zostawił „skradziony” pojazd. Potem wrócił do Płocka swoim samochodem. A w toalecie galerii handlowej oddał właścicielowi volkswagena kluczyki i dowód rejestracyjny. Kolejnym krokiem było zgłoszenie kradzieży – dodaje Krzysztof Piasek.
Policjantom udało się nie tylko wyjaśnić misterną intrygę. Odnaleźli także samochód, a właściwie to, co z niego zostało. Był już rozmontowany na części. Pocięta karoseria została sprzedana w skupie złomu. Inne części miały zostać sprzedane na giełdzie samochodowej: – Właściciel samochodu miał otrzymać pieniądze z ubezpieczenia. Gotówkę ze sprzedaży części zamierzał przejąć jeden z jego braci – podsumowuje K. Piasek.
Sprawa kradzieży golfa została zakończona. To jednak nie koniec. Cała czwórka, właściciel, jego dwaj bracia i bratowa przyznali się do składania fałszywych zeznań. Materiały dotyczące tego wątku zostały przekazane prokuraturze, która zajmie się sprawą składania fałszywych zeznań oraz poinformowania o kradzieży, której nie było. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze